WKS Śląsk Wrocław - MKS Dąbrowa Górnicza 106:84. Piąte zwycięstwo Vidina stało się faktem

Rafał Hydzik
fot. WKS Śląsk Wrocław / Wojciech Cebula
W 17. kolejce Energa Basket Ligi WKS Śląsk Wrocław wygrał z MKS-em Dąbrowa Górnicza 106:84. To już piąte zwycięstwo WKS-u od kiedy stery przejął Oliver Vidin.

Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Michael Humphrey i dwaj byli dąbrowianie, Mathieu Wojciechowski i Michał Gabiński - Oliver Vidin postawił a sprawdzone ustawienie personalne w pierwszej piątce. Doskonale w mecz weszli „Łączka" z Wojciechowskim, którego wysoka dyspozycja po dwutygodniowej nieobecności szczególnie cieszy. Obaj panowie, którzy kilka godzin wcześniej zostali poinformowani o powołaniu do szerokiej kadry reprezentacji byli niemalże nie do zatrzymania, szczególnie kiedy w szybkim ataku nacierali wprost na kosz. Łącznie zdobyli prawie połowę punktów dla WKS-u w pierwsze kwarcie.

Nie byłoby dużą przesadą powiedzieć, że odprawa przedmeczowa trenera Vidina skupiła się w 90 procentach na Dominicu Artisie. Upilnowanie najskuteczniejszego zawodnika ligi było obowiązkiem Trójkolorowych. Amerykanin raz po raz „nadziewał się" na podwojenia i zamiast rzucać decydował się na rozegranie. Gdzie jednak Artis nie może, tam kolega pomoże. „Trójki: Filipa Puta i Justina Wattsa wyprowadziły MKS na zasłużone prowadzenie 25:21 po pierwszych dziesięciu minutach.

Przez pierwsze cztery minuty drugiej kwarty Śląsk rzucał na fatalnej skuteczności, trafiając ledwie 2 na 7 prób. Impuls dała dopiero "trójka" Josepha (w swojej aż piąte próbie tego wieczoru!). Od tego momentu WKS zbudował imponującą serię 14:3. co ciekawe, ponownie w tym okresie Śląsk grał znacząco obniżonym składem, z trzema graczami obwodowymi. To, co było receptą na sukces W Radomiu procentowało też tego wieczoru. Dobre plusowe minuty zaliczył Jakub Musiał, notując po jednej „trójce", zbiórce, przechwycie i asyście.

Trzecia kwarta była popisem skuteczności ze strony WKS-u. Odblokował się Joseph, konsekwentnie punkty kolekcjonował Łączyński, a niespodziewanie przez długi czas na drugim miejscu wśród strzelców figurował... Musiał! Niestety w znacznie słabszej formie od obwodu byli wysocy - Dziewa, Gabiński, Humphrey i Chrabascz na potęgę punktowali w pomalowanym (aż 9 nieudanych prób spod kosza), nierzadko przegrywając piłki drugiej szansy. Mimo że po stronie MKS-u dwoił się i troił Artis, sprawiając ogromne problemy za łukiem, przed finalną kwartą Śląsk wypracował 9-punktową zaliczkę przy stanie 74:65.

W ostatniej kwarcie obie drużyny dzieliło już niemal 20 „oczek", a Śląsk tę przepaść ciągle poszerzał. Oliver Vidin zdecydował się po raz pierwszy w tym sezonie na boisko wpuścić Aleksandra Leńczuka. „Setka" pękła minutę przed końcem po lay-upie Jakuba Musiała. Wychowanek Śląska zdobył łącznie 14 punktów w rewelacyjnym występie. Kiedy opuszczał parkiet ze względ na nadmiar fauli, zmienił go kolejny debiutant - Mateusz Czempiel.

WKS Śląsk Wrocław - MKS Dąbrowa Górnicza 106-84 (21:25, 24:17, 29:23, 32:19)
Śląsk: Łączyński 21, Wojciechowski 16, Musiał 14, Joseph 10, Gibson 9, Humphrey 8, Chrabascz 7, Dziewa 4, Gabiński 4, Czempiel 3, Leńczuk 0.
MKS Dąbrowa: Artis 32, Watts 11, Holder 11, Douvier 8, Śmigielski 7, Put 7, Fraser 4, Kobel 2, Dawdo 2, Chorab 0, Piechowicz 0.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawo!

G
Gość

Ekstra meczyk, świetny występ elegancko to wyglądało.

Dodaj ogłoszenie