Wojna busiarzy od Legnicy do Głogowa

    Wojna busiarzy od Legnicy do Głogowa

    Urszula Romaniuk

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Kierowcy busów podbierają sobie pasażerów. Winią szafujący koncesjami urząd marszałkowski.
    - Co ty tu robisz? Już dawno powinieneś odjechać! Spie...j - krzyczy do konkurenta na przystanku kierowca busa. Obaj jeżdżą na trasie z Lubina przez Polkowice do Głogowa. Zaczyna się pyskówka, padają niewybredne epitety, groźby. Osłupiali pasażerowie, mimowolni świadkowie tych przepychanek, nie wiedzą, co się dzieje.

    - Co oni wyprawiają! - oburza się Joanna Kowalska z Polkowic, która często podróżuje między Lubinem a Głogowem. - Niewiele brakowało, żeby kierowcy pobili się na przystanku.
    W ostatnim czasie wojna podjazdowa właścicieli bu-sów przybrała na sile. Niektórzy kierowcy dosłownie robią, co chcą. Zamiast pilnować rozkładu, specjalnie się spóźniają, by podebrać pasażerów konkurentowi.

    - Rozkłady jazdy są źle skoordynowane - twierdzi Tadeusz Cieślak, właściciel firmy przewozowej Atena z Głogowa. - Jak można zatwierdzić dla dwóch firm rozkłady, w których różnice między odjazdami wynoszą 2-4 minuty?
    Czyżby zatem obsługujących linię było zbyt wielu? Przewoźnicy nie kryją, że taka jest przyczyna ostrych spięć.

    - Zawalili urzędnicy, bo wydali za dużo zezwoleń - twierdzi Tadeusz Cieślak. I wylicza, że każdego dnia z Głogowa do Lubina i Legnicy jest aż 68 kursów, nie licząc PKS. - To wymyka się już spod kontroli. Będzie coraz gorzej - ostrzega Tadeusz Cieślak.
    - Poczekam trochę i sprawdzę finanse - mówi inny przewoźnik. - Jeśli okaże się, że moje dochody spadły, to może podam urząd do sądu.

    Z informacji urzędu marszałkowskiego wynika, że na trasie Legnica - Głogów kursuje 25 przewoźników. Urzędnicy i pracownicy Inspektoratu Transportu Drogowego kontrolują, czy przestrzegają oni warunków określonych w zezwoleniu, np. czy jeżdżą według rozkładu i zatrzymują się na swoich przystankach.
    10 tys. zł to najwyższa kara, jaką dostał przewoźnik za jazdę niezgodną z rozkładem.
    Od ubiegłego roku zrobiono ok. 30 kontroli. Kary za różne uchybienia wynosiły od 200 do ponad 10 tys. zł.
    Urzędnicy przyznają, że wpływa do nich coraz więcej skarg.
    - Rozpoczynamy badania potoku podróżnych - wyjaśnia Marta Libner, rzecznik urzędu marszałkowskiego. - Jest to analiza, która wykaże, jak wygląda rynek przewozów pasażerskich w tym rejonie.

    Badania mają potrwać do końca listopada. Ich wyniki wpłyną m.in. na wydawanie nowych zezwoleń, ale też na sytuację tych, którzy już je mają.
    Dariusz Filipów, kierownik legnickiego oddziału Dolnośląskiej Inspekcji Transportu Drogowego, rozmowę z nami na temat busów potraktował jak zgłoszenie problemu.
    - Będziemy prowadzić tam wzmożone kontrole przewoźników - zapewnia Dariusz Filipów.


    W Wałbrzychu busiarze też walczyli ze sobą
    Nieuczciwi przewoźnicy stanowili w mieście ogromny problem.
    Konflikt był tak duży, że powstał specjalny zespół, w którym znaleźli się policjanci, urzędnicy i inspektorzy transportu. Nielegalni przewoźnicy domagali się publicznej debaty. Wytykali władzom, że tolerują fakt, iż ci, którzy jeżdżą legalnie, są niepunktualni. W pewnym momencie nikt już nie panował nad tym, kto ma zezwolenie, a kto nie. Ludzie donosili na siebie, dochodziło do rękoczynów na przystankach. Teraz sytuacja jest dużo lepsza, choć co jakiś czas dochodzi do incydentów.

    Współpraca: SIYA

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo