Wielkie szychy na wrocławskim ratuszu (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Udostępnij:
Ludzie zawsze uwielbiali się portretować. Utrwalić swoją twarz – pokazać innym jaki byłem wspaniały, zasłużony i potężny. Kazać innym podziwiać, jak byłam piękna, skromna i pobożna. Próżność stroi się czasem w szaty pokory. Zostać pamięci. Wspomnijcie o mnie! Portret pozwala w jakimś sensie przezwyciężyć śmierć także w wymiarze doczesnym i pozostać tu na ziemi, aby kolejne generacje widziały twarz tego, kto dał się, w pełni tego słowa, uwiecznić.

Takie też pragnienia mieli wrocławianie, a byli wśród nich tacy, których było stać na realizację swoich marzeń w formie naprawdę imponującej. Na południowej elewacji wrocławskiego ratusza, nad wejściem do Piwnicy Świdnickiej możemy dziś podziwiać 12 figur, przedstawiających przedstawicieli średniowiecznych mieszkańców miasta. Pomysł, aby umieścić tam naturalnej wielkości rzeźby, pojawił się już podczas powstawania tej części ratusza. Przygotowano cokoły i baldachimy, ale z niewiadomych powodów rzeźby nie powstały. W tych miejscach wykonano jedynie malowidła. Stary pomysł postanowił zrealizować w XIX wieku Carl Lüdecke, wrocławski radca budowany, który w tym czasie prowadził wówczas prace konserwatorskie w ratuszu. Członkowie wrocławskiej Rady Miejskiej i Komisji Budowlanej, nadzorującej konserwację uznali, że to doskonała okazja, aby umieścić swoje wizerunki na jednym z najważniejszych budynków w mieście. Zadanie powierzono znakomitym rzeźbiarzom – Christianowi Behrensowi i Ottonowi Rassau.

Dlaczego wielu drukarzy antykomunistycznego podziemia umarło na raka?

Zaszczyt upamiętnienia na wieki przypadł oczywiście najważniejszym szychom w mieście. Zacznijmy od lewej strony. Tam, na narożu wykusza, widnieje Heinrich Korn – spadkobierca wydawnictwa i właściciel papierni oraz właściciel pałacu w Pawłowicach. Przybrany w szaty mieszczanina spogląda w stronę kamienicy Rynek 20. Tam właśnie księgarnię miał jego przodek, Johann Jacob Korn, który sprzedawał, między innymi, książki wydawane w języku polskim. Obok, w drugim narożniku wykusza, w skromnym stroju wrocławskiej, pobożnej mieszczki (o czym świadczy pokaźnych rozmiarów różaniec) stoi jego żona, Helena von Eichborn. Najwidoczniej portretowani chcieli przekonać wrocławian o swojej skromności, bo kolejny z modeli - Richard Plüddemann, miejski radca – budowlany - przywidział mnisi habit. Faktem jest, że miejscy notable mieli w pełni rację, chcąc się upamiętnić w ten sposób, bo niektórych z nich wspominałoby dziś niewielu, jak choćby Filipa Wolfganga Erasa, syndyka Izby Handlowej. Ten kazał się sportretować oczywiście w stroju kupca. Carl Lüdecke, choć na pewno byłby pamiętany jako znakomity architekt, dbał o pamięć o sobie wyjątkowo starannie. Portret w stroju kamieniarza z ratuszowej elewacji nie był jedyny. Jego wizerunek znajdziemy także na ścianie zaprojektowanej przez niego Nowej Giełdy przy ul. Krupniczej oraz w Galerii Sławnych Wrocławian w Sali Mieszczańskiej Starego Ratusza. Aby nie być posądzonym o grzech pychy, Maximilian von Ysselstein kazał przedstawić siebie jako miejskiego pachołka-posłańca. Opłaciło się, bo niebawem został wybrany na burmistrza. Znakomity konstruktor wrocławskich mostów i miejski radca budowlany, Aleksander Kaumann został uwieczniony jako ławnik, a nadburmistrz Wrocławia, Ferdinand Julius Ernst Friedensburg, na tę okazję założył strój miejskiego rajcy. W miejskiego pisarza wcielił się Gustav Dickhuth, burmistrz Wrocławia i honorowy obywatel miasta. Co ciekawe, to właśnie ta figura została podczas ostatniej wojny uszkodzona. Gdy, podczas ostatniej konserwacji ratusza, przestąpiono do renowacji tej rzeźby, okazało się, na podstawie odnalezionej fotografii, że Dickhuth był zdumiewająco podobny do obecnego dyrektora Muzeum Miejskiego Ratusza. Rzeźbiarz Tomasz Rodziński, odtwarzając wspomnianą figurę, tego podobieństwa nie pominął, a nawet je podkreślił. Tym sposobem w poczcie znanych dawnych wrocławian znalazł się Maciej Łagiewski, o którego zasługach dla miasta świadczy choćby nadany mu w roku 2020 tytuł honorowego obywatela miasta. Nie udało się natomiast stwierdzić, kto był pierwowzorem dziesiątej, zakutej w zbroję postaci.

KLIKNIJ LINK
Czarna śmierć nawiedziła Wrocław [ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY]

Poczucia humoru i skromności nie starczyło jednak miejskim dostojnikom na to, aby wcielić się w postacie umieszczone w niższej kondygnacji, tuż nad wejściem do Piwnicy Świdnickiej. Być może bohaterowie rodzajowej sceny, na której rozjuszona mieszczka wita zdjętym z nogi trepem, powracającego w domowe progi podpitego małżonka, mieli swoje realne pierwowzory. Jednak na pewno nie był to nikt z kręgu wielkich wrocławskich szych. Szych odzianych w szaty mnichów, pachołków i kamieniarzy... Skromnie, a jednak bogato.

Wszystkie programy z cyklu "Zagadki, tajemnice, sekrety..." dostępne są tutaj KLIKNIJ

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
teraz na hitlerowskim gmaszysku Urzedu Wojewodzkiego swoje geby odmaluja obecni wlasciciele miasta
Dodaj ogłoszenie