Wrocław: Pamiątkowy obelisk, tablice i dwa tysiące sztuk amunicji w zoo (FOTO)

Weronika Skupin
We wrocławskim zoo prowadzone są nie tylko budowy Afrykarium i Odrarium, ale też remont alejek i związane z tym prace ziemne. Robotnicy w zoo znajdują czasem ciekawe skarby. Ostatnio wykopali... obelisk z 1915 roku, poświęcony żołnierzom garnizonu wrocławskiego, którzy zginęli w wojnie francusko-pruskiej w latach 1870-71. Znaleziono też dwa tysiące sztuk amunicji strzeleckiej produkcji niemieckiej z czasów II wojny światowej. A to nie wszystko.

Pamiątkowy obelisk zoo planuje zachować i pokazać kiedyś publiczności. Dużo nazwisk wyrytych na nim ma polskie brzmienie: Kowalski, Czajka, Dolata, Klepacky, Zawadzky, Borowski, czy Wruubel. – Być może byli to Polacy spod zaboru pruskiego, którym przyszło zginąć "za Cesarza i Ojczyznę" - informuje zoo.

Podobny los jak obelisk spotka kamienne tablice. Jedna z nich, znaleziona wśród gruzów, to zapewne tablica jakiejś szacownej firmy budowlanej, która najprawdopodobniej wystawiła ją po zakończonych robotach budowlanych. Są na niej wyryte nazwiska - najpewniej rzemieślników.

Na jednym z klombów w zoo zalegał kamień. Gdy go odwrócono, okazało się, że to kolejna tablica pamiątkowa, poświęcona jednemu z dawnych dyrektorów zoo, Friedrichowi Grabowsky.

Znaleziono także amunicję strzelecką. Jak mówi patrol rozminowania, były to naboje produkcji niemieckiej. Wykopano ich łącznie około 2 tysiące sztuk. – Na szczęście ekipy prowadzące wykopy w zoo na niewypały natykają się dość rzadko. Od czasu do czasu, podczas prac ziemnych i porządkowych można znaleźć przeróżne pamiątki z minionych epok. Często są to rzeczy i przedmioty, które kiedyś były wyposażeniem zoo ale są też i takie, które po wojnie jako gruz trafiły na teren zoo i pobliskie tereny powystawowe – informuje ogród zoologiczny.

Robotnicy wykopali jeszcze m.in. kuty żyrandol i drewniany rurociąg. Kiedyś to takimi właśnie rurami pod zoo płynęła woda.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wrocek
Istnieje jeszcze dawna XIX wieczna papiernia Kornów przy ul Przedwiośnie, to właśnie w niej produkowano papier na gazety i ksąrzki wydawane przez Kornów , może też były w tym miejscu drukowane. Niestety obiekt przeznaczony do wyburzenia.
Ś
Ślązak wrocławski
To byli polscy Ślązacy stąd, a Śląsk nigdy nie był pod żadnym zaborem.
w
wrocławianiN
W 1732 roku przybył z Berlina do Wrocławia Johann Jacob Korn rozpoczynając tutaj działalność firmy wydawniczej, która istniałą w tym mieście do 1945 roku. Uzyskał on od władcy Prus przywilej wydawania tutaj gazety „Schlesische Zeitung”, która wychodziła we Wrocławiu przez ponad 210 lat (1734-1945). Uzyskał tez od władcy monopol na druk wszelkich tutejszych druków urzędowych. On i jego następcy to znaczy kolejni Kornowie dorabiali się na wydawaniu i drukowaniu książek. To właśnie wydawnictwo Kornów było przez cały wiek XIX największym producentem książek w języku polskim. Drukowali i wysyłali je legalnie i nielegalnie ta ziemie polskie będące pod zaborami. Drukowali polskie elementarze jak i polską literaturę, drukowali po polsku poradniki rolnicze dla właścicieli ziemskich i książki kucharskie oraz modlitewniki. Na lokalny rynek wrocławski i śląski drukowali rozmówki niemiecko-polskie bo na to było tu duże zapotrzebowanie aby można się było lepiej porozumiewać ze służbą jak napisano w podtytule jednego z takich wydawnictw. Kilku z kolejnych Kornów znało język polski i miało kontakty z polskimi XIX wiecznymi pisarzami. Byli dobrymi biznesmenami a niektórzy z nich polonofilami. Co po nich pozostało: pałac w Pawłowicach, kaplica na Osobowicach i oczywiście książki w bibliotekach naukowych. Budynek wydawnictwa na rogu Świdnickiej i nie istniejącej Miotlanej nie przetrwał roku 1945.
a wydawnictwo istnieje do dzisiaj, reaktywowane w 1950 roku jako
BERGSTADT-VERLAG WILHELM GOTTLIEB KORN GMBH
Kardinal-Döpfner-Platz 1, WÜRZBURG
w
wolwa
kopalnia wiedzy o czasach minionych. Naprawdę lepiej nie być w skórze konserwatorów zabytków na zachodzie kraju. Cokolwiek zarządzą to będzie źle. Natychmiast ujawniają się "wielepieje" ze wszystkich stron.
q
qwerty
Nic dziwnego, że są polskie nazwiska. W internecie są dostępne skany książek kucharskich z lat 1832-1845 po polsku wydanych we Wrocławiu a skoro wydali po polsku to musiało być zapotrzebowanie.
e
emeryt
Z płyt nagrobnych likwidowanych starych cmentarzy robiono w latach 70. XX wieku mury przy wybiegach zwierząt w lewo od wejścia do ZOO.
Dodaj ogłoszenie