Wracają czyny społeczne. I nie ma się czego wstydzić

Mariusz Junik
Grudza, 2008 r. Mieszkańcy wybudowali sobie drogę Mariusz Junik
Mieszkańcy sami budują drogi, świetlice i boiska. We wsiach nie trzeba namawiać nikogo do pracy.

Czyny społeczne nie odeszły wraz z komuną. Powracają do łask tam, gdzie ludzie nie czekają na urzędników. W niewielkiej wsi Grudza koło Lwówka Śląskiego mieszkańcy sami wybudowali drogę łączącą ich z sąsiednią Nową Kamienicą. Przez dwa miesiące w czynie społecznym pracowało kilkadziesiąt osób z obu miejscowości. Inne przykłady? W Kunicach koło Legnicy w czynie społecznym powstał plac zabaw, zaś w Wałbrzychu naprawiono ulicę Tatrzańską.
- Gdybyśmy czekali na urzędników, to i za 10 lat nie dałoby się przejechać między naszymi wioskami - mówi Andrzej Ciesielski z Grudzy. - Przez kilka tygodni wracałem o 16 z pracy, brałem łopatę i szedłem sypać żwir i piasek - wspomina.

Drogi nie było w żadnym planie. Dziś gotowy jest 600-metrowy asfaltowy dywanik. Druga część drogi o długości 2,3 km będzie wyasfaltowana w przyszłym tygodniu.
- Dzięki temu przejedziemy do Nowej Kamienicy w ciągu kilku minut. Dotychczas zabierało nam to pół godziny - cieszy się Wiktor Bigdowski, sołtys Grudzy.
Jest zdziwiony, że wszyscy tak chętnie pracowali. Jeden drugiego dopingował.

- Czyn społeczny? Można i tak to nazwać - śmieje się Jacek Kuciel, sołtys Nowej Kamienicy. - Najważniejsze, że mamy dojazd. Ludzie sami wykarczowali pobocza z chaszczy, wyczyścili rowy i zbudowali podłoże z kamieni. Gdy urzędnicy marszałka zobaczyli, jak sprawnie idzie robota, przekazali na asfalt 280 tys. zł z Terenowego Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych.
- Idą za ciosem i już planują wybudować prawie cztery kilometry drogi z Grudzy przez Kłopotnicę do Kwieciszowic - chwali mieszkańców radny powiatowy Zenon Zatchiej.
Tej szosy również nie ma w planach ani w budżecie powiatu lwóweckiego.

W podlegnickich Kunicach mieszkańcy wybudowali sobie plac zabaw. W innych wsiach tej gminy powstały w czynie społecznym boiska i drogi.
- Jeżeli ludzie chcą coś wybudować, zgłaszają to w gminie i wspólnie ustalamy, jak się podzielimy obowiązkami - tłumaczy Ewa Bużdygan, sekretarz gminy Kunice.
Gmina zapewnia część materiałów i robotników, jeśli wymagane są specjalistyczne prace.
Podobnie było w Wałbrzychu. Mieszkańcy ul. Tatrzańskiej mieli dość jeżdżenia po dziurach. Zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Przy umocnieniu skarpy, poszerzeniu drogi i sypaniu grysu pracowało ponad trzydzieści osób. Powstało 300 metrów porządnej, szutrowej drogi. Dopiero wówczas znalazły się pieniądze w Zarządzie Dróg i Komunikacji i zrobiono drenaż drogi.

W innych miastach również mamy przykłady czynów społecznych, choć mniejszego kalibru. W Głogowie lokatorzy wyręczyli spółdzielnię mieszkaniową i sami zrobili płot przy ogródku.
W Radzimowicach, maleńkiej wsi pod Bolkowem, ludzie zagospodarowali plac u rozstaju dróg. Obsadzili go drzewami, postawili ławy. W Świdnicy parafianie wybudowali świątynię. Półtora roku zabrało im przerobienie starej stodoły na piękną kaplicę.
- Takie akcje są bardzo pożyteczne - podkreśla Tomasz Grzyb, psycholog z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej. - Zmienia się wygląd miejscowości, ludzie się lepiej poznają, jest nadzieja, że będą pomagać sobie także w innych sytuacjach - wylicza korzyści ze wspólnej pracy.
Zaznacza przy tym, że czyny społeczne sprawdzają się w małych miejscowościach, gdzie ludzie się znają i zależy im, by wokół siebie coś zmieniać. W dużych miastach takie akcje są raczej skazane na niepowodzenie.
Współpraca: MM, EGO, ARS, PEKA, ALKA

W PRL czyny społeczne były obowiązkowe. Dziś ludzie z zapałem budują dla siebie
Czyny społeczne znane były już przed wojną. Harcerze, strażacy ochotnicy, członkowie Sokoła sadzili lasy, budowali strażnice, zakładali parki. W czasach PRL w czyny społeczne wciągnięto cały kraj. Nie było soboty i niedzieli bez obowiązkowej pracy zorganizowanej przez partię, organizację młodzieżową czy związki zakładowe. Jakie były te czyny? Na przykład wykopki i żniwa. Budowano ulice, sypano wały przeciwpowodziowe, sprzątano parki. Prace społeczne miały także swą ideologię - przekazywanie ducha wspólnego dzieła dla ojczyzny. Apogeum czynów przypadało na dni przed 1 Maja czy 22 Lipca. Sprawozdania z prac, w których brali udział sekretarze partii, zajmowały główne miejsca w prasie i telewizji. W III RP ludzie z ochotą pracują dla siebie, ale już nie nazywają tego czynami społecznymi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kytutr
Czyżby Polacy wreszcie zaczęli odzyskiwać normalność? Krzepiący to przykład, kiedy ktoś widzi więcej niż czubek własnego nosa i dba o coś więcej, niż własny brzuch. Dla mieszkańców Grudzy i Wałbrzycha gromkie "hip hip hura!" oraz tradycyjny staropolski "R.E.S.P.E.C.T" :)
m
mj
obojętnie dla jakiej idei ludzie zawsze potrafili się zorganizować czy to był czyn partyjny czy kościelny tylko dlaczego po przemianach zlikwidowano wszystkie tablice informujące o pracy społecznej kto i kiedy
Dodaj ogłoszenie