Wrocław: Doktorant z Politechniki chwali się, że upier... połowę studentów

WSKZaktualizowano 
Taki plakat zamieścił na swoim profilu na Facebooku doktorant Politechniki Wrocławskiej Mariusz Zamłyński
Taki plakat zamieścił na swoim profilu na Facebooku doktorant Politechniki Wrocławskiej Mariusz Zamłyński fot. Facebook.com
Dostaliśmy od naszego Czytelnika sygnał, że jeden z doktorantów Politechniki Wrocławskiej na swoim facebookowym profilu zamieścił przerobiony plakat ze swoim zdjęciem i napisem: "Właśnie upie*dolił 50 procent studentów we wszystkich grupach! Ma też inne powody do radości: na nowy semestr dostanie 2x więcej żywego towaru. Ty też możesz go uszczęśliwić, aktywuj anteny w swoim dziekanacie". Mariusz Zamłyński jest doktorantem w Katedrze Radiokomunikacji i Teleinformatyki. Teraz za, jak to określił - głupi żart, jest mu głupio. Zadeklarował, że skasuje to zdjęcie ze swojego profilu na portalu.

Z doktorantem skontaktowała się Agnieszka Niczewska, rzecznik Politechniki Wrocławskiej. – Profil na którym umieszczono plakat, należy do naszego doktoranta. Nie jest to fikcyjne konto. Sprawa jednak dotyczy ubiegłej, zimowej sesji – tłumaczy Niczewska. – Koledzy doktoranci zrobili mu prześmiewczy plakat dla żartu, a on umieścił go na swoim profilu.

Teraz doktorant żałuje. Obiecał też, że usunie obrazek z profilu. – Mówi, że się wygłupił. O sprawie już dawno zapomniał, traktował to jako żart. Ale teraz zrozumiał, że to głupota i obiecał, że gdy tylko będzie miał dostęp do internetu, usunie zdjęcie – przekazała nam Agnieszka Niczewska.

Co sama rzecznik sądzi o sytuacji? – Przekazałam panu Mariuszowi, że gdy zechce zostać pracownikiem naukowym Politechniki Wrocławskiej, musi wspiąć się na wyższe standardy. Od naszych pracowników oczekujemy lepszych manier. Nikogo jednak w tej sprawie nie będziemy karać – komentuje Niczewska.

Doktorant Zamłyński plakat już usunął.

Poczytaj też o Polince – kolejce przy Politechnice Wrocławskiej

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 173

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
AD

z tym prowadzącym. Zdarzyło się, że raz miał problem z podłączeniem anteny i musiał wołać laboranta. Sprawozdania były ocenione tylko od humoru i na zajęciach często siedziała jego dziewczyna, która nie była ich uczestnikiem i często razem z nim sprawdzała sprawozdania. W życiu się nie spotkałem z takim nauczycielem w szkole wyższej.

G
Gość

Młodej osobie, która rokuje i kończy pracę magisterską proponowane są studia doktoranckie. Najczęściej taka osoba zgadza się, podchodzi do egzaminów wstępnych, po czym rozoczyna swoją przygodę ze studiami doktoranckimi. Pierwsze dwa lata studiów, to najważniejszy okres w życiu (być może) przyszłego naukowca. Jeżeli taka osoba nie ma promotora z głową na karku, który walczy o największe granty z NCN/NCBiR, a nawet granty ERC, promotora który nie pomoże w przygotowaniu wniosku o grant PRELUDIUM NCN i nie pokieruje taką młodą osoba, można powoli kończyć przygodę z nauką. Nawet stypendium doktoranckie na niewiele się tutaj zda, gdyż najzwyczajniej taki doktorant nie będzie mogł pojechać na dobrą zagraniczną konferencję (np. z konferencję IEEE), czy opublikować w czasopismach OpenAccess. W tym momencie doktorant, po dwóch latach studiów, nie ma grantu, nie ma stypendium i wobec tego idzie do pracy (najczęściej nie związanej z tematem doktoratu). Na domiar złego jest obciążony dydaktyką (znam przypadek obciążenia doktoranta 300h / rok), do tego dochodzi nieformalna opieka prac inżynierskich/magisterskich promotora (sic!), projekty studenckie, dni otwarte uczelni, pokazy (sic!!!), itp... W rezultacie zamiast przez ten czas zrobić solidny przegląd literatury, publikować i jeździć na konferencję, doktorant zostaje zawalony pracą niezwiązaną z zadaniem badawczym. Mniej więcej na trzecim roku studiów okazuje się, że tak naprawde młoda osoba nie wie, co w ramach doktoratu ma robić, nie umie sprecyzować i zawęzić tematyki badawczej. Tutaj następuje moment krytyczny. Oczywiście promotora to nie interesuje i doktorant (27/28 lat), bez pracy, grantu i stypendium, popada w problemy psychiczne - przypina mu się łatkę nieudacznika. Wynikiem tego jest wyżywanie się na studentach i próby odreagowania. Suma sumarum doktorat zostaje ukończony po kilku następnych latach (lub nie..), czasami w wielkiej sprzeczce z promotorem. Wiele osób po tym twierdzi, że drugi raz na studia doktoranckie nie poszłaby (w zasadzie wśród moich znajomych ok. 80% osób w naukach technicznych). Jak natomiast wygląda wzorowe podejście do doktoratu? Promotor z dużym grantem NCN/NCBiR/ERC zaprasza młodą osobę do zespołu już prowadzącego badania, promotor z grantu płaci doktorantowi za zrobienie pracy. Doktorant pisze wraz z zespołem publikacje do czasopism z listy filadelfijskiej i Web of Science, po czym wycinek pracy, którą on zrealizował w dużym projekcie adaptuje do doktoratu. W wyniku tego, doktorat jest ukończony po 3-4 latach, doktorant jest opłacany (czasami niekoniecznie przez cały okres trwania, ale ma pieniądze), doktorant może starać się o grant, np. PRELUDIUM, ponieważ ma osiągnięcia w postaci publikacji. Oczywiście dobry promotor zabroni doktorantowi dydaktyki oraz innych cyrków w postaci dni otwartych, pokazów, itp.. (doktorant realizuje tylko minimum dydaktyczne, które można zrealizować w ciągu miesiąca). Ten drugi model jest niestety często nie na rękę profesorom, którzy są przyklejeni do własnych stołków i jest rzadkością wśród doktoratów w Polsce.. Reasumując: TAK dla doktoratów, ale tylko i wyłącznie jeżeli młody człowiek przyjmowany jest do grantu (tutaj powinno być jakieś minimum, np;. 18-24 miesiące umowa o pracę) albo przyjęcie młodego człowieka jako asystenta naukowo dydaktyczny. Ewentualnie doktorat sponsorowany przez firmę z przemysłu.

g
gość

Znajomych nie ma, fejs jest jego światem i to też dlatego tam zamieszcza różne pierdoły :P

a
alina

Młody doktorant, który niedawno sam był studentem... Młody doktorant jest przykładem tego jak to stanowiska i "władza" zza drugiej stony biurka potrafi niczym woda sodowa odbić. Wykładowca kiedyś miał być autorytetem i przekazywać wiedzę, dziś przyszli "wykładowcy" jedyne co potrafią? to lansować się na facebooku. Ze swojej strony gratuluję "błyskotliwości" Panu, która jest na poziomie 0. Pan Zamłyński chyba pomylił zawody. Zarzuca się młodym ludziom tj. studentom, że z roku na rok reprezentują niższy poziom... a kadra dydaktyczna? Pan Zamłyński potwierdza, że doktoranci często reprezentują jeszcze niższy poziom.

m
marcin

Znam gościa, mały i jąka się. Pewnie całe dziecinstwo był gnębiony, to teraz sie wyżywa. Zwykły burak.

n
normalny

I na co tobie potem ta wiedza? Jedyne co możesz potem robić to w szkole uczyć, bo jak inny pracodawca się zapyta: "czego się pani nauczyła na studiach" to chyba nie odpowiesz że "wiem coś o baroku w meksyku".

J
Ja

Co innego uwalanie studentów, a co innego głupota. Ile ten Pan ma lat, że każdą pierdułę musi wrzucać na fejsa? To nie wie, że ktoś to potem czyta?

e
edmund

Szok i niedowierzanie. Jestem zdruzgotany. To niebywałe chamstwo.

o
oldboy

Mój Boże, ale gówniarstwo!

P
Pod PIS

I to ma być coś ? Na IH UWr, na egzaminie z nowożytnej potrafiły być pytania typu, "niech pani coś powie o baroku w Meksyku" (Podręcznik, ani materiał z wykładu nie zawierały takich informacji) I co powiesz ? A pytania rzucane na twarz ? A pytania rzucane do "zatopienia" zawodnika, kiedy regulamin studiów zakłada że pytanie na ustnym egzaminie ma być jedno i do tego losowane ? Na tym egzaminie potrafili up*erdolić więcej niż 50% zdających pierwszy termin. A łacina na IH UWr - tam prowadzący nie znał materiału i nie umiał płynnie mówić po łacinie, ale od studentów to wymagał. Skutek był taki, że większość wiedziała bardzo dużo o różnych duplexach aqusativach, ale co to takiego aurum, albo argentum to nikt nie wiedział....

g
gorzka

Zaliczenie często zależy od humoru czy widzi-mi-się prowadzącego.
Pisze się "widzimisię"

J
Jan Kowalski

Jestem dziadkiem i czasy mojego zdobywania wiedzy były inne..Jak patrzę na wnuków
mających „gotowce” na egzamin i przychodzą ,że nie zaliczyli to mnie...trafia.Na praktykach
i stażach inzynier mówi do mnie P.Jasiu ale nie mam komputera rysunku nie zrobię.
Wzywam kol.emeryta by zrobił rysunek.Przeczytałem wszystkie komentarze.
Owszem plakat jest szokujący, ale ktoś go stworzył.Za taki żart w mojej młodości na pewno
pożegnał by się z uczelnią, Tu facet rzuca na fejsa nie koniecznie by się pochwalić-może chce zwrócić uwagę
jacy są studenci????Jakoś nikt o to nie zapytał.Ja pytam -dlaczego nie złożyli skargi, petycji, odwołania studenci???
Całe zamieszanie nasuwa mi pytanie , gdzie jest granica wolnego słowa , a ochrona danych osobowych?
Od „życzliwych” IPN ma zapełnione półki. Taka ma być Polska?Takiej wolności chcieliśmy?
Czytając komentarze( piszą je studenci) wątpię w młodzież .Będą magistrami i inżynierami
używając takich słów? Takich obelg??Zaraz znajdą dziadka w rodzinie bo już inne osoby w to wplatują.
Z Wrocławia zrobiło się Salem. Gdzie jest redaktor naczelny ???Czy tylko „kasiora” jet dziś na piedestale?
Za plecami stoi mój wnuk( dziadek masz rację- to jest obrzydliwe) Czy trzeba 80 zezłoszczonych
wulgarnych komentarzy by moje wnuki zrozumiały?Obejrzałem wiele stron i wiele bulwersujących zdjęć...studenckich również.( może należy ten temat poruszyć byśmy zachowali godność Polaka)....a my co ...jak hieny,,,notatka , bo nawet nie artykuł, wywalił z nas zwierzęta? ( obraza dla nich , one atakują, gdy są głodne). Może odezwiecie się Ci, którzy zaczęliście ten zlot czarownic???

G
Gość

O Boże ale afera!

G
Gość

ojj ,a Ja myślałam ,że sprawa dotyczy pana (pseudo doktoranta) M. Jędrzejewskiego !!
Temu panu też brak kultury i szacunku do innych !!

P
POLAK

Pani redaktor dziwię że nie zablokuje Pani komentarzy nie dot. sprawy----za to są to epitety obrażające człowieka...żenada. Są granice przyzwoitości ...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3