Wrocław masowo wycina drzewa. A mieszkańcy protestują

Bartosz Józefiak
Mieszkańcy przyszli do Sukiennic z listem i hasłami. Przypominają, że drzewa spełniają ważną rolę: produkują tlen, chronią przed hałasem, zatrzymują pyły, podnoszą wartość nieruchomości, zdobią miasto
Mieszkańcy przyszli do Sukiennic z listem i hasłami. Przypominają, że drzewa spełniają ważną rolę: produkują tlen, chronią przed hałasem, zatrzymują pyły, podnoszą wartość nieruchomości, zdobią miasto fot. Bartosz Józefiak
Pozbawianie mieszkańców drzew to też przemoc, Miasto jest piękne, ale beton zabija wszystkich, Jesienią wybierzemy drzewolubnego prezydenta - z takimi hasłami do prezydenta Rafała Dutkiewicza przyszła we wtorek grupa ok. 20 wrocławian. Przynieśli podpisany przez 1200 osób list w sprawie zaprzestania masowej wycinki drzew w mieście. - W ciągu trzech lat w stolicy Dolnego Śląska wycięto 30 tysięcy drzew. To tak, jakby zniknęło 100 ha lasów. A zasadzenie kilku nowych roślin nie zwróci nam 50-letnich drzew, które znikają w centrum miasta - mówi Dorota Danowska ze stowarzyszenia Miasto Drzew.

Protestujący wymieniają miejsca, gdzie zniszczono wartościowe drzewostany: park Grabiszyński, Opatowice (przy okazji remontu wałów) czy ul. Sucha (przy okazji budowy centrum handlowego koło dworca PKS). Mieszkańcy nie zostali jednak wpuszczeni z listem do prezydenta. Wyszedł do nich jego rzecznik. Ale nie zamierzają się poddawać. Podpisy będą zbierać w internecie. - Trzeba działać teraz, póki nie jest jeszcze za późno i nie zostanie zniszczonych więcej atrakcyjnych miejsc - dodaje protestujący przeciw wycince Jan Lewka.

Urzędnicy tłumaczą, że wycięte drzewa to efekt dwóch poważnych inwestycji: modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego i linii kolejowej Wrocław - Poznań. - Już tylko te dwa wielkie remonty pochłonęły połowę z wyciętych drzew w ostatnim czasie - tłumaczy Michał Jęcz z wydziału środowiska i rolnictwa urzędu miejskiego.

Zgodnie z przepisami, inwestor deklaruje, czy za wycięte drzewo chce zapłacić, czy posadzić nowe, w innym miejscu. Te "zastępcze" drzewa we Wrocławiu sadzone są m.in. w parku Tysiąclecia. Ale często także w miejscach poza centrum miasta. - Staramy się, żeby było to jak najbliżej miejsca wycinki - tłumaczy Andrzej Wąsik, dyrektor wydziału środowiska w ratuszu. Dr Przemysław Bąbelewski z Uniwersytetu Przyrodniczego mówi, że Wrocław trudno już nazywać zieloną stolicą Polski. - Więcej zieleni mają np. Szczecin czy Poznań. U nas w centrum ubywa atrakcyjnych miejsc z roślinnością. A na nowych osiedlach zwykle jest gęsta zabudowa i tam brakuje terenów zielonych - mówi dr Bąbelewski.

O WYCINCE DRZEW WE WROCŁAWIU WIĘCEJ NA 2. STRONIE [KLIKNIJ]

Mieszkańcy protestują m.in. przeciwko wycince drzew w centrum miasta. Nie chodzi tylko o masowe wycinanie, bo znikają też pojedncze drzewa - np. przy ul. Wietrznej, na podwórkach przy Szewskiej czy przy budowie biurowca Green Day. - Miasto mówi o zalesianiu, ale nowe rośliny nie zastąpią 100-letnich, pięknych drzew - uważa Anna Szmigiel-Franz, jedna z protestujących. - Panuje chaos, a zgody na wycinkę wydawane są bezmyślnie.

Mieszkańcy złożyli wczoraj pismo w kancelarii prezydenta, protestując przeciwko wycince 30 tys. drzew w ciągu trzech lat. Prezydent nie spotkał się z nimi. Z wrocławianami rozmawiał natomiast rzecznik prezydenta Arkadiusz Filipowski. - Tylko w zeszłym roku zasadziliśmy 45 tysięcy drzew - tłumaczył. - To manipulowanie faktami, bo tylko z co piętnastej sadzonki leśnej wyrośnie drzewo - odpowiadała Anna Szmigiel - Franz.

Protestujący otrzymali odurzędników książkę: leksykon zieleni Wrocławia. A w odpowiedzi usłyszeli, że współtwórcy leksykonu właśnie podpisali się... pod ich petycją. Zgodnie z prawem, każdy, kto chce wyciąć drzewo (także, jeśli chcemy usunąć konar z naszego własnego podwórka) musi mieć na to pozwolenie. Zgodę na wycinkę drzew we Wrocławiu wydaje konserwator zabytków (jeżeli roślina rośnie na cennym historycznie terenie, np. na Ostrowie Tumskim), Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (w wypadku prac na wałach) i wydział środowiska i rolnictwa magistratu. - Przy wycinkach drzew pod inwestycje zawsze robiona jest analiza dendrologiczna. W takich przypadkach dendrolodzy, najczęściej są to naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego, oceniają stan zdrowotny drzew i wskazują potrzebę - lub jej brak - wycięcia drzew ze względu na daną inwestycję - mówi Andrzej Wąsik, dyrektor wydziału środowiska i rolnictwa.

Takie badanie to kilkadziesiąt stron dokumentów, gdzie naukowcy wypowiadają się o każdym z drzew. Ale analiza nie jest rozstrzygająca. Ostatecznie decyzję podejmują urzędnicy. Odmowy stanowią tylko 10 proc. wydanych decyzji. Urzędnicy tłumaczą, że negocjują z inwestorem, by zakres wycinki był jak najmniejszy. - Drugim najczęstszym powodem wycinki jest bezpieczeństwo. Nie możemy ryzykować, że konar spadnie i np. zagrozi życiu przechodniów - dodaje Michał Jęcz z wydziału środowiska i rolnictwa ratusza.

Inwestor deklaruje, czy za wycięte drzewo zapłaci, czy posadzi nowe w innym miejscu. Stawki nie są małe - np. za wycięcie dębu o metrowym obwodzie trzeba zapłacić 100 tys zł. Tylko w tym roku do kasy miejskiej z tego tytułu wpłynęło blisko 3,5 mln zł. - Te pieniądze mają z góry określone przeznaczenie. Wykorzystujemy je na ochronę środowiska. Finansujemy z nich przede wszystkim nasadzenia, a także program walki z komarami czy usuwanie gniazd szerszeni i os - mówi Wąsik.
Tzw. drzewa w zastępstwie sadzone są w parkach czy lasach, daleko od miejsca wycinki. Choć nie zawsze. Bo po wycięciu drzew przy remoncie ul. Przyjaźni nowe pojawią się obok, przy Krzyckiej. A po pracach na bulwarze Dunikowskiego drzewa w zastępstwie będą sadzone przy pl. św. Marcina i pl. Katedralnym.

Zdaniem dr. Przemysława Bąbelewskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego roślinność od dawna nie jest u nas priorytetem. Deweloperzy i inwestorzy budują, zapominając o zieleni. Bo pozwalają im na to plany miejscowe, przygotowane w urzędzie. - Przykładem jest ulica Armii Krajowej. Powstały w tym rejonie nowe bloki. Ale drzewa zostały wycięte i nie posadzono nic w zastępstwie. A drzewa są potrzebne w centrum, bo zatrzymują pyły i dają cień latem - mówi.

Wideo

Komentarze 35

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wrockus

Urzędnicy=drwale

e
eko

Może do budowy wałów drzewa trzeba było wyciąć, ale dlaczego materiał po wycince nie poszedł do tartaku lub na opał do przedszkoli albo domów dziecka w gminie, to tylko opieszałość urzędnicy wiedzą. Wszystko drewno gnije i pleśniej już prawie rok na wałach

F
Freja

Doczytałam się, że podpisy zbierają w Vedze.

F
Freja

Gdzie można podpisać się pod petycją?

Aby przekonać się jak okropna rzecz się stała wystarczy popatrzeć na pozostałści po przepięknych drzwach na ulicy Suchej. A zwłaszcza po tym najstarszym i najwspanialszym. To po prostu zbrodnia.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom jak to zobaczyłam. To był dla mnie szok.
Trzeba nie mieć sumienia, aby wydać zgodę na takie działania.

u
ulice miasta

przejdź się po mieście i zobacz gdzie wycinają! o jakich drogach i torach bredzisz? gdzie wycinają przy drogach? Drzewa padają wzdłuż Odry, na środku skweru i przy boisku na Sępolnie, na alejkach i przy chodnikach w całym Wrocławiu...
A w połowie suchej topoli samosiejki przy budynku blisko jezdni nie chcą wyciąć, choć przy każdym mocniejszym wietrze gałęzie walą w dachówki.

C
Carina

W samym centrum - na Łowieckiej gdzie ruch samochodowy jest b. duzy wycieto bez zadnego uzasadnienia cztery piekne stare akacje - zostal beton tak jak na Nowym Targu i wielu innych czesciach Wroclawia - nikomu nie przeszkadzaly i nie powodowaly zagozenia. Ale Dudkiewicz mieszka w zieleni w Ramiszowie to w nosie ma zielen w miescie.

b
bardzo

dobrze,ze wycina przynajmniej te przy drodze i torach.Ja jestem maszynista i moja widocznosc przez drzewa ktore zarastaja semafory,tarcze czy zwolnienia jest czasami skandaliczna.Bardzo dobrze napsal ktos na dole 15 metrow od osi torow ziemia powinna byc wygolona taki obowiazek ma wlasciciel torow czyli PLK.Ale oni to olewaja a pozniej sa problemy.ze pozar ,ze siec zerwana no bo jak drzewo rosnie przy torach a jest slabe wiatr przyjdzie zerwie i przewroci na tory to sa opoznienia i pretensje,ze kolej nie jezdzi na czas.

z
za

czubki.W szwecji kraju ktory jest bardzo ekologiczny przy budowie drog tez wycina sie drzewa,tam biegnie droga a wzdluz na szerokosci 30m.nie ma prawa wyrosnac zadne drzewo jest pas trawy i dopiero pozniej za drzewa ewentualnie row i to wszystko ze wzgledow bezpieczenstwa.A przy torach tez nie powinno nic rosnac przepis mowi o 15m golej ziemi.Przy hamowaniu powstaja iskry i moze dojsc do pozaru a tepym ekologom to nie przychodzi do lba.

r
realista

Podpisy zbierają w kościołach i w siedzibie PiS-u ;)

I
I rosław

No dobra - otworzyłem sobie wrocławski portal mapowy, włączyłem rysunek jedynego planu w okolicy Nyskiej i widzę, że szpalery drzew są tam wrysowane, dodatkowo zaprojektowano nowy skwer i powiększenie boiska szkolnego. Moim zdaniem argument z planami w okolicy AK jest pudłem. Zgadzam się, że wycina się obłednie dużo drzew i nie dziwię się protestującym. Ale jak się strzela zarzutami na lewo i prawo, to warto przemyśleć, czy są prawdziwe, bo potem cierpi na tym wiarygodność całego tekstu i protestu.

W
Wrocłąwianin

Tak rządzi PO, chyba trzeba agresja zadziałać nanich.
PO się tylko ludzi boi, to jest nasz atut.

.

w barze Vega na rynku miedzy innymi można podpisać petycje, a z tego co wiem niedługo ma sie pojawić wersja elektroniczna. Tak czy siak na 100% uzyskacie tam informacje, bo samo stowarzyszenie działa we współpracy z tymże barem.
pozdrawiam

r
realista

Przyklad idzie z gory. W trakcie wyborow lokalnych wyrzucmy ta wladze na polityczny smietnik

b
bertsi

Większość mieszkańców wie, że trzeba wycinać stare drzewa, które zagrażają mieszkańcom. Proszę np. zapytać się mieszkających w pobliżu Widawy: czy popierają wycinanie drzew osłabiających wały Odry, czy też wolą być zalewani przez wody Odry przelewane do koryta Widawy, gdyż wały wzdłuż Odry w centrum są osłabione przez "malownicze" drzewa.

p
poi

Widziałam dokumentację pewnej masowej i w większości nieuzasadnionej wycinki, gdzie w połowie przypadków rubryka "uzasadnienie" była po prostu pusta.

Drwal ciął bo mu kazali, a zwierzchnictwo nawet na niszczone drzewa nie spojrzało, tylko z biurowca wydawało robotnikom komendy przez komórkę.

Dodaj ogłoszenie