Wrocław: Oszustwo na budowie areny na Euro 2012

Marcin Rybak
Konstrukcja betonowa stadionu jest gotowa w 80 procentach
Konstrukcja betonowa stadionu jest gotowa w 80 procentach Władysław Kluczewski
Udostępnij:
Jeszcze dwa tygodnie temu pod adresem internetowym www.imtis.pl była informacja o prężnie rozwijającej się firmie budowlanej. W zakładce galeria - wizualizacja budowanego stadionu. Dziś jest tylko informacja: Nie ma takiej strony.

Nie ma też Pawła M. Szuka go policja. I krąży pogłoska, że w dniu, kiedy zniknął z budowy stadionu wraz z 570 tys. zł na wypłaty dla swoich kontrahentów, miał już wykupiony bilet lotniczy. Ponoć za granicę.

Zobacz najnowsze zdjęcia z budowy stadionu

Wrocławianin Paweł M. - jedyny wspólnik i zarazem prezes firmy - na budowę areny trafił kilka miesięcy temu. Najpierw zlecano mu wywożenie ziemi z placu budowy i przywożenie piasku. Później pojawiły się zadania budowy dróg na placu i wykopów pod słupy.

Prężnie rozwijająca się firma powstała w 2006 r. Paweł M. miał wtedy 20 lat. Był jednym z czworga wspólników: spółkę założył ze swoją dziewczyną i dwoma kolegami. Ostatnie sprawozdanie finansowe jest z 2007 roku. IMTIS zajmował się pośrednictwem usług kurierskich i organizacją wykonawstwa robót budowlanych. Zarabiał niewiele. Roczny obrót - 263 tys. zł. Strata 9 tys. zł. Do żadnego z byłych wspólników nie udało się nam dotrzeć.

- Zostaliśmy zręcznie oszukani - przekonuje dr Jens Stark, dyrektor kontraktu. Mówi, że firma IMTIS została wynajęta do drobnych prac ziemnych. Wartość tych prac nie przekraczała miliona złotych. Dlatego firmę wpuszczono na budowę najpierw na podstawie ustnej umowy, potwierdzonej listem intencyjnym. I dlatego nikt nie weryfikował jej wiarygodności.

- Żeby uniknąć zbędnych formalizmów - mówi Jens Stark. I dodaje, że nikt na budowie nie wiedział, że ludzie pracujący jako IMTIS to jego kontrahenci, a nie zwykli pracownicy. Przekonuje, iż dopiero gdy Paweł M. zniknął, zgłosili się do kierownictwa budowy z informacją, że są oszukani. - Nikt nie dawał Pawłowi M. zgody na zatrudnianie podwykonawców.

- Na pewno wiedzieli, że jesteśmy jego kontrahentami. Wystarczyło maszyny zobaczyć. Były innych firm - mówi Sławomir Przydacz, jeden z 24 kontrahentów. Paweł M. nie zapłacił mu 138 tys. zł.
- Mówią, że milion złotych to mało? To niech nam zapłacą - dodaje Staniewicz. - Jak mogli zlecić roboty na takie pieniądze bez pisemnej umowy. Nigdy, na żadnej budowie nie spotkałem się z taką sytuacją.

Co dalej? Pawła M. szuka policja. Jego kontrahenci mają żal, że Max Bögl nie chce im zapłacić. Generalny wykonawca zaś przekonuje, że to, co mogli zrobić, to wpłacić pieniądze do sądowego depozytu. Tym bardziej że na stadionie pojawili się komornicy ścigający firmę IMTIS za długi z innych kontraktów.

Prace na stadionie idą szybciej niż zakładano

Szefostwo budowy przekonuje, że sprawa Pawła M. to przykry incydent. Nie miał żadnego wpływu na tempo prac na budowie. Zgodnie z harmonogramem prace przy betonowej konstrukcji areny miały się zakończyć 27 grudnia. Skończą się dwa tygodnie wcześniej. Wczoraj zaczęły się już prace przy montażu stalowej konstrukcji dachu. Zamontowane będą 4 tysiące ton stali. W styczniu na betonowych konstrukcjach trybun zacznie się montaż krzesełek. Jak mówi dr Jens Stark, budowa jest ukończona w 45 procentach.

W niedzielę na budowie zaplanowane są drzwi otwarte. Będzie można wejść na płytę stadionu i obejrzeć rosnące trybuny. Obok placu budowy - wzdłuż alei Śląska - będą punkty gastronomiczne i scena. Około 14 pojawią się na budowie piłkarze WKS Śląska Wrocław.

Jak uważasz, czy firma Max Bögl powinna zapłacić pieniądze kontrahentom Pawła M.? Czekamy na komentarze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lolo
To norma we WROCLAWIU dajcie wykonawstwo FIRMIE POLEWCZYK I SYN a szmalu wogole nie bedzie i EURO we wrocku tez
w
wroclawianin61
To co jakoś tak przypadkowo opisano to norma w zwyczajach w Polsce. Przetargi to jedna kryminalna sprawa, która goni drugą. Wszyscy niby nie wiedzą a wiedzą. Na porządku dziennym są oszustwa i tzw. wymuszenia - biedny dostawca musi dawać łapówki bo inaczej będzie bezrobotny - aż do następnej okazji. Korupcja jest takim samym zjawiskiem w Polce jak słonce i deszcz w naturze. Jeżeli ktoś choć trochę jest uczciwy to wie dobrze o czym piszę. No coż ale na pierwszym miejscu są skandale polityczne
- przetasowania, wybory a ostatnio DOPALACZE !!!. Skandal w biały dzień. Miliony EUR jako dotacje na inwestycje w Polsce w celu wyrównania poziomu zycia obywateli w UE są normalnie rozkradane. Wystarczy popatrzyć dokładnie na dowolna inwestycję czy to budowa kanalizacji czy drogi dowolnego typu. Na pierwszym miejscu wbudowywana tandeta !!!. Na drugim przekręty na robotach ziemnych. To co na stadionie EURO to nic nowego. Male firmy są skazane na uległość bo inaczej bezrobocie. Wszystkie czołowe giganty budowlane zatrudniają specjalistów z czasów komunistycznych, bo ci ludzie mają układy i znajomości. Jezeli ktos sie łudzi,że na budowie lotniska we Wrocławiu jest inaczej to naprawdę albo naiwny albo nie ma pojecia - a raczej woli nie widzieć i nie słyszeć. Niestety wszędzie tam gdzie inwestor to dopuszcza - zasłania się inżynierami kontraktu - to tylko przykrywka do korupcji.
j
jerry
Maruszak to chachment, mam nadzieje że wierzyciele go dopadną
x
xoxoxo
Wogole, współpraca z MB bywała czasem , kompromitująca.. Jeden z przykładów: firma Imtis, miała dokumentacje za jakiś tam okres rozliczeniowy na przewóz ponad 7500 ton piasku a wg MB to bylo troche ponad 4000. Ot, taka drobna roznica.. Oczywiscie, wyszlo na to , że IMTIS mial racje, a u MB byly błędy. A to jakiegoś autka nie odnotowali na bramie, a to coś sie popsuła aparatura, a bo komuś sie zapomniało spisac ze autko przyjeżdza.. Oczywiscie IMTIS udowadnial za kazdym razem, ze ma racje zeby dostac wyplate, bo FV od M.Boegla zostaly wstrzymane do wyjasnienia.. Co raz były z nimi jakieś numery..
K
Karuzela
Powinni bezwzględnie zapłacić skoro bez umowy pozwolili robić , na zasadzie obopólnej odpowiedzialności Pan Stark powinien za te słowa że podwykonawcom by nie pozwolili pracować ponieść konsekwencje dyscyplinarne
gdyż MAX BOEGL wiedział o podwykonawcach , dlaczego kierownictwo BOEGLA wysłało do Niemiec Pana Lidnera ,
co pozbywają się świadków , proszę pamiętać kłamstwem daleko się nie zajedzie.....
w
wieszcz
Niemcy z Max Bögl po prostu udają Niemca.
q
qlawa-qqłka
a rodzinę - zostawcie w spokoju !
q
qlawa-qqłka
firma Max Bögl powinna zapłacić pieniądze kontrahentom Pawła M. ponieważ nie dopełniła formalności związanych z podpisaniem umowy. Za błędy trzeba płacić.
J
Ja
Ja wiem jakie jest prawo i wiem że nic rodzinie nie można zrobić, aczkolwiek dobrze by było aby to zmienić. Jakby twoje długi przechodziły na dzieci np. to by się człowiek zastanowił.
M
M.
Odpowiedzialność rodziny, zwłaszcza, np rodziców- Co do zasady nie odpowiadają (tzn. sam fakt pokrewieństwa tego nie powoduje)
Mogą odpowiadać natomiast z innych przyczyn - np. jeśli poręczali te
długi, wspólnie z synem zaciągali zobowiązanie (np razem coś
kupowali) albo np. dziedziczyli po synu w wypadku jego śmierci...

W tym wypadku rodzice Pawła nie mieli żadnego zwiazku z jego pracą na stadionie, więc to nie jest dobry punkt zaczepienia..
M
M.
żaden z wierzycieli nie może żądać od rodziny Pawła zaspokojenia swoich roszczeń. Nie przysługuje im bowiem względem rodziców, rodziny takie roszczenie. To nie oni są jest bowiem dłużnikami, ale tylko i wyłacznie Paweł, tak więc nikt nie może domagać się od jego rodziny zapłaty należnej im od Pawła kwoty.

Znajomość prawa się kłania
T
Tomo
Ładny stadion nam rośnie. Szkoda tylko, że słupy potrzymujące dach będą również usytuowane między krzesełkami co mocno zmniejszy konfort oglądania osób siedzących za nimi. Na innych stadionach nie ma tego problemu. Zastanawiam się czy wogóle jakiś stadion w tych czasach jest budowany taką metodą :(
J
Ja
Wydaje mi się, że ten Pan pewnie zostawił jakąś rodzinę w Polsce. Trzeba ich znaleźć, skonfiskować ich majątek na poczet długów owego Pana i od razu by się znalazł, inaczej będą go szukać, szukać.... a ci co zrobili robotę zostają z długami. Nie widzę innego rozwiązania. Jak twoje nieodpowiedzialne zachowanie dotyka obcych to ma się to w nosie, jak ucierpi rodzina, to już coś zupełnie innego.
m
malko
Różnica jest zasadnicza. Albo to jest aleja Śląska (od regionu Śląsk), albo aleja WKS Śląsk.
Z
Z.W.
Myślę, że w pierwszej kolejności sprawę powinien wyjaśnić Inwestor czyli czyli miejska spółka odpowiedzialna za budowę stadionu. Prawdopodobnie w umowie, zawartej na podstawie ustawy o zamówieniach publicznych, jest zapis o oboiwiązku informowania Inwestora przez Wykonawcę o zatrudnionianych podwykonawcach. Ciekwe czy Max Bögl dopełnił tego obowiązku i czy inwestor wiedział o zatrudnianiu podwykonawców bez umowy? Czy może jak zwykle urzędnicy dowiedzieli się ostatni. Moim zdaniem to Inwestor powinien zapłacić firmom za wykonane prace a należność potrącić z wynagrodzenia Max Bögl.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie