18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Władysław Frasyniuk: Nie wrócę do polityki. To gra zespołowa, a tu nie ma z kim grać (ROZMOWA)

Robert Migdał
Władysław Frasyniuk
Władysław Frasyniuk fot. Tomasz Hołod
- Śmieszy mnie, kiedy Donald Tusk mówi że mamy w państwie trudną sytuację. Dramatyczną to mieliśmy my, za rządów Tadeusza Mazowieckiego: dramatycznie pusta kasa, nawet z wartością ujemną, kolosalna hiperinflacja, i sytuacja, kiedy nie było wiadomo, czy nie powstanie nam partyzantka służb bezpieczeństwa(...) I kiedy słyszę, jak Tusk mówi, że polskie społeczeństwo interesuje tylko "ciepła woda lecąca z kranu", to we mnie wrze. I ciśnie mi się na usta najgorsze słowo, które znam ze swojego robotniczego podwórka. To Gomułkę przypomina. Nawet nie Gierka, jeżeli w taki sposób mówi się o oczekiwaniach polskich obywateli. To jest tak dalekie od naszych ambicji, że się płakać chce. Musi się coś wydarzyć, żeby to wszystko pękło - mówi w rozmowie z Robertem Migdałem Władysław Frasyniuk, legendarny przywódca Solidarności, były poseł Unii Wolności, przewodniczący Partii Demokratycznej, prywatnie - właściciel firmy transportowej, z pasji - bokser.

Wraca Pan na ring? Polityczny ring?
Nie mam zamiaru. Mamy do czynienia z takim kryzysem w polityce, że nie ma do czego wracać.

W internecie, pod każdą Pana wypowiedzią, huczy: "Władku, wróć!".
Polityka to jest gra zespołowa, a ja nie widzę, z kim miałbym grać. Poza tym polityka dzisiaj to jest nieustający spór - coś, co uważam za kompletną porażkę.

Niektóre spory są budujące.
Ale nie te, które są na naszej scenie politycznej. Proszę zobaczyć, kto dzisiaj jest w Sejmie. Kto jest u sterów władzy. Mimo że już ponad 20 lat żyjemy w wolnym kraju, to ludzie wchodzą w politykę z powodów koniunkturalnych, z powodu kasy. Kusi ich pensja posła zawodowego. Nie angażują się w politykę z powodu swojego systemu wartości. Wystarczy popatrzeć na Platformę Obywatelską - partię, która jest partią umiarkowaną i na którą z nadzieją patrzy część Polaków. Mamy w niej ludzi zebranych od Sasa do lasa. Nie ma żadnego systemu wartości, który by powodował, że ci ludzie mogliby porozumiewać się pół zdaniami. W PO są wszyscy - od konserwatystów po lewaków. I mam wrażenie, że nikt nawet nie próbuje toczyć sporu, o to czym - jeśli chodzi o wartości - ma być Platforma. PO od czasu do czasu puszcza oko, że jest partią liberalną, ale z powodów koniunkturalnych zapisała się do europejskiej rodziny ludowo-chrześcijańskich partii. A im daleko do liberałów.

Czyli daleko do Pana.
Jestem liberałem. Dla mnie każda rzecz, związana z wolnością jednostki, jest godna podjęcia: i dyskusji, i działania. Dla mnie jest oczywiste, że aborcja jest elementem decyzji człowieka. Kobieta ją podejmuje, a jak ma partnera, to z partnerem ją podejmuje.

Eutanazja?

Dopuszczalna, bo jeżeli mamy prawo do godnego życia, to powinniśmy mieć też prawo do godnej śmierci. Nie wiem, czy to jest problem do uregulowania prawnego. Ale ze swojego liberalnego założenia, uważam, że to jest temat wart tego, by się nad nim pochylić. Fundamentem polityki powinien być system wartości, z którego powinna płynąć jakaś oferta polityczna. Jestem dużym sympatykiem Janusza Palikota, ale nie wiem, kim on jest i kim chciałby być. Polityka jest jak kabaret Olgi Lipińskiej. Grać? Grać! Ale grać tak, jak chcą Polacy, jak mówią sondaże, to czego publika sobie życzy.

Mówi Pan, że kiedy patrzy na polskie życie polityczne, to ma wrażenie, że wraca ono do czegoś, co pamięta, od czasów PRL-u.
Bo Sejm mnie zdumiewa: Janusz Palikot, bogaty przedsiębiorca, twierdzi, że państwo powinno budować fabryki, tak samo uważa Donald Tusk, Waldemar Pawlak i PSL nigdy z tego państwa, które powinno budować fabryki, wychodzić nie chciał. SLD? Zawsze uważało, że to państwo powinno budować fabryki. Jest taki dowcip z lat 70. Sekretarz partii przyjeżdża na wieś i mówi "Towarzysze chłopi, zbudujemy wam chodniki". Na sali cisza. "Zbudujemy wam ulice". Cisza. "Towarzysze, zbudujemy wam dom kultury". Cisza. "Towarzysze chłopi - most wam postawimy". Na co podnosi się głos z końca sali: "Towarzyszu sekretarzu, rzeki u nas nie ma". "Rzekę, kurwa, też postawimy". I mnie się wydaje, że wszyscy politycy obiecują, że nam rzekę wybudują: to, co mówią, jest odrealnione, a ich spory międzypartyjne są z kosmosu. To, co robi Prawo i
Sprawiedliwość, to jest odwoływanie się do mentalności PRL-owskiej. Tak samo robi PO. Do tego Platforma jest partią konserwatywną w sprawach światopoglądowych, a populistyczno-roszczeniową w sprawach gospodarczych. Powtarzam: nie miałbym z kim pracować w Sejmie.

Donaldowi Tuskowi udaje się pracować, i to drugą kadencję, z prawie tymi samymi ludźmi.
Tusk znakomicie funkcjonuje tylko wtedy, kiedy jest w sporze z Jarosławem Kaczyńskim. Kiedy mu Kaczyński nie daje paliwa, to się okazuje, że jest mało ciekawym politykiem. Tak jak to było w czasie jego ostatniego wystąpienia programowego w parlamencie. Właściwie bez ikry. I jeszcze przykrość Tuskowi sprawił Kaczyński, bo zabronił swoim ludziom zadawać pytania i premier nie miał możliwości rozkręcenia się. Dlatego musi się popisywać "wiedzą" w innych dziedzinach. Bo czym ostatnio się premier zajmuje? Komentuje mecz Polska-Anglia, techniczne problemy niedoróbki dachu nad stadionem. Właściwie komentuje wszystkie wydarzenia - i mam takie wrażenie, że kiedy patrzymy na media, to powinniśmy wściec się, bo oto politycy zabrali nam nasze poletko. Bo to my, Polacy, powinniśmy komentować takie wydarzenia, a nie oni. A tu wychodzą przed kamery kolejni ministrowie i komentują rzeczywistość. Oni zapomnieli, że są od podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów - na tym polega zarządzanie czymkolwiek, a zarządzanie państwem jest sto razy trudniejsze. Niestety, w PO nie ma woli, żeby podejmować jakiekolwiek decyzje, zmusić się do jakiegokolwiek zarządzania.

Kiedy się podejmuje decyzje, trzeba brać za nie odpowiedzialność.
Policja, sądy, urzędy skarbowe - wszędzie widać nieobecność państwa, które jest dramatycznie słabe. Rezygnuje z zarządzania, monitorowania procesów, które się dzieją. Martwota. Dużo się tylko ludziom obiecuje. Moim zdaniem wygląda to tak: mnóstwo młodych ludzi siedzi i robi analizy dla rządu co się lepiej sprzeda. Szukają sposobów na poprawienie słupków w sondażach, bo w partiach nie ma myślenia o państwie, o jego modernizacji, budowaniu potęgi czy zamożności polskiego społeczeństwa - jest tylko PR, PR i jeszcze raz PR.

Czysty populizm?
Tak, bo jesteśmy społeczeństwem, które przez lata funkcjonowało w systemie totalitarnym. Jesteśmy biedni, a bieda i cierpienie wykrzywia ludzi, demoralizuje ich jeszcze bardziej. W związku z tym populizm jest czymś, co cały czas trafia na podatny grunt.

Wszystkie środowiska stają się populistyczne, nawet środowisko naukowe?
20 lat w wolnej Polsce, 30 lat po Sierpniu, a ja mam wrażenie, że wszystko spsiało. Kiedyś tytuł profesora oznaczał rzetelną wiedzę z dziedziny, którą reprezentował. Był osobą publicznego zaufania.

Autorytet.
I on mógł być z SLD, z PiS-u, od Korwina-Mikkego, ale jak przychodziło do debaty i on był specjalistą od prawa, to się rzetelnie swoją wiedzą posługiwał. Teraz mam wrażenie, że słowa "rzetelność" i "przyzwoitość" przeszkadzają w życiu publicznym.

Był Pan w wielkiej polityce, kiedy Polska się zmieniała.
I dlatego mnie śmieszy, kiedy słyszę to, co mówi Donald Tusk, że mamy w państwie trudną sytuację. Dramatyczną to mieliśmy my, za rządów Tadeusza Mazowieckiego: dramatycznie pusta kasa, nawet z wartością ujemną, kolosalna hiperinflacja, i sytuacja, kiedy nie było wiadomo, czy nie powstanie nam partyzantka służb bezpieczeństwa. Nic nie było pewne. Sejm kontraktowy, o którym się przez lata mówiło obraźliwie, urasta dziś do rangi tytana pracy, bo to ci parlamentarzyści zbudowali fundament wolnego państwa. I kiedy słyszę, jak Tusk mówi, że polskie społeczeństwo interesuje tylko "ciepła woda lecąca z kranu", to we mnie wrze. I ciśnie mi się na usta najgorsze słowo, które znam ze swojego robotniczego podwórka. To Gomułkę przypomina. Nawet nie Gierka, jeżeli w taki sposób mówi się o oczekiwaniach polskich obywateli. To jest tak dalekie od naszych ambicji, że się płakać chce. Musi się coś wydarzyć, żeby to wszystko pękło.

Co takiego?
Ta druga strona, która nie jest w parlamencie i nie pobiera pensji, musi się wkurzyć. I zacząć tupać. Politycy nie są tytanami walki, to nie są "faiterzy". Trzeba nimi wstrząsać i krzyczeć głośno: "Mówcie do rzeczy".

Dlatego Pan w publicznych wypowiedziach klnie?
To, co myślę, mówię często w sposób radykalny. Często świadomie, bo to słowo - ostre, wulgarne - czasami jest potrzebne. Bo bez tego słowa wchodzi się w jałowy spór. Politykom się wydaje, że jak nie podnosisz głosu, to jesteś słaby. W polityce obowiązują takie zasady jak w więzieniu: ten, który się nie stawia, jest frajerem - nie rzuca mięsem, nie walnie między oczy. A jak frajer, to się go wali po rogach! I myślę, że politycy patrzą na Polaków jak na frajerów.

Ostatnio powiedział Pan, że Polacy nie idą w marszach niepodległościowych, i nie świętują, bo w tym czasie "zapierdalają" w pracy.
Uważam, że gdy używam ostrego słowa, które uchodzi za wulgarne, i to nie jest przecinek, tylko jest elementem podkreślenia pewnego dramatyzmu sytuacji, to mam do tego prawo. Bo dzisiaj rządzący zarezerwowali sobie prawo do tego, by na nas pokrzykiwać. Nie krzyczą w sposób ordynarny, ale krzyczą. Co rusz serwują nam półprawdy, co rusz pouczają i jesteśmy bezradni. Nie mamy, jako społeczeństwo, trybuny, żeby im odpowiedzieć. I dlatego z całym wyrachowaniem, na pytanie dziennikarza, jak odpowiedzieć na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na zjeździe Solidarności, kiedy wspominano wydarzenia sprzed 30 lat, odpowiedziałem: "Jarku, nie pierdol, nie było cię tam". Bo uznałem, że to słowo przecina. Bo jak odpowiedzieć na nieprawdziwe sugestie - mocno i ostro, by dotarło. Pamiętam czasy Solidarności, kiedy mieliśmy strajki, i kiedy były problemy w komunikacji między ludźmi. Najlepsi mówcy z naszego regionu, nie byli w stanie dotrzeć do robotników. I kiedy zacząłem mówić ich językiem: "kurwa", "spierdalać" - to gasiłem te emocje w pięć minut. Nie wyobrażam sobie, by moje dzieci nie znały języka ulicy. Moje dziecko idzie na dyskotekę, w miarę bezpieczną, i dochodzi do zderzenia z jakąś agresją. Czy użyje języka: "bardzo pana proszę, uprzejmie proszę, żeby się pan zachował przyzwoicie". Nie, bo stanie się obiektem agresji. A kiedy powie: "Pal gumę frajerze" - to gość się zastanowi, z kim ma do czynienia.

Wulgaryzm w zwykłych rozmowach razi, a rzucanie mięsem publicznie jeszcze bardziej.
Rozmawiałem wielokrotnie z prof. Janem Miodkiem, bo często się spotykam z młodzieżą, i nie wiedziałem, jakiego w tych kontaktach użyć języka, opowiadając o tamtej epoce. Trudno opowiadać o więzieniu, nie opowiadając więziennym językiem. I 15 lat temu dostałem od Jana Miodka rozgrzeszenie: "Bez przesady. To są polskie słowa i jeżeli nie są używane zastępczo, jako przecinek, a zdanie jest gramatycznie zbudowane, i wiadomo do czego się odnosi, to spokojnie można rzucić mięsem". Choć muszę przyznać, że w więzieniu nie można było, ot tak, rzucić sobie "kurwa", bo współwięzień mógł pomyśleć, że się mówi o jego kobiecie, żonie, matce, siostrze. I to było obraźliwe. Dlatego trzeba było powiedzieć "kurwa twa": wtedy było wiadomo, że chodzi o jakąś tam, obcą kurwę. Żeby było jasne: nie jestem zwolennikiem nadużywania wulgaryzmów - bo wtedy w debacie politycznej tylko by "panienki" fruwały. Politycy mieliby nad nami przewagę mówiąc ostrym językiem. Ale my, społeczeństwo, mamy prawo do tego, żeby od czasu do czasu powiedzieć władzy: "A wy co kurwa, rzekę nam chcecie budować?". Kiedy patrzę na to, co się dzieje na przykład w Trybunale Konstytucyjnym, to się we mnie krew gotuje. I kiedy wchodzą tam ludzie, za zasługi partyjniackie, to środowisko prawnicze, uniwersyteckie, a także palestra powinni powiedzieć - ostro, zdecydowanie: "Kurwa, co to jest?".

Wideo

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
TED

Dlaczego Frasyniuk boi się lustracji ?
Posted in ■ aktualności, ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 5 Kwiecień 2011

Jest kilka bardzo istotnych powodów skłaniających Frasyniuka do występowania przeciw lustracji i ujawnianiu zawartości teczek. Dlatego nie stara się sam w IPN o świadectwo pokrzywdzonego, bo chyba by go nie otrzymał. Oficjalnie twierdzi, że nie interesuje go, kto na niego donosił i co SB o nim pisała. W rzeczywistości boi się, że społeczeństwo dowie się o jego prawdziwej roli w “Solidarności”, a także przy okazji o takich jej filarów i przywódców Unii Wolności, jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski, Barbara Labuda, Pinior, Marcin Święcicki, Balcerowicz i o setkach im podobnych. Społeczeństwo może się dowiedzieć, dlaczego, z czyjej inicjatywy niektórzy działacze “Solidarności” i Unii Wolności zostawali po 1989 roku wojewodami, prezydentami miast, posłami, ministrami? Skąd Frasyniuk, skromny związkowiec miał miliony na założenie własnej drogiej, o zasięgu międzynarodowej, firmy transportowej ? Czy i jakie zlecenia wykonywał dla SB, dla KOR-u, Sorosa i jakie czerpał z tego korzyści? Frasyniuk to szmatława postać. Poznałem go w czasie sierpniowego strajku i sam go na początku lansowałem powierzając mu funkcję rzecznika prasowego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (byłem członkiem Prezydium Komitetu Strajkowego odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne strajku). Po zakończeniu strajku zaproponowałem go do pierwszego składu Zarządu MKZ – (Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego) NSZZ). Jednakże już po kilku dniach pokumał się on z ludźmi KOR-u. Skaperował go do walki przeciw działaczom o związkowych postawach, Karol Modzelewski. Z polecenia i przy pomocy KOR-u, wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piórkowskiego. Następnie usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali gotowość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ruchu pracowniczego oraz przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobywania władzy. Jaki to był związkowiec świadczy jego obecny stosunek do własnych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego przedsiębiorstwie. A w ogóle ten były pseudo “związkowiec” , podobnie jak Lech Wałęsa, wypiął się na tych, dzięki, którym swego czasu tak się wzbogacił i politycznie zaawansował.

FRASYNIUK MA PRETENSJE DO LUDZI, ŻE NIE BYLI AGENTAMI SB.

Po zakończeniu strajków sierpniowych w 1980 roku, opanowaniu kierownictwa „Solidarności” przez KOR i związanych z nimi różnych grup gangsterskich oraz agentów SB, zerwano warunki Umowy Gdańskiej rozpoczynając jednocześnie walkę o zdobycie władzy w Państwie. Dlatego wyeliminowano ze Związku działaczy o postawach pro związkowych, którzy dążyli do realizacji warunków Umowy Gdańskiej na podstawie uzgodnionych ze Strona Rządową 21 postulatów. By pozbyć się działaczy o postawach związkowych, bezpodstawnie, bez jakichkolwiek dowodów, publicznie pomawiano ich o rzekomą współpracę z SB. Czynili to zwłaszcza ludzie z kierownictwa „Solidarności” faktycznie związani z SB lub wręcz agenci SB zainstalowani w Solidarności przez te służby. Nie przedstawiano osobom inkryminowanym żadnych dowodów, bo ich po prostu nie było. Wystarczyło, że sugestie wysuwali ludzie z kręgów kierownictwa Solidarności, by zniszczyć niewygodnego przeciwnika. Pokrzywdzeni tymi oskarżeniami byli bezsilnie. Nie pozwolono im się bronić, a nawet, gdyby dopuszczono ich do głosu, to i tak dano by wiarę „świętej” „Solidarności”. Zabieganie o uzyskanie „zaświadczenia” z SB byłoby traktowane jako potwierdzenie oskarżenia i ośmieszało skrzywdzonego. Dlatego wykazanie bezpodstawności oskarżeń przez wydawanie przez IPN zaświadczeń o pokrzywdzeniu wywołało wściekłość u tych, którzy na 25 lat odsunęli niewinnych ludzi od aktywnego życia publicznego, od pracy zawodowej, możliwości awansu, Jak się dziś okazało oskarżyciele byli

T
TED

Dlaczego Frasyniuk boi się lustracji ?
Posted in ■ aktualności, ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 5 Kwiecień 2011

Jest kilka bardzo istotnych powodów skłaniających Frasyniuka do występowania przeciw lustracji i ujawnianiu zawartości teczek. Dlatego nie stara się sam w IPN o świadectwo pokrzywdzonego, bo chyba by go nie otrzymał. Oficjalnie twierdzi, że nie interesuje go, kto na niego donosił i co SB o nim pisała. W rzeczywistości boi się, że społeczeństwo dowie się o jego prawdziwej roli w “Solidarności”, a także przy okazji o takich jej filarów i przywódców Unii Wolności, jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski, Barbara Labuda, Pinior, Marcin Święcicki, Balcerowicz i o setkach im podobnych. Społeczeństwo może się dowiedzieć, dlaczego, z czyjej inicjatywy niektórzy działacze “Solidarności” i Unii Wolności zostawali po 1989 roku wojewodami, prezydentami miast, posłami, ministrami? Skąd Frasyniuk, skromny związkowiec miał miliony na założenie własnej drogiej, o zasięgu międzynarodowej, firmy transportowej ? Czy i jakie zlecenia wykonywał dla SB, dla KOR-u, Sorosa i jakie czerpał z tego korzyści? Frasyniuk to szmatława postać. Poznałem go w czasie sierpniowego strajku i sam go na początku lansowałem powierzając mu funkcję rzecznika prasowego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (byłem członkiem Prezydium Komitetu Strajkowego odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne strajku). Po zakończeniu strajku zaproponowałem go do pierwszego składu Zarządu MKZ – (Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego) NSZZ). Jednakże już po kilku dniach pokumał się on z ludźmi KOR-u. Skaperował go do walki przeciw działaczom o związkowych postawach, Karol Modzelewski. Z polecenia i przy pomocy KOR-u, wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piórkowskiego. Następnie usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali gotowość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ruchu pracowniczego oraz przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobywania władzy. Jaki to był związkowiec świadczy jego obecny stosunek do własnych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego przedsiębiorstwie. A w ogóle ten były pseudo “związkowiec” , podobnie jak Lech Wałęsa, wypiął się na tych, dzięki, którym swego czasu tak się wzbogacił i politycznie zaawansował.

FRASYNIUK MA PRETENSJE DO LUDZI, ŻE NIE BYLI AGENTAMI SB.

Po zakończeniu strajków sierpniowych w 1980 roku, opanowaniu kierownictwa „Solidarności” przez KOR i związanych z nimi różnych grup gangsterskich oraz agentów SB, zerwano warunki Umowy Gdańskiej rozpoczynając jednocześnie walkę o zdobycie władzy w Państwie. Dlatego wyeliminowano ze Związku działaczy o postawach pro związkowych, którzy dążyli do realizacji warunków Umowy Gdańskiej na podstawie uzgodnionych ze Strona Rządową 21 postulatów. By pozbyć się działaczy o postawach związkowych, bezpodstawnie, bez jakichkolwiek dowodów, publicznie pomawiano ich o rzekomą współpracę z SB. Czynili to zwłaszcza ludzie z kierownictwa „Solidarności” faktycznie związani z SB lub wręcz agenci SB zainstalowani w Solidarności przez te służby. Nie przedstawiano osobom inkryminowanym żadnych dowodów, bo ich po prostu nie było. Wystarczyło, że sugestie wysuwali ludzie z kręgów kierownictwa Solidarności, by zniszczyć niewygodnego przeciwnika. Pokrzywdzeni tymi oskarżeniami byli bezsilnie. Nie pozwolono im się bronić, a nawet, gdyby dopuszczono ich do głosu, to i tak dano by wiarę „świętej” „Solidarności”. Zabieganie o uzyskanie „zaświadczenia” z SB byłoby traktowane jako potwierdzenie oskarżenia i ośmieszało skrzywdzonego. Dlatego wykazanie bezpodstawności oskarżeń przez wydawanie przez IPN zaświadczeń o pokrzywdzeniu wywołało wściekłość u tych, którzy na 25 lat odsunęli niewinnych ludzi od aktywnego życia publicznego, od pracy zawodowej, możliwości awansu, Jak się dziś okazało oskarżyciele byli

J
Janusz Szachowski

Władku - wreszcie to powiedziałeś: złe zastąpione zostało gorszym. Słyszysz ten chichot Historii?

a
ali

Całą godność swoją traci
Z czerwonymi demokraci

Dopisane:
Aż się całkiem nie zeszmaci

m
michał

Dlaczego moi przedmówcy wywodzą się z kręgu nieudaczników? Czepiacie się, że mu się udało, bo miał pomysł na niezależność od pieniędzy dla wiernych polityków. Przecież on powinien być symbolem niezależności. Jego wypowiedzi są wolne od nacisków partyjnych graczy, do których moi adwersarze powinni mieć pretensje.

n
nie zdumiony

Wladek robi z siebie durnia.Gdy był goły i bosy to walczył i siedzial za poglądy.Teraz gdy zagraża nam taka sama zaraza tylko o innej nazwie ,potrafi tylko krytykować .Bo zawalczyć to zbyt ryzykowne i jest za dużo do stracenia.Rozmienił sie na drobne -WSTYD.

69

Gdzie byli? Nadstawiali łeb za niego...

K
Kacper

Ustawił się i teraz nie musi kombinować aby się załapać. Ci Solidaruchy wszyscy lecieli na kasę i jak oskubać państwo.I teraz mają zwłaszcza ci co byli z tymi z okragłego stołu szulerów.

J
Ja-nek

Zawsze Pana szanowałem i nadal szanuję ale Pana malkontenctwo jest irytujace!W ostatnich latach nie podoba się Panu NIC i NIKT!!!!Może pora samemu pokazać .....JAK MA BYĆ?Pozdrawiam.

J
Ja-nek

Zawsze Pana szanowałem i nadal szanuję ale Pana malkontenctwo jest irytujace!W ostatnich latach nie podoba się Panu NIC i NIKT!!!!Może pora samemu pokazać .....JAK MA BYĆ?Pozdrawiam.

l
lolo

Temu panu opłacało się spać na styropianie. Nie płynął w motorówce razem z Bolkiem, ale i tak na swoje wyszedł.

G
Gość

........ ale wymaga inteligentnych graczy a Frasyniuk o Boże !!!!!

z
zeby z kimś grać

należy coś sobą reprezentować!!!

G
Gabriel

Jeżeli ma dobrze ustawione interesy to słusznie, że nie wraca. A swoja drogą to czasami nie wiadomo po której stronie barykady stał ? Chyba lepiej nadaje się do interesów niż do polityki.

j
jb

Miejsce tego szofera jest w zajezdni

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3