Wrocław: Nie żyje Zygmunt Sutkowski - legenda tenisa stołowego. Wspomina go premier Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki, premier
Zygmunt Sutkowski miał 84 lata. Przed 30 laty pod jego okiem trenował dzisiejszy premier Mateusz Morawiecki
Zygmunt Sutkowski miał 84 lata. Przed 30 laty pod jego okiem trenował dzisiejszy premier Mateusz Morawiecki
Udostępnij:
Nie żyje Zygmunt Sutkowski - legenda wrocławskiego tenisa stołowego, wieloletni prezes Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, a ostatnio jego prezes honorowy. Pogrzeb 84-letniego działacza odbędzie się w środę o godz. 9 na cmentarzu przy ul. Grabiszyńskiej. Specjalnie dla GazetaWroclawska.pl Zbigniewa Sutkowskiego wspomina jeden z jego sportowych wychowanków - premier Mateusz Morawiecki.

Do sekcji wrocławskiego klubu tenisa sportowego „Burza” trafiłem w 1980 roku, trochę z przypadku. Od najmłodszych lat kochałem raczej „kopanie w nogę” z kolegami, pływałem i jeździłem na rowerze, byłem raczej aktywny fizycznie. A do ping-ponga namówił mnie Zbyszek Duszak, mój starszy przyjaciel, poprzez którego zresztą zakochałem się w lidze angielskiej (on był fanem West Ham United), ale to już na inną historię.

Przełom lat 70. i 80. był okresem, kiedy mnóstwo młodych ludzi garnęło się do Burzy Wrocław i w dużej mierze była to zasługa prezesa Zygmunta Sutkowskiego. Razem z moim wspaniałym trenerem Zdzisławem Tolksdorfem, zwracali uwagę na trenowanie dzieci i młodych ludzi, którzy jako starsi zawodnicy odnosili sukcesy. Stawiali przed nami wysokie wymagania. Uczyli młodych sportowców koncentracji, systematyczności i ciężkiej pracy. Pan Zygmunt obserwował, zachęcał, mobilizował. Każdemu dawał szanse. Było nas kilku bliskich kolegów: Darek, Wojtek, Andrzej z bratem, Pawłem i ja. To była wielka frajda, trzymaliśmy się razem. Chłopaki byli coraz lepsi, Paweł i Andrzej na pewno lepsi ode mnie, a Andrzej Furman to wielki talent, nasz „Mały” - trafił później do kadry narodowej.

Pan Zygmunt Sutkowski wiedział, że mój śp. Ojciec ukrywał się i widział jak od czasu do czasu obrywałem na demonstracjach od zomowców. Kiedyś powiedział mi, że jakby trzeba było, to mogę spać u niego w domu. To był odruch prawdziwego mentora, którego autorytet wykraczał poza sport. Upór, z jakim podchodziłem do treningów, zaowocował pewnymi sukcesami sportowymi. Być może osiągnąłbym więcej, gdyby nie przegrana z przeciwnikiem, którego zlekceważyłem. To była dla mnie sroga nauczka na przyszłość, by nikogo i nigdy w żadnej sytuacji nie lekceważyć. Zakończenie tej mojej przygody to przełom 1983 i 84 r. Moja droga sportowa urwała się przed dekadami, a jednak pan Zygmunt Sutkowski pozostaje żywy w mojej pamięci. Zapamiętam go jako człowieka z pasją, pełnego serca do sportu i ludzi. Zostawił wielu uczniów. Dziękujemy.

Mateusz Morawiecki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie