MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Karol Polejowski w rozmowie z portalem i.pl. "Mówić o Katyniu nigdy za dużo"

Mateusz Zbroja
Mateusz Zbroja
Wideo
od 16 lat
- Mówić o Katyniu nigdy za dużo. Tutaj zawsze musimy bardzo wyraźnie artykułować stan wiedzy, wskazywać na to, że prawda jest znana i docierać z tym także do społeczeństw zachodnich - powiedział w rozmowie z portalem i.pl wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Karol Polejowski. Jak zaznaczył, "trzeba bardzo jasno powiedzieć, że alianci zachodni przedkładali sojusz ze Związkiem Sowieckim w celu rozbicia III Rzeszy nad tragedię, która miała miejsce w roku 1940". 13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.

Zbrodnia Katyńska - jak mówiono o niej po II wojnie światowej?

Portal i.pl o to, w jaki sposób przekazywano informację o Zbrodni Katyńskiej po II wojnie światowej postanowił zapytać wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr. hab. Karola Polejowskiego. Jak zaznaczył rozmówca, z punktu widzenia władz niemieckich upublicznienie tej informacji i zaproszenie międzynarodowej komisji, która się tam udała, a także dopuszczenie polskich obserwatorów, było elementem propagandowej gry.

- Trzeba zacząć ten temat od lat wcześniejszych. Kwestia Zbrodni Katyńskiej była bardzo istotnym czynnikiem kształtowania sytuacji w relacjach pomiędzy Polską a Związkiem Sowieckim, między polskim rządem emigracyjnym a Związkiem Sowieckim już po odkryciu grobów, czy po upublicznieniu informacji o grobach przez Niemców. Przede wszystkim należy tu zwrócić uwagę, że z punktu widzenia władz niemieckich upublicznienie tej informacji i zaproszenie międzynarodowej komisji, która się tam udała, a także dopuszczenie polskich obserwatorów było elementem propagandowej gry Goebbelsa. Ta komisja, która w 1943 roku działała w Katyniu, bez żadnych wątpliwości ustaliła datę, kiedy polscy oficerowie zostali rozstrzelani. Nie ulegało wątpliwości, że zbrodni tej dokonali Sowieci. Kiedy Armia Czerwona zajęła te tereny, w sposób oczywisty propaganda uznała, że ten temat nie może zostać bez odpowiedzi. Stworzyli własną komisję, która wydała przeciwne oświadczenie, wskazujące na dokonanie tej zbrodni przez Niemców. Jest to jedno z kłamstw założycielskich PRL-u - powiedział wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.

- Można śmiało powiedzieć, że dla komunistów, którzy na bagnetach sowieckich zainstalowali swoją władzę w Polsce, stosunek do Katynia był pewnego rodzaju probierzem wierności dla systemu komunistycznego. Już w latach 1944-1945 komuniści bardzo zdecydowanie wskazują Niemców jako tych, którzy dokonali tej zbrodni. Warto też zaznaczyć, że sprawa katyńska stanęła w Norymberdze. Tam Sowieci starali się ją przypisać Niemcom. Międzynarodowy aspekt mordu katyńskiego był obecny właściwie od początku, od momentu odkrycia grobów. Bardzo wyraźnie należy wskazać na pewną dwoistość czy dychotomię świadomości polskiego społeczeństwa. Pamiętajmy, że w prasie gadzinowej na terenie okupowanym przez Niemców od wiosny 1943 roku publikowano listy osób zidentyfikowanych w Katyniu, podawano szczegóły o tym, co znaleziono przy tych osobach. Ta świadomość w polskim społeczeństwie była. Komuniści polscy, przyjmując narrację sowiecką, która obarczała Niemców za Zbrodnię Katyńską, starali się zaszczepić to przekonanie w polskim społeczeństwie. Właściwie przez cały okres PRL-u widać wysiłki komunistów z jednej strony, a z drugiej właściwie nie dającą się zabić polską świadomość o rzeczywistych sprawcach tego mordu - dodał Karol Polejowski.

Temat Zbrodni Katyńskiej był elementem ścigania i wsadzania do więzień

Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej zwrócił również uwagę, że w okresie stalinowskim temat Zbrodni Katyńskiej był jednym z elementów ścigania i osadzania w więzieniach. Podkreśla, że społeczeństwo polskie starano się zastraszyć za pomocą terroru, tak by przyjęli komunistyczną wersję o Zbrodni Katyńskiej.

- Indoktrynacja zaczynała się już w szkołach, oczywiście do momentu, do którego o tym mówiono. Była narzędziem komunistów do zafałszowania rzeczywistych wykonawców Zbrodni Katyńskiej. Nie ulega wątpliwości, że w okresie stalinowskim, który zamykamy jesienią roku 1956, Zbrodnia Katyńska, czy informacje o tym, że ktoś rozpowszechnia z punktu widzenia komunistów niebezpieczne informacje o Katyniu, a więc o prawdziwych sprawcach, były jednym z elementów ścigania i osadzania w więzieniach przez "bezpiekę". Za wszelką cenę starano się nie tylko metodą propagandową, ale też za pomocą wszechobecnego terroru, zastraszyć polskie społeczeństwo tak, aby zaakceptowało narzuconą wykładnię. Wydawać by się mogło, że po roku 1956 coś tutaj się zmieni, ale te nadzieje były płonne, bo stosunek władz komunistycznych nie mógł być inny niż to, co głosiły władze w Moskwie. Istnieje informacja o tym, że Chruszczow zastanawiał się, czy w pewnym momencie nie powiedzieć prawdy, żeby zrzucić zbrodnię na Stalina, ale do tego nie doszło. Gomułka też był temu przeciwny - powiedział w rozmowie z portalem i.pl prof. Karol Polejowski.

Wiceprezes IPN podkreślił, że o Zbrodni Katyńskiej mówiło się jedynie do pewnego czasu, przekazując, że to Niemcy byli prawdziwymi sprawcami tego mordu. Jak zaznaczył, później sprawa katyńska całkowicie została wymazana z podręczników, i nie wolno było o niej mówić.

- Katyń wypada w ogóle z haseł encyklopedycznych i ta polityka ma swoje odzwierciedlenie w zapisach cenzorskich. Tutaj cenzorzy byli bardzo wyczuleni. Widać w wytycznych, żeby wszelkie informacje, które poddają w wątpliwość kwestie, kto dokonał mordu w Katyniu, czyli Niemcy, wymazywać i to jest oficjalna wykładnia. Nie wolno było dopuszczać do publikacji informacji o odpowiedzialności Sowietów i właściwie ten stan utrzymał się do końca lat osiemdziesiątych, chociaż oczywiście w ostatniej dekadzie PRL widać pewne poluźnienie tego gorsetu, to znaczy Katyń może się pojawiać, ale tylko w aspekcie, że to niemiecka zbrodnia albo bez podawania sprawców. I z tego punktu widzenia działania władz komunistycznych nie przyniosły właściwie żadnego rezultatu, to znaczy polskie społeczeństwo, właściwie poza wąską grupą oddanych reżimowi komunistycznemu, było głęboko przekonane o sprawstwie sowieckim zbrodni w lesie katyńskim - dodaje.

Kościół odegrał ogromną rolę w pamięci o Zbrodni Katyńskiej

Wiceprezes IPN prof. Karol Polejowski podkreślił w rozmowie z portalem i.pl, że bardzo dużą rolę w pamięci o Zbrodni Katyńskiej odegrał Kościół Katolicki. Jak wskazał, pamięć przetrwała również dzięki członkom rodzin, których krewni zginęli w katyńskim lesie od sowieckich kul.

- Warto powiedzieć o nieoficjalnej społecznej pamięci o Zbrodni Katyńskiej. Ona oczywiście funkcjonowała. Członkowie rodzin których ojcowie, dziadkowie, bracia zostali zamordowani przez Sowietów w Katyniu starali się ich upamiętnić i trzeba bardzo wyraźnie wskazać na rolę Kościoła Katolickiego w Polsce, który pozwalał, aby w kościołach pojawiały się tablice poświęcone oficerom - ofiarom Zbrodni Katyńskiej ze wskazaniem daty rocznej zamordowania, a więc roku 1940. Warto pamiętać, że pod koniec lat 50' XX w. na Powązkach powstała Dolinka Katyńska, czyli symboliczne upamiętnienie ofiar sowieckiej zbrodni. Pamięć społeczna była zupełnie niepodatna na propagandę komunistyczną - wskazuje historyk.

Jak Zbrodnia Katyńska była przedstawiana w szkołach?

Portal i.pl zapytał Karola Polejowskiego o to, w jaki sposób Zbrodnia Katyńska przedstawiana była w szkołach. Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej podzielił się z naszym portalem osobistą refleksją na ten temat.

- Urodziłem się mniej więcej w połowie PRL-u, więc doskonale pamiętam to, czego uczono wówczas w szkołach, bo ten system szkolnictwa przeszedłem. W szkole podstawowej właściwie się o tym nie mówiło. Ta sprawa nie trafiała w ogóle na lekcje historii, ale kiedy już byłem w liceum ogólnokształcącym w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, to moja nauczycielka historii wprost mówiła, kto jest sprawcą Zbrodni Katyńskiej. Podziwialiśmy ją za odwagę. Funkcjonował także drugi kanał dystrybucji informacji, czyli rodziny. Wydarzenia wojenne były ważną częścią opowieści rodzinnych, a więc siłą rzeczy pojawiały się informacje o okupacji niemieckiej, ale też o zbrodniach sowieckich, w tym o Katyniu. Warto więc pamiętać, że cały ten społeczny nurt pamięci o Katyniu w okresie PRL-u funkcjonował i się rozwijał. Szczególnie było to widoczne w okresie działania niezależnego samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" - powiedział Karol Polejowski, wskazując, że jednym z celów "Solidarności" było rozliczenie Zbrodni Katyńskiej.

Dlaczego Niemcy wykorzystywali Zbrodnię Katyńską w swojej propagandzie?

W rozmowie z portalem i.pl Karol Polejowski odniósł się również do wykorzystywania Zbrodni Katyńskiej w propagandzie niemieckiej. Zwrócił uwagę, że mord, którego dokonali Sowieci w lesie katyńskim nie był dla aliantów na tyle wystarczający, aby zerwać porozumienie ze Związkiem Sowieckim.

- Z punktu widzenia Niemców odkrycie grobów katyńskich, zostało natychmiast przez Goebbelsa rozegrane propagandowo. Powołano międzynarodową komisję, dopuszczono polskich obserwatorów, o których wspomniałem, mających prawo wybierać dowolne ciało odkryte w grobach, badać je i wydawać opinię. Z punktu widzenia Niemców sprawstwo tej zbrodni było oczywiste, natomiast jej upublicznienie i cała propagandowa akcja, którą Goebbels wokół grobów katyńskich stworzył, przede wszystkim miała na celu doprowadzenie do rozłamów koalicji antyniemieckiej. Tylko że z punktu widzenia aliantów, mówię tutaj o Brytyjczykach czy Amerykanach, Zbrodnia Katyńska i odkrycie grobów w 1943 roku nie była wystarczającym argumentem, aby zerwać sojusz ze Związkiem Sowieckim. Trzeba bardzo jasno powiedzieć, że alianci zachodni przedkładali sojusz ze Związkiem Sowieckim w celu rozbicia III Rzeszy nad tragedię, która miała miejsce w roku 1940. Tutaj goebbelsowska próba wykorzystania Zbrodni Katyńskiej w celu rozbicia koalicji antyniemieckiej zupełnie się nie powiodła - powiedział Karol Polejowski.

- Ale jest też drugi aspekt, to znaczy reakcja rządu polskiego w Londynie, który poprosił Międzynarodowy Czerwony Krzyż o zbadanie sprawy. Zostało to wykorzystane przez Stalina do zerwania stosunków dyplomatycznych. Oskarżył on rząd Polski w Londynie o pójście ręka w rękę z Niemcami, co oczywiście było absurdalnym zarzutem, ale z punktu widzenia polityki sowieckiego przywódcy był to pretekst bardzo dobry do tego, aby relacje z polskim rządem w Londynie zerwać - dodał wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Czy współcześnie są środowiska, które poddają w wątpliwość Zbrodnię Katyńską i jej rzeczywistych sprawców?

Portal i.pl zapytał wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej również o to, czy dziś są jeszcze obecne środowiska, które próbują podważać temat Zbrodni Katyńskiej lub rzeczywistych sprawców mordu, którego Sowieci dokonali na polskich generałach.

- Prawda o Katyniu nie podlega żadnej dyskusji wśród historyków w Polsce, ale też na Zachodzie. Chociaż trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że to nie oznacza, że istnieje absolutny konsensus w tej sprawie. Przypomnijmy sobie, że Władimir Putin określił rozpad Związku Sowieckiego jako jedną z największych katastrof geopolitycznych świata XX wieku i w swojej polityce zmierza, co widać bardzo wyraźnie, do odbudowy imperium rosyjskiego. A to wymaga oczywiście gloryfikacji Związku Sowieckiego jako emanacji imperializmu rosyjskiego. Widzimy w Rosji twierdzenia, jakoby to Niemcy dokonali zbrodni. Podważa się w ten sposób, po pierwsze ustalenia historyków, a po drugie fakt przyznania już niegdyś przez rząd rosyjski, że to jest zbrodnia dokonana przez NKWD - powiedział w rozmowie z portalem i.pl wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.

- Mówić o Katyniu nigdy za dużo. Tutaj zawsze musimy bardzo wyraźnie artykułować stan wiedzy, wskazywać na to, że prawda jest znana i docierać z tym także do społeczeństw zachodnich, ponieważ trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że propaganda rosyjska w społeczeństwach zachodnich ma pewien posłuch. Widać to w nastawieniu części środowisk, szczególnie lewicowych w Europie Zachodniej, chociażby tam, gdzie wprost broni się armii sowieckiej i powtarza się tezy o jej wyzwoleńczym marszu na Zachód i o pokonaniu Niemiec. Oczywiście armia sowiecka u boku aliantów pokonała III Rzeszę, ale dla takich krajów jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina to wcale nie oznaczało wyzwolenia. W Polsce jest oczywiste, kto dokonał Zbrodni Katyńskiej. Natomiast na Zachodzie w dalszym ciągu musimy o tym mówić. Jest to szczególnie istotne, bo rewizjonizm historyczny zdobywa tam, czasami dla nas w sposób niezrozumiały, posłuch i i zrozumienie - dodał prof. Karol Polejowski

Polecjaka Google News - Portal i.pl
od 16 lat

rs

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Karol Polejowski w rozmowie z portalem i.pl. "Mówić o Katyniu nigdy za dużo" - Portal i.pl

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska