Władysław Frasyniuk: Kukiz wyznaje filozofię z podwórka. Może być drugim Lepperem

Dorota Kowalska
06.01.2010 wroclaw wladyslaw frasyniuk . polityk , przedsiebiorca , dzialacz opozycji prl , solidarnosc . byly przewodniczacy parti politycznych unia wolnosci i partia demokratyczna . byly posel na sejm i , ii i iii kadencji . gazeta wroclawska tomasz holod / polskapresse
06.01.2010 wroclaw wladyslaw frasyniuk . polityk , przedsiebiorca , dzialacz opozycji prl , solidarnosc . byly przewodniczacy parti politycznych unia wolnosci i partia demokratyczna . byly posel na sejm i , ii i iii kadencji . gazeta wroclawska tomasz holod / polskapresse Fot. Tomasz Holod / Polskapresse
- Paweł Kukiz napisze "atrakcyjny program". Zastanawiam się, czy to będzie rock program, czy to będzie disco polo program - mówi Władysław Frasyniuk, opozycjonista i były przewodniczący Unii Wolności, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Myśli Pan, że to koniec Platformy Obywatelskiej?
Nie, nie sądzę, żeby to był koniec Platformy. Powiem więcej, nie jest w interesie ani społeczeństwa, ani państwa polskiego, aby system polityczny był tak niestabilny i partie wypadały, nawet co osiem lat, z parlamentu. Myślę, że Platforma musi się zresetować. Na nowo opisać swój projekt, bo dzisiaj na dobrą sprawę nikt już chyba nie wie, czym jest ta formacja. To oznacza także nowe przywództwo w Platformie Obywatelskiej. A poza tym, proszę pamiętać, że Platforma, podobnie jak Prawo i Sprawiedliwość, ma gigantyczne pieniądze na koncie, które nie pozwolą im wypaść z parlamentu.

Afera podsłuchowa pogrąży Platformę? Z rządem pożegnało się trzech ministrów, wiceministrowie, Radosław Sikorski nie jest już marszałkiem Sejmu.
Nie należy się przejmować, jaką destrukcję przyniesie afera podsłuchowa Platformie Obywatelskiej. Należy się zastanowić, jaką destrukcję przyniesie polskiemu państwu i polskiemu społeczeństwu. Uważam, że po tym, co się wydarzyło, mamy do czynienia z sytuacją, która wymaga tak poważnego zastanowienia się, jak wtedy, kiedy pierwszym, niekomunistycznym premierem został Tadeusz Mazowiecki. Potrzebujemy dzisiaj kogoś na następną kadencję, kto nie tylko uporządkuje państwo, ale weźmie odpowiedzialność za ten bałagan, który teraz trwa.

Ale w czym tkwi problem Platformy, bo odszedł Donald Tusk i wszystko powoli się wali?
Problem nie jest nowy. W połowie poprzedniej kadencji politycy Platformy doszli do wniosku, że właściwie są nietykalni, że społeczeństwo jest w potrzasku, bo po jednej stronie są oni, a po drugiej Prawo i Sprawiedliwość z panami Ziobrą i Macierewiczem, obaj są dla wielu nie do zaakceptowania. Platforma popełniła wszystkie możliwe błędy, począwszy od lenistwa intelektualnego, skończywszy na arogancji.

Naprawdę uważa Pan, że przywództwo w Platformie się zmieni, że Ewa Kopacz przestanie być liderem tej formacji?
Na pewno się zmieni. Nie wiem, czy do czasu kampanii wyborczej, ale nie ma cienia wątpliwości, że to nastąpi. Problem polega na tym, że przywództwa nie da się nauczyć, są pewne cechy psychiczne, które się posiada albo nie. Ewa Kopacz ich nie posiada.

I kogo Pan widzi na czele Platformy?
Nie wiem, jestem poza Platformą. Nie jestem w stanie ocenić zdolności przywódczych poszczególnych polityków PO. Jest tam mnóstwo sympatycznych i pracowitych osób, pytanie, czy mogą być liderami. Mam wrażenie, że to jednak drugorzędny problem. W Platformie musi dojść przede wszystkim do takiego fermentu intelektualnego. Politycy PO muszą rozmawiać o tym, jaką partię chcą tworzyć. Trudne pytania, jakie będą im stawiać dziennikarze, mogą pomóc zresetować się Platformie. Być może też ta debata i ten ferment wyłoni potencjalnego lidera, który poprowadzi Platformę.

Co Pana zadaniem zadecydowało o porażce Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich?
Lenistwo, przeświadczenie, że mu się wygrana należy, co wynikało także z sondaży. Brak zaangażowania Platformy tak w pierwszej, jak w drugiej turze wyborów. Platforma była nieobecna w tej kampanii wyborczej, czego nie jestem w stanie zrozumieć. Być może to właśnie to intelektualne lenistwo, o którym już mówiłem, stwierdzenie: "Należy nam się. Komorowskiemu też się należy. Nie ma alternatywy". I trzecia rzecz, która moim zdaniem zdecydowała o porażce Komorowskiego, to błędy, które popełnił w II turze. Komorowski wpisał się w kampanię Dudy. Nagle okazało się, że Komorowski, mąż stanu, gotów jest zmienić konstytucję, byle utrzymać fotel. Jego posunięcie w sprawie JOW-ów było taką kropką na i. Kolejna sprawa - rozwalanie systemu emerytalnego. Polacy zobaczyli, że jest taki sam jak Duda, to znaczy, że gotów jest obiecać dużo. Już bez znaczenia jest, kto w tych obietnicach był szczodrzejszy. To był sygnał dla wyborców Komorowskiego, a przegrał, bo znaczna ich część nie poszła do wyborów.
Uważa Pan, że Andrzej Duda może być samodzielnym prezydentem?
Może, wszyscy dorastamy. Okoliczności bardzo często powodują, że bardzo szybko dojrzewamy, błyskawicznie się edukujemy. Andrzej Duda jest młodym człowiekiem i, moim zdaniem, ma świadomość tego, co się stało. O jego wygranej zdecydowało szczęście, lepszy PR, bo człowiek z nikąd, z dalekiego szeregu nagle zostaje prezydentem państwa. Powiedziałbym - spełnia się amerykański sen. Duda ma świadomość, że on z tą twarzą długo jeszcze będzie chodził. Myślę, że już teraz główkuje, jak tej twarzy nie stracić. Zastanawia się, na ile może pozwolić sobie na autonomie, a na ile powinien zachować lojalność. Jedna i druga rzecz jest niesłychanie ważna, dla niego osobiście, ale i dla polskiej sceny politycznej. Pozostaje pytanie, czy zerwać pępowinę łączącą go z Jarosławem Kaczyńskim, bo wiele mu zawdzięcza, czy nie zrywać. Moim zdaniem lojalność powinna jednak w jakiejś formie pozostać. Czy Andrzej Duda okaże się prezydentem wszystkich Polaków? Zobaczymy za chwilę.

Mówi się, że Jarosław Kaczyński trochę odpuści i jeśli PiS wygra wybory parlamentarne, premierem mogłaby zostać Beata Szydło. Pan dopuszcza taką ewentualność?
Wie pani, szczerze mówiąc, jestem zmęczony tą polityką wpisów facebookowych, kolacji u Sowy. Prawdę mówiąc, wszyscy wiemy, że autentycznym liderem w Prawie i Sprawiedliwości jest Jarosław Kaczyński. Powiem więcej: nawet kiedy Donald Tusk był obecny w krajowej polityce, zawsze publicznie mówiłem, że Kaczyński ma absolutnie cechy przywódcze, to rasowy polityk. Niestety, z jego poglądami się nie zgadzam. Mógłbym powiedzieć, jako wyborca: "A co mnie to obchodzi, kto będzie premierem! Czy będzie Kaczyński, czy będzie Szydło". Prawo i Sprawiedliwość ma dokładnie ten sam problem, co Platforma Obywatelska. Oni byli tak długo w opozycji, tak długo funkcjonowali w tej mgle smoleńskiej, że nikt nie wie, co mają do powiedzenia i do zaproponowania. Szczerze mówiąc, jedna i druga partia zalega w takim intelektualnym śnie i nie wiadomo dzisiaj, co oznacza głosowanie na PO, czy co oznacza głosowanie na PiS. Słyszymy dzisiaj jakieś piarowskie: "Ciepła woda w kranie" - to Platforma Obywatelska, mgła smoleńska - to PiS. Wszystko, żadnych konkretów, pomysłów na lepszy kraj. Tyle że dzisiaj te partie znalazły się w nowej sytuacji i mają tego świadomość. Jedna i druga partia będzie się musiała na nowo zdefiniować i opisać.

Pan poparł Ryszarda Petru i jego projekt NowoczesnaPL. Widzi Pan w nim jakiś potencjał?
To świetnie, że Ryszard Petru zdecydował się na budowie partii, która będzie opierała się na wiedzy, doświadczeniu, kompetencjach, że będzie się odwoływała do pozytywnych emocji społeczeństwa. O co bardzo trudno, bo przez ostatnie 25 lat zawsze wygrywały partie populistyczne. Trzeba mieć dużo siły, konsekwencji i ogromną wyobraźnię, żeby w sposób kręcący, seksowny mówić, co trzeba zrobić w gospodarce, żeby nam wszystkim żyło się lepiej. Bo przecież przez gospodarkę albo zbudujemy bogate społeczeństwo, albo będziemy mieli taką sytuację, jaką mamy.

Mówi się, że Ryszard Petru nie ma szans, bo to jest właściwie taka Platforma bis.
Takie stwierdzenie jest dość obraźliwie dla Ryszarda Petru, bo różnica miedzy Ryszardem Petru i Donaldem Tuskiem polega na tym, iż Petru funkcjonował i poradził sobie w gospodarce rynkowej, a Donald Tusk nigdy żadnej fabrycznej karty nie odbił. Nigdy życie go nie zmusiło do tego, aby radził sobie w gospodarce rynkowej. Można powiedzieć, że za Petru przemawia jego doświadczenie biznesowe i życiowe. On wie, co to znaczy gospodarka rynkowa, wie, skąd się biorą pieniądze, a mam wrażenie, że większość polityków tego nie wie.

Pan się zapisze do NowoczesnaPL, będzie doradcą Ryszarda Petru, twarzą tej partii?
Nie wybieram się do polityki, mówię to już kolejny raz. To już za mną. Mam gigantyczną satysfakcję z tego, co w polityce osiągnąłem. Od 26. roku życia byłem w polityce, która odniosła ogromne sukcesy. Nie sądzę, aby jakiekolwiek stanowisko, funkcja była czymś większym niż to, czego dokonałem w Solidarności. Wpisałem się do historii, jestem w tej kwestii niewątpliwie spełniony. Aczkolwiek staram się być aktywny i namawiam społeczeństwo do tego samego. Jestem uczniem Tadeusza Mazowieckiego. Uważam, że powinniśmy się interesować polityką, wymagać od polityków, aby nam pokazali swój system wartości, bo przez ten system wartości oceniamy, czy ich oferta polityczna jest spójna. Proszę zwrócić uwagę, gdybyśmy próbowali zdefiniować, czym jest Platforma, to właściwie nie wiemy, czy lewicą, czy konserwatywną prawicą. PO w Europie jest ludowo-chrześcijańska, ale w Polsce funkcjonuje i jako lewica, i jako partia liberalna. Warto, żeby w tych kwestiach była jasność, spójność. System wartości jest niesłychanie ważny w polityce i dla starszych wyborców, i dla młodego pokolenia.
Gdyby się okazało, że Ryszard Petru jest silnym przywódcą, przywódcą, który chce realizować liberalny program, który odwołuje się do wolności w życiu osobistym i do wolności w życiu gospodarczym, to z przyjemnością tam, gdzie będę mógł, powiem o jego formacji dobre słowo. A jeśli Petru będzie chciał zapytać kolegę, który ma bogatsze doświadczenie w życiu publicznym, to będę służył mu radą. Myślę, że takich ludzi z mojego środowiska, ze starego Sierpnia jest mnóstwo: nie pchają się do polityki, nie chcą zajmować pierwszych miejsc w szeregu, nie chcą być w Senacie, ale chcieliby, aby ich doświadczenie wykorzystywało państwo. Przypomnę Janusza Steinhoffa, ministra gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, który przeprowadził restrukturyzację górnictwa. 100 tys. osób odeszło z górnictwa i nie było żadnego strajku. Pytanie, dlaczego Donald Tusk, czy pani premier Kopacz nie sięgnęła po człowieka, który już to zrobił, nie w prahistorii, ale 15 lat temu. Marnotrawstwo kapitału ludzkiego i doświadczenia są gigantyczne. Jesteśmy tak bogatym krajem, że nam to przecieka między palcami. Mamy ludzki kapitał kompletnie w dupie i co cztery lata staramy się odkrywać Amerykę na nowo. Zresztą to demoralizuje społeczeństwo, bo ludzie, którzy muszą twardo stąpać po ziemi, codziennie walczyć, żeby mieć co włożyć do garnka, co cztery lata wierzą w cuda, wierzą, że kasza manna im z tego nieba spadnie.

Ale Pan mi w ostatnim wywiadzie mówił, że trochę tęskni za polityką.
Tak, bo polityka to miejsce, które daje jedyne skuteczne narzędzia, które są w stanie zmienić rzeczywistość. Lubię zmieniać rzeczywistość. Jestem z tego pokolenia, które skutecznie zmieniło rzeczywistość. I szczerze powiedziawszy, jak patrzę na te platfusy, to zaczynam chorować na bardzo niebezpieczną chorobę: wydaje mi się, że jestem wciąż bardzo młody i jestem w stanie przeskoczyć 20-, 30-, 40-latków. To dość lekkomyślne z mojej strony.

Co Pan myśli o fenomenie Pawła Kukiza? Zrobił świetny wynik, teraz sondaże dają mu miejsce w polskim parlamencie.
Dzisiejsze sondaże, jak i dyskusje, kto będzie premierem, jeśli wybory wygra PiS, są jałowe. Kukiz to emocje, sondaże, to także emocje. Przed II turą wyborów powiedziałem, że Kukiz może wejść do parlamentu z 10-procentowym poparciem i tę opinię podtrzymuję, pod warunkiem że weźmie się ostro do roboty. Pokład negatywnych emocji jest w Polsce gigantyczny.

Politycy ciężko na to pracowali, ale w końcu udało im się odwrócić plecami do społeczeństwa. Politycy uznali, że nie oni są dla społeczeństwa, ale społeczeństwo dla nich. Dlatego 50 procent obywateli nie chodzi do wyborów. Te negatywne emocje rozlały się po Polsce, Kukiz je świetnie kanalizuje. Kukiz zresztą unaocznił, jak dramatyczne nastroje panują w społeczeństwie. Ale daleko jestem od tego, żeby powiedzieć o nim: fenomen, a już na pewno nigdy bym nie powiedział, że to nadzieja dla polskiego społeczeństwa. To kolejny gość, o którym wszyscy myślą, że jest spontaniczny, autentyczny i że zmieni rzeczywistość. Nikt nie pyta: jak.

Wydaje mi się jednak, że Kukiz był najbardziej spontaniczny i autentyczny ze wszystkich kandydatów w wyborach prezydenckich. Pan tak nie uważa?
Tak, mówił językiem, który my wszyscy rozumiemy, którym posługuje się ulica. Uruchamiał autentyczne emocje tych odrzuconych przez polityków. Dylemat polega na tym, że gdyby dostał te 20 procent poparcia, to zostałby poważnym kandydatem na premiera, a jego ugrupowanie nie powiedziało jeszcze, co zamierza zrobić z tym zwycięstwem. Kukiz jest tak młody jak ja i przypominają mi się czasy peerelowskie, kiedy na podwórkach mówiło się: "Uderzaj i uciekaj". Zasada była taka: po pierwsze - musisz trafić, po drugie - zmykaj, jeśli nie masz pewności, że zostawiasz trupa, niemowę albo głupka.

Trup, niemowa albo głupi?
No tak, za uderzenie idzie się do więzienia. Dlatego mówiło się: uciekaj, jak nie masz pewności. Bo jak trafiłeś na głupiego, to mu nikt nie uwierzy, jak na niemowę, to nic nie powie, jeśli zostawiasz trupa, ten też nic nie powie. To była jakaś filozofia życia na lumpenproletariackich podwórkach, ale nie w dużej polityce. Ona się w niej kompletnie nie sprawdza. Podwórka też już dzisiaj wyglądają inaczej.

Ale wie Pan, podobno Paweł Kukiz pisze program.
Super! Myślę, że on, jako muzyk i twórca, napisze atrakcyjny program. Zastanawiam się, czy to będzie rock program, czy to będzie disco polo program.
Strasznie Pan złośliwy!
Jak słucham Pawła Kukiza, to mam wrażenie, że nie mamy świadomości, iż kierując się szczerymi emocjami, czy też głosując "dla jaj", wybieramy faceta, który jest bardziej niebezpieczny niż Jarosław Kaczyński. Parę wywiadów, których udzielił, parę wpisów, które zrobił, świadczy o tym, że jego partia może być tak samo agresywna, niebezpieczna jak węgierska partia Jobbik. Nie widzę w Kukizie nic z luzu rockmana, przeciwnie - widzę zapiekłego gościa, który biega w T-shirtcie Narodowych Sił Zbrojnych, za chwile okaże się, że nie lubi czarnych, żółtych, Niemców, Ruskich, Czechów i Bóg wie kogo jeszcze, bo takie teksty już się u niego pojawiają. Powiem tak: jedyny facet, który będzie z sukcesu Kukiza zadowolony, to Jarosław Kaczyński, bo okaże się, że przy Kukizie jest ostoją rozsądku.

Myśli Pan, że to koniec lewicy, bo kiepsko im idzie ostatnio?
Koniec lewicy na pewno nie, bo są jednak w Polsce środowiska lewicowe. Jednak obawiam się, że lewicy w przyszłym parlamencie nie będzie. Nie będzie też PSL. Będziemy mieć zupełnie nową rzeczywistość, nie do końca wiemy, jaka ona będzie. Będzie to na pewno trudny okres dla Platformy Obywatelskiej, która znajdzie się w parlamencie, ale nie będzie zdolna do żadnej koalicji, chyba że z Kaczyńskim.

Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory?
Myślę, że PiS ma realne szanse, aby wygrać te wybory, ale to nie będzie imponujący wynik. Mówiąc krótko: PiS będzie miał taki sam problem jak Platforma Obywatelska. Dlatego żartuję, że może się okazać, jeśli w parlamencie znajdą się PO, PiS, Kukiz i Petru, iż idea PO-PiS dostanie drugie życie. Dla Kaczyńskiego Ryszard Petru będzie zbyt liberalny.

Mówi się, że Jarosław Kaczyński może stworzyć koalicję z Pawłem Kukizem.
Z Kukizem nie sądzę, ale z zapleczem Kukiza pewnie tak. Uważam, że Kukiz jest kandydatem na postać bardzo dramatyczną w polskiej polityce, przepraszam, że to powiem, ale na tak dramatyczną postać jak Andrzej Lepper. Niezależnie, co złe u Kukiza, to wierzę w jego pozytywne wariactwo. On chce być człowiekiem uczciwym wobec siebie i wobec wyborców. Natomiast zaręczam pani, że jego zaplecze, to sprawni macherzy. Kiedy pojawi się szansa koalicji z Kaczyńskim, to bez skrupułów w to wejdą. To są politycy, którzy wiedzą, że dojrzałe owoce zbiera się, kiedy jest się w koalicji, a nie w opozycji. To sprawni macherzy polityczni, którzy próbują wejść do dużej gry.

Jeśli Ryszard Petru wejdzie do Sejmu, bo Pan w to wierzy …
Wierzę. Petru ma szansę na wynik powyżej 10 proc.

…i gdyby dał Panu miejsce na listach, nie skusiłby się Pan?
Nie. Jestem człowiekiem, któremu dwukrotnie proponowano tekę ministra i który odmówił, bo uznał, że w wolnej Polsce jednak kwalifikacje, wykształcenie, znajomość języków, doświadczenie są istotne.

A komu Pan odmówił?
Odmówiłem Tadeuszowi Mazowieckiemu i Leszkowi Balcerowiczowi. W międzyczasie dostałem kilka propozycji startu do Parlamentu Europejskiego. I tu odmowy nawet czasem żałuję. Mówiąc żartobliwie, uważam, że to nieprawdopodobna "fucha". W biznesie, jaki prowadzę, nie zarabia się takich pieniędzy, jakie mają europarlamentarzyści. Są zupełnie fikcyjnymi postaciami. Ich odpowiedzialność jest zerowa. W demokratycznej Europie to wybory trzeciego rzutu. Politycy w Brukseli realnie nie mają żadnego wpływu na rzeczywistość, są ozdobnym ciałem, które zarabia świetne pieniądze. Nie dziwię się nawet Donaldowi Tuskowi, że poszedł do Brukseli.

Nudziłby się Pan w tej Brukseli!
To jest jedyny argument. Boję się, że wyglądałbym jak Ryszard Czarnecki, któremu tłuszcz wypływa już zewsząd.
Czyli pozostanie Pan z boku i będzie komentował życie polityczne, nie szczędząc krytyki tym, którym się ona należy?
Po pierwsze nie zostanę z boku, nie cierpię takiej pozycji. Uważam, że to my społeczeństwo powinniśmy być na środku, a politycy winni być w stosunku do nas służebni. Więc z boku nie pozostanę. Będę mówił, co mi się coś nie podoba, jeśli będę miał siły, wciąż będę pyskował.

Bo Pan wie, że uchodzi za jednego z tych zbuntowanych.
Strasznie mi brakuje atmosfery z Sierpnia'80, kiedy młodzi ludzie się zbuntowali, ale zbuntowali w ten sposób produktywny - wzięli odpowiedzialność w swoje ręce. I mam wrażenie, że jednym z błędów po 1989 r. było to, że wielu z nas, wielu ludzi Solidarności, także z naszego zaplecza intelektualnego nie chciało wejść do polityki. Uważali, że w wolnej Polsce będą się realizować w swoich zawodach. Otóż uważam, że ludzie, którzy po 13 grudnia wykazali się odwagą, talentami organizacyjnymi, przewidywalności, odpowiedzialnością za słowo, ci ludzie powinni tworzyć fundament pierwszego rządu i parlamentu. I tak myślę, żeby to było jasne, że rząd Tadeusza Mazowieckiego był rządem na miarę historii i czasów. Sejm X kadencji był dobry, nie zdarzył się lepszy parlament. Ale mogła być niższa cena i wyższa jakość, gdyby udało nam się przekonać wielu ludzi Solidarności, także robotników, do wejścia do polityki, Oni mówili: "Wiesz co Władek, już tak było, że tym od Gomułki słoma z butów wystawała". I ta ich przyzwoitość spowodowała, że na ich miejsce weszli pseudokombatanci, którzy na radykalizmie budowali swoje pozycje polityczne.

Ale Pan dalej pozostanie tak pozytywnie zbuntowany?
Tak, mam nadzieję, że czas tego we mnie nie zabije.

Wideo

Materiał oryginalny: Władysław Frasyniuk: Kukiz wyznaje filozofię z podwórka. Może być drugim Lepperem - Polska Times

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.

żydowski bękart, ch.j, złodziej, mało ?

g
gość

Mało interesuje mnie osoba Stonogi, ale wszystko wskazuje na to, że jest to tylko zasłona dymna, jaka ma umożliwić ekipie rządowej PO wycofanie się "z honorem" ze stanowisk, obecnie zajmowanych niezgodnie z Konstytucją. Kiedy się pojawiła ta "Stonoga"? Czy nie było to po gafie Sikorskiego w sprawie nieuzasadnionego cofnięcia mandatu nowo wybranemu prezydentowi, którego ważności wyboru nie stwierdził Sąd Najwyższy? Marszałek Sejmu nie wie, co jest napisane w Konstytucji? Artykuł: "Ludzie Andrzeja Dudy na bruku" został zdjęty, chyba 4 czerwca 2015, po kilku rzeczowych komentarzach.

m
max

Kogo obchodzi, co mówi Frasyniuk..Kto to jest??

S
Stonoga

Podoba mi sie stonoga ale niestety jestem prawie pewien, ze reprezentuje WSI. Za to co on zrobił juz by mnie na tej ziemi nie było, a wiec trzeba czegoś więcej ...

g
gość

"Kukiz wyznaje filozofię z podwórka", a Frasyniuk, opowieści o bogatym społeczeństwie, opartym na mówieniu o gospodarce "w sposób kręcący", snuje wprost z kosmosu - co lepsze?

G
Gość

No wiadomo wyssał troche wiedzy z pieknego cycka Labudowej w stanie wojennym, ale to za malo aby zabierac głos w jakiejkolwiek sprawie. Niech siedzi w kieszeni u solorza, birki i myszki i niech zżera swoja byłą sławe.

e
ebola ZREMB-u

Odezwał się nie douczony filozof syn zapracowanego konserwatora kompresorów w ZREMB -WROCŁAW, który pracował aż do śmierci gdy synek ??????????????????????

E
Ewa

a inni biedują i głodują od wyjścia z internatu.
Niech nam powie jak tego dokonał zamiast obgadywać Kukiza.
I koniecznie niech weźmie cyganów do siebie ; stać go na to. Tymczasem jako intelektualista ( swoją drogą dlaczego kierowca podaje się za intelektualistę ) domaga się od nas utrzymywania rumuńskich obywateli. Podły i fałszywy człowiek.

a
awers

lepper coś sobą reprezentował,a ty????

n
nie pejsaty

rotenschwanz tak nazywa się żydek frasyniuk czemu marny kierowco mpk 134linia tak się przefarbowałeś a teraz pejsata gnido chcesz zaistnieć???

W
Wołodia

Lepsza jest "nowożezna.pl"-partia wyzyskiwaczy i kapitalistów-krwiopijców, tfu

Z
Zabiegowiec

Panowie JKM, Kukiz i Stonoga! Wesprę Was tylko w sytuacji, gdy będę pewien, że wydaliście Wojnę tajnym służbom w celu ich usadzenia i sprowadzenia do pełnienia tylko ich konstytucyjnej funcji - SŁUŻENIA POLSCE, a nie Jej rozkradania!

F
Farmer John

W takim razie niech zapozna się ze zdaniem innych, a które jest dogłębnym i interesującym

Today's News: tematyczne uzupełnienie informacji Times o skróty publikacyj pobranych z sieci:

(...) Stanisław Janecki: „To Tusk stworzył patologiczny system odkryty przez taśmy i akta. Kopacz jest tylko trybikiem. A Tusk zwiał” Ironicznymi uśmieszkami Tusk mówi swoim kolegom, ale i wszystkim Polakom, że uważa ich za kompletnych frajerów. On w porę uciekł dlatego, że doskonale wiedział, jakie zgliszcza po sobie zostawia ... Ewa Kopacz i jej ministrowie nie zasługują na dobrą ocenę, bo po prostu fatalnie rządzą. Ale to, co dotyka obecnie ten gabinet jest w ogromnej mierze dziełem Donalda Tuska. To najsłynniejszy uciekinier współczesnej Polski wybrał te „orły”, które dały się nagrać w dwóch warszawskich restauracjach, gdzie pokazali się jako zwykła, pazerna i interesowna żulia, a nie elita władzy. Wskazani przez Kopacz do politycznego odstrzelenia Sikorski, Arłukowicz, Biernat, Karpiński, Rostowski, Baniak, Gawłowski czy Tomczykiewicz to wybrańcy Tuska. Niebywała degrengolada wyłaniająca się z nagrań i akt prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie ukształtowała się, a potem systematycznie pogłębiała za premierowania Tuska. Także nieogarniająca istoty rządzenia i polityki Ewa Kopacz na stanowisku premiera jest dziełem Tuska. Jego dziełem jest też Elżbieta „ale jaja, ale jaja” Bieńkowska, której wspaniałomyślnie umożliwił ucieczkę „od tego syfu” do Brukseli, dokąd sam czmychnął ... Te wszystkie ośmiorniczki i policzki wołowe, drogie wina, koszarowe dowcipy, knajacki język, prostytutki zapraszane do specjalnych gabinetów w restauracjach, to naigrawanie się z głupków pracujących za 6 tys. zł, to zgarnianie pod siebie wszystkiego co się rusza i ma jakąkolwiek wartość jest dorobkiem obecnego „prezydenta” Europy. Donald Tusk uciekł, ale absolutnie nic go nie rozgrzesza. Bo to on stworzył patologiczny system, który został obnażony tylko dlatego, że ktoś tych wszystkich wygarniturowanych meneli nagrał. A teraz Tusk udaje, że to nie jego sprawa. Oczywiście, że jego, bo to styl sprawowania władzy, który Tusk rozwinął wyprodukował te wszystkie okazy występujące pod przebraniem ministrów, wysokich urzędników, prezesów wielkich spółek czy doradców. Ta menażeria rozbestwiła się, zdemoralizowała, skorumpowała i nadęła pychą oraz bezgraniczną pogardą dla zwykłych ludzi u boku obecnego „prezydenta” Europy ... Tusk odstawia teraz cyrk ze zdystansowaniem się od polskich spraw, ograniczając się do powściągliwych recenzji i dobrych rad. Ale przecież ten cały brud i okropny zapach, jaki niemal codziennie skądś wyłazi i wypełza ma jego podpis, autoryzację i potwierdzenie odciskami palców oraz śladami DNA. Ironicznymi uśmieszkami i recenzenckimi bąknięciami Tusk mówi swoim kolegom, ale i wszystkim Polakom, że uważa ich za kompletnych frajerów. On w porę uciekł właśnie dlatego, że doskonale wiedział, jakie zgliszcza po sobie zostawia. I to okropne dziedzictwo Tuska nie wynika wcale z tego, że tak po prostu wyszło, choć intencje były jak najbardziej szlachetne. Nic podobnego. System wyłaniający się z nagrań i akt dowodzi, że to była celowa i planowa polityka najsłynniejszego uciekiniera w historii III RP ... Tusk celowo zdegenerował partię i pozwolił na funkcjonowanie patologii na poziomie władzy wykonawczej, bo tylko chory system zapewniał mu niemal dyktatorskie rządy i opinię sprawnego gracza. Zwolennicy i tak nie zdawali sobie sprawy, że te gry są puste i niezwykle destrukcyjne dla państwa i Polaków jako wspólnoty. Ważne było wrażenie, że Tusk nieustannie coś wygrywa, choćby obiektywnie nie miało to większego sensu i znaczenia. Taka jest przecież zasada funkcjonowania organizacji przestępczych, co wielokrotnie i wszechstronnie zostało opisane. (...) Całość publikacyj jest w sieci!

---

A jaką filozofię wyznaje ten uczony człowiek - Frasyniuk?

o
odpowiem

takie kanalie lansują inne kanalie popatrz na naszego prezydenta elektryka
takie nic a jeździ na wykłady. Myślałem jak pierwszy raz o tym usłyszałem że się
dokształca ale nie to jemu płacą za wykład.
Ten też nie lepszy zabiera głos samemu będąc zwykłym kierowcą który zrobił
biznes na własnej rewolucji, obalali komunizm po to by samemu wsiąść do tego
pociągu gdzie normalnie nie mieli możliwości w innych okolicznościach dosiąść się.

Dodaj ogłoszenie