Wrocław: Śledztwo w sprawie gróźb wobec posła PiS

Marcin Rybak
54-letni mieszkaniec Bielan Wrocławskich trafił wczoraj przed sąd. Grozi mu do pięciu lat więzienia
54-letni mieszkaniec Bielan Wrocławskich trafił wczoraj przed sąd. Grozi mu do pięciu lat więzienia Janusz Wójtowicz
Udostępnij:
Wrocławski sąd odmówił wczoraj tymczasowego aresztowania mężczyzny, który dzwonił na policję i groził śmiercią europosłowi PiS Jackowi Kurskiemu. Sąd zastosował wobec Zbigniewa M. jedynie dozór policji. Raz w tygodniu ma się on stawiać w komisariacie.

Mężczyzna - 54-letni mieszkaniec Bielan Wrocławskich - zadzwonił na alarmowy numer wrocławskiej policji. Było to w piątek późnym wieczorem. Powiedział, że chce zabić posła Jacka Kurskiego. W sobotę wieczorem został już zatrzymany przez wrocławskich policjan-tów z komisariatu na Krzykach. Mężczyzna był kompletnie pijany. Badanie wykazało 1,76 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

W prokuraturze usłyszał zarzut z artykułu mówiącego o "stosowaniu przemocy lub groźby bezprawnej" z powodu m.in. "przynależności politycznej". Grozi za to nawet pięć lat więzienia.
Zbigniew M. na co dzień pracuje w firmie transportowej. Na przesłuchaniu przekony-wał, że niczego nie pamięta z piątkowego wieczoru. Prokuratura chciała, by został tymczasowo aresztowany. Sąd uznał jednak, że nie ma takiej potrzeby. Policjanci nie znaleźli żadnych dowodów na to, by mężczyzna naprawdę szykował jakikolwiek zamach na polityka PiS. Nie było też dowodów, by mógł próbować utrudniać śledztwo.

Wrocławska policja wyjaśnia jeszcze jeden incydent, związany z rzekomym atakiem na Prawo i Sprawiedliwość. W sobotę politycy tej partii zawiadomili o dewastacji wyborczego namiotu postawionego na placu Solnym. Według relacji, jaką uzyskali od świadków, namiot miał być zdemolowany przez grupkę chuliganów.

Policja rozważa jednak jeszcze jedną możliwość: że to był przypadek, a nie celowy atak.
- Z relacji świadków wiemy, że w piątek namiot został wywrócony przez wiatr - mówi Paweł Petrykowski z biura prasowego dolnośląskiej policji. - Później w nocy z piątku na sobotę ktoś przypadkowo zahaczył linkę namiotu i osłabiona już konstrukcja zniszczyła się.

Ale wrocławski radny PiS Piotr Babiarz ma wątpliwości. - Połamane nogi namiotu, zniszczone banery. I to wszystko przez przypadek? - mówi. - Moim zdaniem to jest niemożliwe. Ale niech oceni to policja.

Do psychiatry

62-letni Ryszard C., który w łódzkiej siedzibie PiS zastrzelił pracownika, a drugiego ciężko ranił, został poddany wczoraj badaniom psychiatrycznym. Biegli mają ustalić, czy w chwili popełnienia zarzucanych mu przestępstw był poczytalny. Badania przeprowadzili dwaj biegli sądowi psychiatrzy oraz psycholog. - Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu znane będą wyniki badań. Wtedy też będzie wiadomo, czy biegli są w stanie ocenić poczytalność podejrzanego, czy też będzie potrzeba złożenia wniosku o obserwację psychiatryczną Ryszarda C. - powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. PAP

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

w
wieszcz
Coś mi się wydaje, że nadgorliwa w takich przypadkach prokuratura wymajstrowała zarzut z art. 119. § 1 kk: „Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości.” Tylko szanowna i niezależna prokuraturo, czy i w tym przypadku nie powinny być wyczerpane przesłanki zawarte w art. 190 § 1 kk: "Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej,” – a co najważniejsze – „jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona." Nakazuje to art. 115 § 12 kk, który definiuje groźbę bezprawną. Stąd też pytanie, czy pan europoseł J. Kurski został już przesłuchany i zeznał, że groźba ta wywołała u niego uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona? Sąd nie wyrażając zgody na tymczasowe aresztowanie musiał się chyba zorientować, że cała ta sprawa nadaje się na wykroczenie z art. 66. § 1 kodeksu wykroczeń. Zwłaszcza, że: - „Policjanci nie znaleźli żadnych dowodów na to, by mężczyzna naprawdę szykował jakikolwiek zamach na polityka PiS.”
m
miro jednoreki
Przestępstwo gróźb karalnych zachodzi w sytuacji odczuwania zagrożenia i spełnienia u osoby do której się je adresuje. Nie można in blanco delegować pełnomocnictwa do odczuwania gróźb na innych ludzi. Stąd Sąd zachował się poprawnie bo facetowi nic nie grozi a w każdym razie nie za groźby karalne.
Dodaj ogłoszenie