Wałbrzych: Nie oddałeś książki? Nie weźmiesz kredytu

Artur Szałkowski
- Czytelnicy najczęściej nie oddają książek popularnonaukowych - mówi Sława Janiszewska, wałbrzyska bibliotekarka
- Czytelnicy najczęściej nie oddają książek popularnonaukowych - mówi Sława Janiszewska, wałbrzyska bibliotekarka Artur Szałkowski
Dyrekcja Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzychu znalazła sposób na zdyscyplinowanie nierzetelnych czytelników. Osoby, które nie kwapią się ze zwrotem wypożyczonych z biblioteki książek, będą trafiały na listę Krajowego Rejestru Długów.

To uniemożliwi im na przykład zaciągnięcie kredytu bankowego, zakupy w systemie ratalnym lub podpisania umowy z operatorem telewizji kablowej, satelitarnej lub usług internetowych. Mimo umieszczenia na liście, dłużnicy nadal będą się musieli liczyć z tym, że do ich drzwi zapuka windykator.
- Problem osób, które nie kwapią się ze zwrotem wypożyczonych od nas książek, jest coraz większy - mówi Violetta Kasiborska, dyrektorka Biblioteki pod Atlantami. - Średnio w ciągu miesiąca wysyłamy ponaglenia do około stu osób, które zwlekają ze zwrotem książek. Przynosi to jednak niewielki skutek.

Wszystko przez środki stosowane powszechnie przez biblioteki. Te nie tylko nie budzą respektu dłużników, ale wręcz ich śmieszą. Po przekroczeniu terminu wypożyczenia książki, który w Wałbrzychu wynosi 30 dni, i niezwróceniu jej, dłużnikowi naliczane są karne odsetki. W Bibliotece pod Atlantami wynoszą one w skali miesiąca... 50 groszy! W większości bibliotek są niewiele wyższe.

Łupem nierzetelnych czytelników padają przede wszystkim drogie i trudno dostępne książki popularnonaukowe. Średni koszt jednej takiej publikacji wynosi około 70 złotych. Kilka lat temu biblioteka kilka razy zakładała dłużnikom sprawy sądowe. Były one jednak czasochłonne i kosztowne, a sąd wymierzał dłużnikowi symboliczne kary.

- Jeśli dłużnik nie spłaci swoich zobowiązań, jego dane będą przechowywane w rejestrze KRD przez 10 lat - wyjaśnia Aneta Cichosz z biura prasowego Krajowego Rejestru Długów. - To wszystko sprawia, że aż 58 procent takich osób reguluje zobowiązanie po otrzymaniu ostrzeżenia o możliwości trafienia do KRD. Kolejnych 27 procent czyni to, gdy już się w rejestrze znajdzie. Korzystanie z usług KRD, między innymi przez biblioteki i szkoły, stało się możliwe dzięki wejściu w życie 14 czerwca 2010 roku, nowej ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych.

Za wyegzekwowanie należności KRD nie pobiera jakichkolwiek prowizji. W ramach zawartej umowy z KRD, Biblioteka pod Atlantami będzie płaciła tylko miesięczny abonament w wysokości 200 złotych.

Po książki przychodzi straż miejska

W Dzierżoniowie czytelników, którzy mają problem z terminowym oddaniem książek, w domach odwiedza pracownik biblioteki i straż miejska. Pukają do drzwi i grzecznie proszą o zwrot książki oraz zapłacenie kary za przetrzymywanie jej po terminie. Większość osób od razu oddaje to, co pożyczyła. - Wszyscy są bardzo zdziwieni naszą wizytą - mówi Krzysztof Małecki, komendant Straży Miejskiej w Dzierżoniowie. - Kiedy mamy do czynienia z młodymi ludźmi, rodzice od razu ich dyscyplinują i każdą natychmiast szukać książki w pokoju. Starsi przepraszają i tłumaczą się w najdziwniejszy sposób - opowiada komendant. Jak tłumaczy, jego pracownicy podczas takich patroli przy okazji wykonują też inną pracę.

- Najważniejsze, że udaje się pomóc - podkreśla. Akcja jest rzeczywiście skuteczna, bo choć trwa od pół roku, bibliotece udało się już odzyskać kilkaset cennych pozycji. - W pierwszej kolejności staramy się odzyskiwać lektury i podręczniki akademickie, które są drogie, a dodatkowo wiele z nich to pojedyncze egzemplarze - mówi Justyna Strzelczyk, pracownik biblioteki. Jak mówi, czytelnicy zalegają z oddaniem prawie dwóch tysięcy książek. MM

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wieszcz

Nie cierpię, gdy ktoś nie oddaje czegoś w terminie; książek również. Nie mniej jednaj, wydaje mi się, że pomysł z KRD jest raczej chybiony. Może się wręcz okazać, że: „Strachy na Lachy”. Trzeba bowiem pamiętać, że aby osobę fizyczną wpisać do tego rejestru muszą być spełnione dwa podstawowe warunki. Zadłużenie musi wynosić minimum 200 zł, a przeterminowanie zaległości wynosić co najmniej 60 dni. Do tego należy dodać, że musi upłynąć przynajmniej miesiąc od poinformowania dłużnika o zamiarze umieszczenia go w BIK KRD. Kwota 50 groszy karnych odsetek w skali miesiąca wskazuje raczej, że kwoty "zadłużenia" nie są powalające. Tak więc sprawa nie jest tak szybka i prosta w realizacji jakby się wydawało. Czy, aby nie jest to czyjś pomysł w kampanii wyborczej na pokazanie wyborcom prężności działania? Przestrzegam tylko - oby się nie okazało, że Bibliotekę pod Atlantami trzeba będzie zamknąć, bo czytelnicy będą omijać ją szerokim łukiem.

Dodaj ogłoszenie