Wolimierz: Zuzia z Poznania zginęła na dzikiej kolonii

    Wolimierz: Zuzia z Poznania zginęła na dzikiej kolonii

    Janusz Pawul

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Artur Nawrot, dyrektor domu dziecka nie zgłosił kolonii

    Artur Nawrot, dyrektor domu dziecka nie zgłosił kolonii ©Rafał Święcki

    W poniedziałek wieczorem na polecenie Prokuratury Rejonowej w Lubaniu przeprowadzono sekcję zwłok sześcioletniej Zuzi, która zmarła po wypadku w Wolimierzu.
    Artur Nawrot, dyrektor domu dziecka nie zgłosił kolonii

    Artur Nawrot, dyrektor domu dziecka nie zgłosił kolonii ©Rafał Święcki

    Jak pisaliśmy, dziewczynka razem z dziesięcioosobową grupą wychowanków domu dziecka z Poznania przebywała na warsztatach teatralnych, prowadzonych przez aktorów teatru Klinika Lalek. W sobotę po kolacji, gdy bawiła się na hamaku, przewrócił się na nią olbrzymi, drewniany kloc, do którego ten hamak był przymocowany.

    Sekcja ma dać odpowiedź na pytanie, co konkretnie było przyczyną śmierci dziecka. Lubańska prokuratura bada także pozostałe okoliczności zdarzenia. - Wiemy na pewno, że opiekunowie dzieci byli trzeźwi. Sprawdzamy, czy mieli odpowiednie uprawnienia - powiedziała nam prowadząca sprawę prokurator Kamila Wolańska. Prokuratura ustala też, czy obiekt, w którym odbywały się warsztaty, był dopuszczony do organizowania w nim letniego wypoczynku dzieci.

    Nam udało się to już sprawdzić: nie był! Warsztaty odbywały się na terenie tzw. Stacji Wolimierz, czyli dawnej stacji kolejowej, zaadaptowanej przez artystów teatru Klinika Lalek. Pobyt dzieci w tym obiekcie nie był zgłoszony w kuratorium oświaty. - Można to zresztą łatwo sprawdzić na naszej stronie internetowej: www.wypoczynek.men.gov.pl - mówi Waldemar Urbaniak, kierownik jeleniogórskiego oddziału Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty.

    - Na terenie powiatu lubańskiego nikt z Wielkopolski nie zarejestrował żadnego wypoczynku dzieci, a powinien. To była dzika kolonia - dodaje.

    Oznacza to, że obiektów, w których przebywały dzieci, nie mogły sprawdzić pod kątem bezpieczeństwa żadne służby: ani straż pożarna, inspekcja sanitarna, ani też wizytatorzy kuratorium.

    W poniedziałek m.in. na ten temat przesłuchiwany był w prokuraturze Artur Nawrot, dyrektor poznańskiego domu dziecka, którego podopieczną była Zuzia. - Dyrektor przyznał, że nie było zgłoszenia - potwierdza prok. Wolańska. Dodaje, że tragedia w Wolimierzu została wstępnie zakwalifikowana jako nieszczęśliwy wypadek.

    Wstrząśnięta nim jest Maria Remiezowicz, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. - Dyrektor placówki, razem z psychologiem i dodatkowymi wychowawcami jeszcze w sobotę w nocy udali się na miejsce tej tragedii - mówi. - Na początku dzieci zadeklarowały chęć pozostania na warsztatach w Wolimierzu do końca - czyli do wtorku. Jednak dyrektor podjął decyzję o skróceniu pobytu.

    Zobacz także: 5-letnia dziewczynka zginęła w czasie zabawy na hamaku

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nikt nie tłumaczy organizatorów

    Grażka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 48 / 45

    Owszem, na rynku jest tyle szkoleń, kursów, że każdy organizator powinien to wykorzystywać i douczać się o możliwościach i wymaganiach. Też mam dzieci, które co roku uczestniczą w podobnych...rozwiń całość

    Owszem, na rynku jest tyle szkoleń, kursów, że każdy organizator powinien to wykorzystywać i douczać się o możliwościach i wymaganiach. Też mam dzieci, które co roku uczestniczą w podobnych wyjazdach i wszędzie każdy organizator zdobywa pewną wiedzę, dzięki której powinien zapewnić warunki do wypoczynku. Tragedia dziewczynki to powód by ktoś zaczął w końcu również myśleć o tego typu placówka na wsi, które są edukacją dla najmłodszych, ale i dla dorosłych. Dzięki temu również o zapewnieniu bezpieczeństwa. Środków jest naprawdę dużo i puki co nie bardzo są wykorzystywane. Jedyne co nasza polska rzeczywistość taka, że robi się kontrole, naloty na ośrodki i potem długo cisza. Nie ma elementu doradzenia co należy zrobić co zmienić i w jaki sposób, bo nikomu nie zależy. Byłam, widziałam i nerwy miałam. W chwili obecnej możliwe w tym ośrodku, by mocno położyć naciska na edukację i wprowadzenie odpowiednich zmian. Czyli konkretna pomoc. Myślę, że odpowiednie władze mają ku temu środki i będąc gminą turystyczną i rolniczą powinny wykazać większą wolę do działań. Wszędzie tam, gdzie uczestnikami są dzieci, zachowuje się szczególną uwagę. Inną sprawą jest koszt uczestnictwa. Wybieramy taniość, bo nie stać nas na np. lepsze warunki, niestety. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wolimierz

    Jan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 65 / 32

    Grazka !
    Jaka agroturystyka z elementami warsztatów? Jakkolwiek nie nazwiesz tego miejsca to zginęło tam dziecko. Gdyby ta biedna dziewczynka była twoją córką " z różnej maści grupy szkolnej"...rozwiń całość

    Grazka !
    Jaka agroturystyka z elementami warsztatów? Jakkolwiek nie nazwiesz tego miejsca to zginęło tam dziecko. Gdyby ta biedna dziewczynka była twoją córką " z różnej maści grupy szkolnej" też byś była taka skora do tłumaczeń organizatorów?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie jest to żadna dzika kolonia

    Grażka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 46 / 53

    Ten organizator nie jest kolonią, ani tym bardziej dziką. Nie potrzebował pozwolenia bo jest to o ile wiem agroturystyka z elementami warsztatów. Jest to typowo wiejska placówka tworząca kulturę....rozwiń całość

    Ten organizator nie jest kolonią, ani tym bardziej dziką. Nie potrzebował pozwolenia bo jest to o ile wiem agroturystyka z elementami warsztatów. Jest to typowo wiejska placówka tworząca kulturę. Takich i podobnych agroturystyk na tym terenie jest sporo i przyjeżdżają różnej maści grupy szkolne. A to Gmina powinna pomagać w ewentualnym uzyskaniu jeśli trzeba pozwoleń, bo to Gmina bierze za to podatki. I w końcu to Gmina powinna promować takie działalności bo nikt inny jak każda Gmina promuje się sama podobnymi przedsięwzięciami. Z tego co wiem to w tej wiosce to gospodarstwo jest prekursorem tego typu turystyki i rekreacji. A mieszkańcy zawsze się z nich śmiali. Prawda też taka, że są to środowiska dawnych pegeerów i nie mieli nigdy edukacji żeby samemu coś działać. Więc sami mieszkańcy zniszczyli Wolimierz. Żeby rozwijać turystykę trzeba robić tego typu działania, a nie krytykować. Jakby nikt nie rozdmuchał tematu, to by "stacja" funkcjonowała dalej. A teraz do gminy nawet podatki przestaną wpływać. Na terenie tej gminy nic tylko plotki, zazdrość, roszczeniowa postawa w OPS-ach i żadnej własnej inicjatywy! Jakby urzędnicy wybrali się w teren i zainicjowali pewne zmiany, na pewno ta tragedia nie stałaby się. Teraz pytanie co z pozostałymi gospodarstwami, które świadczą podobne usługi? Czy tam też jest bezpiecznie? Chyba nie. A też dzieci zjeżdżają na tzw. małe kolonie, których kuratorium nie kontroluje. Widziałam w tv wypowiedzi niektórych urzędników. Chm, niezły lans. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    marek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 50 / 52

    pewnie,jakby zgłoszono,wypadku by nie było.Ot takie urzędnicze myślenie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wczoraj jeszcze była 5 letnia

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 61 / 40

    a dziś sześcio?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo