Wrocław: NFZ chce skrócić kolejki do zabiegów

Anna Szejda
Ryszard Drozda czekał na endoprotezę w jednej kolejce, ale 3 lata
Ryszard Drozda czekał na endoprotezę w jednej kolejce, ale 3 lata Fot. Polskapresse
Pacjenci czekający na operacje nie będą już mogli zapisywać się jednocześnie do kilku kolejek w różnych szpitalach. Takie sytuacje wyłapie teraz system informatyczny. Urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia skontaktują się z taką osobą i poproszą, aby wybrała jedną placówkę. W ten sposób Ministerstwo Zdrowia zamierza skrócić kolejki do specjalistów.

A dziś kolejki są ogromne. Z danych NFZ wynika, że na endoprotezę stawu kolanowe-go w szpitalu przy ul. Borowskiej czeka się teraz aż 5 lat.

- Zgodnie z prawem pacjenci nie powinni zapisywać się do kilku kolejek. Niestety, w praktyce jest inaczej - wyjaśnia Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia. Od nowego roku szpitale będą musiały więc wysyłać do NFZ numery PESEL wszystkich oczekujących.

Do tej pory taki obowiązek miały tylko w przypadku zabiegów wstawiania endoprotez biodra i kolana oraz leczenia zaćmy - Jeśli nie udawało nam się skontaktować z oczekującym, pozostawał w ostatniej kolejce, do której się zapisał - tłumaczy Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego NFZ.

Pomysł resortu podoba się Maciejowi Sokołowskiemu, dyrektorowi przychodni przy ulicy Dobrzyńskiej we Wrocławiu. - Pacjenci zapisują się dziś do kilku kolejek, ale nie wypisują z nich, kiedy skorzystają już z pomocy lekarza. W ten sposób blokują miejsca innym - mówi.

Marcin Maślak, ortopeda ze szpitala wojskowego przy ul. Weigla, dodaje: - U prywatnych stomatologów przy rejestracji pacjenci wpłacają pewną sumę. Jest ona potem wliczana w koszt leczenia albo przepada, jeśli chory opuści wizytę. To na pewno mobilizuje. My niestety nie mamy prawa pobierać dodatkowych opłat, więc może metoda na przesyłanie numerów PESEL uporządkuje kolejki.

Uporządkuje, ale problem wielomiesięcznego oczekiwania na wizytę u lekarza czy kilkuletniego - na zabieg w szpitalu, nie zniknie. Powód? Przede wszystkim w budżecie NFZ jest za mało pieniędzy. W efekcie pacjenci często nie mają wyjścia i korzystają z prywatnej pomocy. - Teść miał zaćmę, w szpitalu nie umie-li nam nawet powiedzieć, ile będziemy czekać. Za zabieg na jednym oku, który prywatnie robiony jest od ręki, zapłaciliśmy około czterech tysięcy złotych - mówi Aleksandra Wojtas.

Czy resort zdrowia słusznie chce ograniczyć możliwość zapisania się do kilku kolejek naraz? Podyskutuj na forum!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
byrcyn

zwiększyć ilość przeprowadzonych zabiegów. Wybranie jednego szpitala nie poprawi sytuacji potrzebujących. OK. ktoś usłyszy, że nie będzie czekać 12 lat tylko 5, no chyba że dostaje termin i nie powiadamia szpitala, że już jest po zabiegu w innym szpitali i dziękuję. Wtedy może być stracony czas specjalistów, sala operacyjna itd. Ale jak na razie jest odwrotnie. Ma się wyznaczony termin, przyjeżdża się spakowany (nieraz z daleka) i słyszy, że niestety pana nie przyjmiemy, bo to bo tamto. Na zwróconą uwagę (mój przypadek), że wystarczył telefon i podanie nowego terminu - wybuch oburzenia, to jest szpital, Są różne przypadki, pan nie jest ciężki, bla bla bla, a w ogóle jak śmiem zwracać uwagę - to już dodałem ;-) Po prostu chamstwo i słoma z butów, ale to już inna bajka.

Dodaj ogłoszenie