Wrocław: Ile zarabia absolwent Politechniki, a ile Uniwersytetu? Różnica jest spora

Marcin Walków
Tomasz Bolt/Polskapresse
6147 zł brutto - to przeciętne wynagrodzenie absolwenta Politechniki Wrocławskiej. To czwarty wynik w kraju. Gorzej zarabiają absolwenci Uniwersytetu Ekonomicznego (5265 zł), Uniwersytetu Wrocławskiego (4200 zł) To wyniki badań Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, przeprowadzonego przez firmę Sedlak&Sedlak.

Zobacz koniecznie: Czy staż to tylko parzenie kawy?

W XI Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń za 2013 r. wzięło udział 122 499 osób. Przedstawia ono zarobki osób, które ukończyły studia z tytułem magistra lub magistra inżyniera. Uwzględnia te uczelnie, z których swoje zarobki ujawniło przynajmniej 500 absolwentów.

Zarobki (brutto) absolwentów uczelni (niezależnie od stażu pracy):

1. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie 8 045 zł
2. Politechnika Warszawska 7 100 zł
3. Politechnika Gdańska 6 300 zł
4. Politechnika Wrocławska 6 147 zł
5. Uniwersytet Warszawski 6 000 zł
6. Politechnika Łódzka 5 770 zł
7. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu 5 645 zł
8. Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie 5 500 zł
Politechnika Poznańska 5 500 zł
9. Politechnika Śląska (Gliwice) 5 300 zł
10. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu 5 265 zł
11. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie 5 100 zł
12. Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki 5 000 zł
13. Uniwersytet Gdański 4 950 zł
14. Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach 4 850 zł
15. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie 4 700 zł
16. Uniwersytet Łódzki 4 500 zł
17. Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 4 300 zł
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 4 300 zł
18. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 4 208 zł
19. Uniwersytet Wrocławski 4 200 zł
20. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie 4 000 zł
Uniwersytet Szczeciński 4 000 zł
21. Uniwersytet Śląski w Katowicach 3 900 zł
22. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie 3 600 zł

Zarobki (brutto) absolwentów w pierwszej pracy (staż nieprzekraczający roku):

1. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie 4 200 zł
2. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu 3 725 zł
3. Politechnika Warszawska 3 500 zł
Uniwersytet Warszawski 3 500 zł
4. Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie 3 200 zł
Politechnika Śląska (Gliwice) 3 200 zł
5. Politechnika Wrocławska 3 150 zł
6. Politechnika Gdańska 3 064 zł
7. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie 3 000 zł
8. Politechnika Poznańska 2 975 zł
9. Uniwersytet Jagielloński w Krakowie 2 800 zł
10. Politechnika Łódzka 2 673 zł
11. Uniwersytet Wrocławski 2 650 zł
12. Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki 2 500 zł
Uniwersytet Gdański 2 500 zł
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 2 500 zł
13. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 2 422 zł
14. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie 2 400 zł
15. Uniwersytet Łódzki 2 300 zł

A WY ILE ZARABIACIE Z DYPLOMAMI WROCŁAWSKICH UCZELNI? Piszcie w komentarzach

Wideo

Komentarze 89

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja
może już czas by ograniczyć liczbę studentów na uniwersytecie
po co kształcić kolejnych bezrobotnych
marnując pieniądze z naszych podatków
w ogóle studia powinny być płatne
bo dlaczego podatnicy mają fundować innym dorosłym ludziom dyplomy i płacić za przedszkole swoich dzieci - to przedszkola powinny być darmowe i obowiązkowe jak w innych cywilizowanych krajach
L
Lola
gdzie ta praca ?
g
g..wno prawda
Nie zarabiają ale by chcieli i nie we Wrocławiu ale w Warszawie. Po za tym reszta sięzgadza.
b
buhahahahaha
taka sama prawda, internetowy trollu
G
Gość
(...) Uniwersytetu Wrocławskiego (4200 zł) (...)
Tia... Pod warunkiem, że pracę w ogóle dostaną....
t
taka prawda
Studia są dla wykładowców, a nie dla studentów, dlatego od lat trwają te same badziewne kierunki bez żadnych zmian, zupełnie nie przystające do realiów współczesnego rynku. Co najwyżej zmieni się nazwę kierunku czy specjalizacji na jakąś bardziej modną czy w języku angielskim. Najważniejsze, to żeby kolega z instytutu wykładający jakąś historię metalurgii albo filozofię wczesnego kapitalizmu dalej miał obciążenia dydaktyczne. Przecież inżynier-konstruktor musi znać tło społeczne i ideologiczne swojego fachu. Później dziwimy się, że pracodawcy narzekają, że polscy absolwenci nic nie umieją, a jak mają umieć, skoro są uczeni przez starych pryków nie mających kontaktu ze światem, którzy potrafią jedynie odklepywać te same regułki z pożółkłych folii i tak przez 20 lat? Ciecie z uczelni nawet na to znalazły wymówkę: studia mają rozwijać ogólnie, a nie przygotowywać do konkretnego zawodu. No i mamy - drugie pięcioletnie liceum. Kogo na uczelniach obchodzi los absolwentów, skoro studenci są tylko po to, żeby wykładowcy mieli pracę?
t
to prawda
Jak ktoś pracuje na kilku uczelniach, to wynagrodzenie ma kilkukrotnie większe. Pracownicy uczelni od lat pociskają te same wyświechtane kłamstwa, jak to im źle na uczelniach, a ciemny lud to kupuje. Ciekawe ilu z nich zrezygnowało z uczelni, skoro tak marnie tam płacą. Wręcz przeciwnie, doktoranci zabijają się o etaty na uczelniach, a starsi pracownicy kombinują jak mogą, żeby do emerytury grzać ten sam ciepły stołek w tym samym instytucie. Niewiele jest miejsc, gdzie zarabialiby takie pieniądze nie przepracowując się zbytnio, poza tym doskonale wiedzą, że z takimi kwalifikacjami większość z nich nie nadawałaby się nawet na sekretarkę w jakiejś firmie.
a
absolwentka
Studiowałam dziennie na psychologii i razem z nami często chodziły na zajęcia studentki wieczorowe. Wszyscy nimi pogardzali, bo niby były głupsze, ale po 5 latach studiów one już były nieźle ustawione w pracy, a papierek magistra pomagał im co najwyżej w awansie. My wychodziliśmy na świat właściwie zupełnie nie wiedząc, co robić, bez żadnego doświadczenia zawodowego. Całe studia nam wmawiali na uczelni, że niby my to jesteśmy te zdolniejsze, mądrzejsze, a po zakończeniu studiów przekonaliśmy się, ile warte są te slogany. Dzisiaj na papierek nikt nie patrzy, kto jaką skończył szkołę, liczą się tylko umiejętności. Biorąc pod uwagę tragiczny poziom studiów na polskich uczelniach, opłaca się zdobyć dyplom jak najmniejszym wysiłkiem, papierek zdobyć tylko dla formalności, a wolny czas przeznaczyć na pracę. Dopóki uczelnie się nie zreformują a wykładowcy nie zaczną solidnie podchodzić do swoich obowiązków, tak będzie, że dyplom to tylko papierek bez większej wartości, lekceważony przez pracodawców i przez społeczeństwo.
l
lilith
dobre zarty.
j
jo
To po co zatrudniasz inżynierów teoretyków, którzy nic nie umieją. Taki filantrop jesteś? Myślę, ze sam niewiele umiesz i dowartościowujesz się takim gadaniem. Do załatwienia kontraktu nie trzeba mieć studiów. Do jego realizacji już tak.
h
heh
Redaktor po UWr, media ogólnopolskie, umowa o pracę z łaski pańskiej po półtorej roku wyzysku na umowie o dzieło. Teraz 1800 zł na rękę. Premia co pół roku, dodatek na wakacje. Do tego dochodzą benefity: ubezpieczenie zdrowotne i karta multisport, ale to tylko po to, by niewidzialnym sznurem przywiązać niewolnika do stanowiska. Wiadomo - koszt dla pracodawcy do udźwignięcia, a trudniej podjąć decyzję o zmianie pracy.
A
Absolwentka
Ja się pytam gdzie po PWR można tyle zarobić? Studenci niestety sami sobie rynek psują... Nie raz słyszałam na rozmowie "my możemy mieć studenta na zleceniu za 1500 zl.." I rzeczywiście tak to bywa, bo po studiach ludzie nie wiedzą o ile prosić i uważają ze 1500 zł to nie wiadomo ile kasy.. A tak naprawdę za taką stawkę żyje się nadal od 1go do 1go... Na studiach nie raz słyszałam od wykładowców, że powinniśmy się cenić, ale w Polsce to chyba nie możliwe.
h
heh
nie bawiłam, tylko kułam do wiecznych wejściówek na laborki a i tak mam gówno -_-
kobiet inż nie chcą zatrudniać, bo "się nie nadają", "bo zaraz w ciążę zajdą", a poza tym co roku ten sam kierunek kończy po 150 osób z jednej uczelni... nawet dla 50 ciężko by było o miejsce pracy w zawodzie..
f
frajerka
Zazdroszczę.. bo ja się sfrajerowałam.. studiowałam 5 lat dziennie i mam wielkie G.. nawet praca podczas studiów w biurze [4 lata tym samym] i staże nic mi nie pomogły. Gdybym umiała nie tylko ang na C1 ale i drugi język to bym już dawno miała spoko pracę, chocby w korpo, a tak to... masakra..Ale jak ja zaczynałam studia to debile gadali, że najgorsze co może być to student po zaocznych, po kilku latach jacyś mądrzejsi zauwazyli, że własnie odwrotnie!! i słusznie.. oczywiście pod warunkiem konkretnej pracy podczas studiów, a nie kelnerowania czy sprzedawania w sklepie... heh
:>
lekarz zaczyna zarabiać po 30-tce, ale wtedy to już z grubej rury :> Choć pewnie zależy od specjalizacji... Weź taką matematyczkę i katechetkę.. Jedna 1,5 etatu za 2800 + korki, druga.. 6 umów zlecenie w przedszkolach a korki to sobie może w domu poodkręcać:P
Dodaj ogłoszenie