W Zofiówce szalał wiatr

Grażyna Szyszka
Dwie rodziny musiały uciekać nocą z domu. Wichura zerwała im dach.

Wichura, która w ubiegłym tygodniu szalała w niemal w całym kraju, dała się we znaki mieszkańcom Zofiówki w gminie Jerzmanowa. Z jednego z domów zerwała kawał dachu. Mieszkające w nim dwie rodziny (w sumie siedem osób), musiały z niego uciekać.

Silny podmuch, który narobił szkód przyszedł w czwartek (23 lutego), późnym wieczorem. Mieszkająca w sąsiednim domu kobieta przyznaje, że pogoda była straszna.

- Za oknem świata nie było widać - mówi pani Agnieszka. - Już przysypiałam, gdy nagle usłyszałam potężny huk. Kiedy wyjrzałam na podwórko zobaczyłam kawał blachy. Wiatr zburzył też część komina.

W budynku należącym do gminy Jerzmanowa mieszkają dwie rodziny: Krystyna Staniecka (na zdjęciu) z mężem Józefem i dwoma dorosłymi synami, zajmuje trzy pokoje z kuchnią i łazienką. Z drugiej strony domu mieszkanie wykupiła jej córka z rodziną.

- Stało się to chwilę po tym, jak odjechali od nas na motorze zięć z wnukiem - mówi pani Krystyna. - Zdążyliśmy się przebrać w piżamy, gdy nagle usłyszałam coś dziwnego, jakby huk lądującego samolotu. Było czuć takie zawirowanie, aż trudno to opisać. Wybiegliśmy na podwórko i uciekaliśmy do domu syna między latającymi blachami.

Ich domem jest teraz świetlica w dawnej szkole

Od czasu wichury córka pani Krystyny z rodziną zamieszkała u swojej siostry. Natomiast pani Krystyna z mężem w świetlicy w byłej szkole w Gaikach. Jest tam wyposażona w niezbędny sprzęt kuchnia i spora sala. Transportem z Zakładu Gospodarki Komunalnej przewieźli do niej trochę rzeczy, dwa materace, na których śpią, leki i dokumenty.

- Czekamy aż naprawią dach, ale nie wiemy jak długo to potrwa, bo kiedy wichura zabierała dach to popękały też ściany - mówi pani Krystyna. - Mąż bardzo to przeżywa. Chodzi i płacze po kątach. Codziennie jeździmy do Zofiówki, bo mamy tam kilka kurek, króliki, a mąż jeszcze gołębie. Trzeba je przecież karmić.

Pani Krystyna przyznaje, że były u niej panie gminnej opieki społecznej, ale nie będzie nikogo prosić o pomoc, bo nie lubi. Chce tylko jak najszybciej wrócić do swojego domu, w którym mieszka od ponad 40 lat. Wychowała w nim 11 dzieci i każde z nich jest samodzielne, po chleb do matki nie przychodzi. Doczekała się 21 wnucząt i dwoje prawnucząt. Pani Krystyna dodaje jednak, że życie w Zofiówce do łatwych nie należy.

- Wszędzie daleko, i do lekarza i do sklepu. Co ja się rowerem najeżdżę - mówi. - Ja to bym i do miasta poszła, ale mój mąż to już nie. Tyle lat w jednym miejscu to się przyzwyczaił. Dlatego teraz płace, bo nie u siebie. A gmina każe nam czekać.

Są pieniądze na remont

W środę, 1 marca, na sesji gminnej radni zabezpieczyli na remont dachu 120 tys. zł. Wójt Lesław Golba twierdzi, że nie wyklucza wymiany całej konstrukcji.

- Nie mamy jeszcze opinii powiatowego inspektora nadzoru budowlanego i czy nie będzie konieczne pozwolenie na budowę - mówi wójt. - Wiatr zerwał poszycie, bo była to lekka blachodachówka założona jeszcze przez poprzedniego właściciela, czyli przez Agencję Własności Rolnej. Rozważamy teraz wymianę blachy na dachówkę - karpiówkę, a to oznacza konieczność wzmocnienia całej konstrukcji dachu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie