Wojcieszów: Siedem lat Polska zadręcza Niemca

Piotr Kanikowski
W  pałacu w Wojcieszowie była kiedyś szkoła podstawowa. Niemiec chce tu urządzić hotelik i dom seniora
W pałacu w Wojcieszowie była kiedyś szkoła podstawowa. Niemiec chce tu urządzić hotelik i dom seniora Fot. Piotr Kanikowski
Edward Sikora - Niemiec, który w 2003 roku za 300 tysięcy złotych odkupił od gminy neogotycki pałac z kawałkiem parku w Wojcieszowie - jest u kresu wytrzymałości. Siódmy rok remontuje budynek na hotelik i dom pogodnej starości dla emerytów zza Odry. Ale zaczyna wątpić w sens tej inwestycji.

Narzeka na urzędników, którzy rzucają mu kłody pod nogi, i chuliganów, po których na parkowym murze zostały, prócz swastyk, napisy "Kula w łep dla Szkopa" i "Wont stąd, Szwabie".

Gdy kładł dreny, by fundamenty pałacu nie podmakały - konserwator zabytków kazał mu zatrudnić architekta. Gdy malował ściany - to samo. Niemiec tego nie rozumie.

- I jak u nas w Polsce kochanej ma być dobrze? - wzdycha Edward Sikora. - Chcę zrobić coś konkretnego. Wolę wydawać pieniądze na materiały, niż trwonić je na kolejne papiery i paść firmy, którym urzędnicy napędzają klientów - tłumaczy. Pokazuje ślady konserwatorskiej pieczy sprzed lat: granitowe schody zalane betonem, kominek z piaskowca pociągnięty olejną farbą, rury centralnego ogrzewania puszczone jak się komu podobało.

- Czuję się dyskryminowany ze względu na pochodzenie - mówi Niemiec i zapowiada złożenie w sądzie pozwu przeciwko Polsce o nękanie.

- Wszystko musi być robione z sensem przez ludzi, którzy się na tym znają - odpowiada Zdzisław Kurzeja, legnicki konserwator zabytków. - Jak ten pan chce mieszkać w pałacu, to niech się przystosuje do wymogów. A jak go nie stać, to niech zamieszka sobie w ziemiance.

Do gminy Edward Sikora ma pretensje o absurdalny plan zagospodarowania przestrzennego, który pozwolił wielkiemu gospodarstwu rolnemu wciąć się klinem w zabytkowy park, przeznaczony na cele rekreacyjne. W efekcie przyszły hotelik sąsiaduje z silosami na zboże i zakładem kamieniarskim.

Jedyna polska instytucja, na którą właściciel pałacu w Wojcieszowie nie może powiedzieć złego słowa, to Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Legnicy.

W 2003 roku poskarżył się na stację paliw w sąsiadującym z pałacem gospodarstwie rolnym. Zbiornik, jak twierdzi, przeciekał, zatruwając glebę. Inspektorzy przyjechali, sprawdzili - okazało się, że stacja nie jest dostosowana do obowiązujących przepisów. Właściciel musiał ją zlikwidować.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hi

W wojciesziwie rządza komuchy dalej tej kliki nie rozbije nikt to dziura zabita dechami

T
TomX

no to już wiadomo dlaczego tak mu "rzucają".
Przyjechał skądś tam i od razu zakablował "lokalnych biznesmenów" i dziwi się że go tam nikt nie lubi.

po prawdzie współczuję. ale z drugiej strony architekt kosztuje z 1000zł więc na prawdę jak by chciał to by to zrobił.

Dodaj ogłoszenie