Więcej słońca!

Aleksander Malak
Janusz Wójtowicz
Udostępnij:
To nie będzie felieton wiosenny. Raczej wprost przeciwnie. W gronie przyjaciół rozmawialiśmy o internecie i ACTA(ch). A o czymże by innym w ostatnim czasie...?

Przyjaciel profesor od razu postawił sprawę na ostrzu noża: - Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że bezwzględnie i jak najszybciej internet należy okiełznać, wprowadzając doń cenzurę.

Coś mi to przypomniało, więc nieśmiało wybrzmiałem, że równie dobrze można osiodłać krowę, jak mawiał pewien klasyk. Zakrzyczał mnie jednak drugi przyjaciel, prawnik: - Precz z cenzurą, niech żyje wolność, wolność i swoboda! "Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda" już miałem na języku, ale po pierwsze przypomniałem sobie, że cytowany hymn jest własnością Waldemara Pawlaka, skądinąd fana i fanatyka internetu, a po drugie przyjaciel profesor nie pozwolił mi na otwarcie ust, krzycząc niemal: - Kochaj bliźniego jak siebie samego! Wolność to uświadomiona konieczność!

- Ty perfidny komuchu, marksisto plugawy! Człowiek odnajduje swoją wolność, nie godząc się na żadną konieczność! - rzucił prosto w twarz przyjacielowi profesorowi przyjaciel prawnik.
- To nie Marks, to Hegel, nieuku! - odwinął, takoż w twarz, przyjaciel profesor przyjacielowi prawnikowi!

Ponieważ "przyjacielska rozmowa" zaczęła niebezpiecznie przypominać internetowe komentarze pomieszczane przez wolnych ludzi pod najbardziej choćby obiektywną, prawdziwą i bezstronną informacją (dajmy na to nekrologiem), za stosowne uznał wtrącić się stojący dotąd skromnie z boku przyjaciel matematyk: - To może jednak wróćmy do źródła i zlikwidujmy internet albo przynajmniej przywróćmy obowiązujący do 1991 roku zakaz używania go do celów komercyjnych, tudzież pseudokomercyjnych, bo w tym tkwi problem, nie w wolności.

- To już lepiej zlikwidujmy wojsko, które internet wymyśliło i pewnie jeszcze niejedno nam wymyśli - wtrąciłem i spiesznie podałem tyły, obawiając się, że przyjacielski dyskurs przeniesie się na ulicę.

W domu, zamiast włączać telewizor, radio czy wreszcie komputer, sięgnąłem po książkę Krzysztofa Jaworskiego pt. "Dandys", biografię pierwszego polskiego futurysty Brunona Jasieńskiego, który w czasach "Noża w bżuhu" nie był jeszcze plugawym komuchem niezasługującym na ulicę w rodzinnym Klimontowie.

Już po kilku stronach, porażony, odłożyłem tom na półkę. Facet 90 lat temu przewidział dzisiejsze internetowe spory. Ba, rzec można, że był praojcem katastrofy, o której śnił, ale której się nie spodziewał. Bo przecież każdy człowiek jest nowoczesnym artystą, którego wypowiedzi są nieskrępowane "żadnymi prawidłami składni, logiki czy gramatyczności". Jako taki powinien mieć immunitet. "Artysta jest takim samym przedstawicielem Narodu jak poseł!", "Więcej słońca!", "Gdyby Sejm polski obradował na wolnym powietrzu, na pewno mielibyśmy o wiele słoneczniejszą konstytucję".

Przyznam, że to ostatnie wezwanie spodobało mi się nadzwyczaj, więc chciałbym je trochę uwspółcześnić. Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dzisiejszy Sejm polski obradował nie na Wiejskiej, ale w… internecie. Jestem niezmiernie ciekaw, jakie z takiego parlamentu wychodziłyby akta i ACTA.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacenty
Takie tam, w sprawie kasy na MUZEUM. Zbieżność czasowa przypadkowa.
ort-ot-grafia. Jacenty (gość) 29.01.12, 01:25:17
Wyraz "kopół" - wywodzi się z tysiącletniej twórczej tradycji ludu polskiego. Pierwsze zapisane zabytki wskazują, że już w XV wieku zamiennie stosowano: kopół-kopdół. Prawidłowa forma, używa jej stale Mikołaj Rej, to - kopół. W liczbie mnogiej - kopół, nie - kopuł. I dalej, - kopdół, nie - kopduł. Ostatnio rozstrzygnięto podobny problem z wyrazem "ból". Uznano poprawność stosowania zamiennika - "bul".
J
Jacenty
Dziękuję.
Tytuł wpisałem w kajeciku. Będzie uciesznie bawił moje sokole oko.
Łączę wszystkie pozdrowienia do pana.
A
Aleksander Malak
Na okładce "Jednodńuwki Futurystuw" z listopada 1921 roku tytuł (w wersji oryginalnej, jak mniemam) brzmi "Nuż w bżuhu". Pozdrawiam. Aleksander M.
J
Jacenty
Tak, tak. Przypadkowo trafiłem na pański felieton. Te peryferia to zasługa migdała? Chore migdały trzeba usunąć! Pilnie! Pominę dyskusję profesorsko-prawniczą z elementem matematycznym, i akta, ACTA, i fACTA. Za wysokie rogi! To cud, że sięgnął pan po "..."Noża w bżuchu"...". Nieistotne pytanie: Czy tytuł jest taki jak widzę, a nie taki - "Norz w bżóhó"? Ogromnie, kolosalnie, dziękuję za cytat -" żadnymi prawidłami...logiki...". To łyżeczka mniodziku do beczki, pełnej mojego bulu, i tudzież podobnież, w temacie dziegciu. Bruno Jasieński zasługuje, bezapelacyjnie, na to, aby jego imieniem nazwano wszystkie szkoły w Polsce!!!
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie