reklama

W rękawicach chował materiały wybuchowe

Wojciech KoerberZaktualizowano 
Janusz Zarenkiewicz - jedyny polski bokser wagi superciężkiej, który ma w kolekcji medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw Europy. Obecnie pracownik kopalni miedzi Rudna Piotr Krzyżanowski
Janusz Zarenkiewicz śpiewa w chórze, politykuje, czasem walczy i pracuje. W Seulu lekarz nie dopuścił go do Lennoksa Lewisa.

UWAGA! ARTYKUŁ POWSTAŁ W 2008 ROKU

Jego brązowy medal przywieziony z Seulu był dla regionu sprawą wagi ciężkiej. Ba! Nawet superciężkiej, bo w takiej przecież kategorii został zdobyty. Z Dolnoślązaków jeszcze tylko wrocławski zapaśnik Józef Tracz posmakował tam olimpijskiego krążka. Też brązowego.
Pięściarzowi Zagłębia Lubin brąz dały dwie zwycięskie walki. Do trzeciej, półfinałowej, już nie stanął. A szkoda, bo czekał nań sam Lennox Lewis, późniejszy champion zawodowych ringów, wtedy 23-letni młodzieniec.

- Byłaby ciężka przeprawa. Niestety, do walki nie dopuścił mnie lekarz. Po pojedynku z Niemcem miałem tak sino pod oczami, że tylko na mnie spojrzał i powiedział: nie ma mowy. Najgorsze było to, że na rozpoczęcie turnieju czekaliśmy tydzień, a później musieliśmy walczyć dzień po dniu. Ze Schniedersem skończyłem się bić pół godziny przed północą, a rano następnego dnia mieliśmy wagę. Gdyby był dzień przerwy, rany by oklapły. A Lennox? Bać się nie bałem, ale lekko by nie było. Sparowałem z nim trzy lata wcześniej na turnieju Stamma. No a w Seulu zdobył złoto - przypomina Zarenkiewicz.

Co ciekawe, albo co gorsza, w podobny sposób stracił nasz bokser szansę na coś więcej niż brąz mistrzostw Europy. Przywiózł go z Budapesztu w 1985 roku.
- Wtedy poszły mi żuchwy skroniowe. Z tą kontuzją już pojechałem na turniej, bo na ostatnim sparingu strzelił mnie Szwed. No i na Węgrzech już w pierwszej walce Włoch wszystko naruszył. W półfinale miałem walczyć z Jakowlewem, który zdobył złoto. A ja go pokonałem dwa lata później na silnie obsadzonym InterCup w Niemczech - zaznacza.

W Seulu nasi pięściarze w ogóle upodobali sobie brąz. Sięgnęli też po niego Jan Dydak (półśrednia), Henryk Petrich (półciężka) i Andrzej Gołota (ciężka). Czy z tym ostatnim była sztama?
- Wręcz przeciwnie. Nawet w Seulu musieli nas rozłączać, bo daliśmy do wiwatu. W ramach aklimatyzacji przylecieliśmy tam półtora tygodnia przed rozpoczęciem igrzysk. Sparowaliśmy i tak od strzału do strzału wywiązała się niezła jatka. Zaczęli na nas krzyczeć, że się pozabijamy. Koleżeństwa między nami nie było, ale z drugiej strony, jakiejś wielkiej niechęci też nie. Po prostu - kumpel - precyzuje mistrz.
Inne olimpijskie wspomnienia? - W pierwszej walce z Portorykańczykiem Arroyo stanąłem sędziemu na nogę i się wypieprzył. No, to waga superciężka - dodaje.
Na co dzień też nie ma Zarenkiewicz lekko. Pracuje przecież w kopalni Rudna na stanowisku wydawcy materiałów wybuchowych. Taki wybuchowy materiał chował też przez całą karierę w obu dłoniach. I odpalał w ringu, gdy wymagała tego sytuacja. W sumie to nie przypadek, że facet z jego posturą trafił na taki stołek. Siłą nikt mu przecież tych "fajerwerków" nie odbierze. Bardziej niebezpiecznymi zajęciami też się nie brzydził.

- W zasadzie to jestem na angażu górnik strzałowy - wydawca materiałów wybuchowych, choć to pierwsze zajęcie wykonuję doraźnie. Czy to groźne? Bardzo. Przecież to właśnie górnik strzałowy pierwszy wchodzi w te przodki, w które materiał ładuje - tłumaczy. Na tym zresztą nie koniec jego kopalnianych prac. - Jestem też w sekcji ratowniczej. I dobrze, bo gdy tam trafiłem, musiałem się za siebie wziąć. Ważę teraz 128-130 kg, a było już nawet 146,5. Ratownik musi być przecież sprawny - zauważa.

Do miłych obowiązków należy też... śpiewanie w Górniczym Chórze Męskim przy ZG Lubin. - Takie są w rodzinie tradycje. Tata grał, bracia grali, a ja śpiewam, bo słuch po prostu mam. Rocznie dajemy około pięćdziesięciu występów. I w karczmach, i na wręczeniach szabli, mamy też festiwale i mistrzostwa - mówi potężny olimpijczyk. I tu ciekawostka. - Śpiewam w pierwszych tenorach, w pierwszych głosach. Wysoko - dodaje z dumą.

Trudno jednak powiedzieć, że w życiu Zarenkiewicz też cienko śpiewa. Wręcz przeciwnie. Postawił domek w Krzeczynie Wielkim koło Lubina, cieszy go rodzina, ma plany.
- Jestem szczęśliwym człowiekiem, a za rok przechodzę na emeryturę. Tę olimpijską mam od 2000 roku - 2350 zł brutto. Ze starymi kumplami też się spotykam. Z Heniem Petrichem jesteśmy na telefonie, a i Janka Dydaka ostatnio widziałem. Oj, przytył nam Janek. Teraz ma setkę, a przecież w półśredniej chodził. Ważył 67 - uśmiecha się.

Zarenkiewicz to także lubiński radny, walczący m.in. o nowoczesną, wielofunkcyjną halę. Ringowe doświadczenia zamierza przekazywać adeptom Miejskiego Klubu Bokserskiego Górnik Lubin. Pytanie tylko, czemu synowie między liny nie weszli.
- Młodszy, Mariusz, ma 202 cm i gra w piłkę ręczną. W II lidze na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest po krakowskiej AGH, a teraz ma staże u mnie w kopalni. Starszy, Marcin, chłop dwa metry. Był we wrocławskiej Gwardii, jednak młodzi trenerzy się nim nie zainteresowali. Myślę, że to błąd, bo byłby z niego bokser - mówi senior. - I koniecznie proszę pozdrowić Czytelników - dodaje. No to pozdrawiamy. Tym z superciężkiej lepiej nie odmawiać.

***
Janusz Zarenkiewicz - urodził się 3 sierpnia 1959 we wsi Nowy Las, niedaleko Głuchołazów. Absolwent Technikum Budowlanego w Nysie, reprezentant Pogoni Prudnik (1975-1977), Moto-Jelcza Oława (1978-1983) i Zagłębia Lubin (1983-1991). 5-krotny mistrz Polski seniorów w wadze superciężkiej (1981, 1982, 1986, 1987, 1989). Zdobył olimpijski brąz w Seulu (1988) i brąz ME w Budapeszcie (1985). Żona Bożena, dwóch synów.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3