W ludziach budzą się gorące emocje. Zamiast palić stodołę – zjedz czekoladę

Grzegorz Chmielowski
Grzegorz Chmielowski
Grzegorz Chmielowski brak
Udostępnij:
Uważajcie na ochroniarzy w Głogowie, bo 
biją niebezpiecznie i skutecznie. Ruszył proces bramkarza z tamtejszego baru, który tak pobił klienta, 
że ten teraz źle słyszy. Po prostu walił mężczyznę otwartą dłonią po uszach, aż popękały błony bębenkowe. W obronie ogłuszonego stanęły jego koleżanki. I też ucierpiały.

Jedna oberwała cios klasyczny, czyli zaciśniętą pięścią, co skończyło się wstrząsem mózgu, a drugą ochroniarz uderzył butelką. A wszystko zaczęło się od tego, że bramkarz pastwił się nad jakimś pijanym człowiekiem, który nie był już w stanie tańczyć. Gdy zwrócono mu uwagę, wtedy pokazał co potrafi. Nie wiem, skąd się bierze w ochroniarzach taka agresja. Wszak powołani są do tego, by zapalne sytuacje gasić i uspokajać gości, a nie wysyłać ich do szpitala na neurologię czy chirurgię.

Z gorącą głową chodził po świecie także strażak ochotnik spod Głogowa. Usłyszał ostatnio wyrok za to, że nie gasił, a podpalał. Konkretnie - puścił z dymem pięć stodół. Prokurator chciał go wysłać za to za kraty na dwa lata, ale skończyło się na trzech miesiącach, które zresztą 
25-letni napalony na gorące emocje strażak przesiedział jeszcze przed sprawą sądową w areszcie. Jednak tak do 
końca mu się nie upiekło, bo przez półtora roku będzie musiał wykonywać prace społeczne (po 30 godzin w miesiącu) oraz zwrócić poszkodowanym 200 tysięcy złotych. Wszystko zaś przez to, że jak się napił, to musiał rozładować emocje. Z tego płynie wniosek: strażak ochotnik nie powinien pić. Czego jednak w wyroku nie usłyszał, bo byłaby to kara nieadekwatnie ostra jak za pięć spopielonych stodół.

Trochę inne emocje towarzyszą reformie oświatowej. Do kuratora oświaty napłynęły już prawie wszystkie wnioski gmin dotyczące nowej siatki szkół. Z Jelenią Górą ma kłopot, bo kazał gimnazjum przerobić na podstawówkę. Ale miejscowym to nie pasuje, wolą przyłączyć 
je do istniejącej już podstawówki. A głos kuratora uważają za zalecenie, nie zaś decyzję. Ostatecznie o tym, jak zrobić ludziom dobrze, ma zdecydować wojewoda.

Emocje rozpaliły też ostatnio Gryfów Śląski: był napad na salon gier. I to jaki! Dwóch wpadło z siekierą, rozbiło automaty i wykradło 1500 złotych! Co prawda sprytni policjanci zaczaili się koło domu jednego z nich i szybko go przyskrzynili, ale gotówka zniknęła. Podobnie jak drugi z rabusiów. W Gryfowie Śląskim takie historie nie zdarzają się zbyt często, więc przez miasteczko przetoczyła się fala spekulacji: czy tym dwóm rzeczywiście tak źle szła gra na automatach? Czy nie mogli choćby wysłać lotka i poczekać na kumulację? A tak na marginesie, to utraciliśmy nasz dolnośląski lotkowy rekord - 35 mln zł wygrane w Ziębicach na rzecz woj. małopolskiego, gdzie w czwartek ktoś wygrał 36,7 mln zł. Kto? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Bo kto się przyzna, gdy wiadomo, że nic nie produkuje w nas takiej zazdrości, zawiści i innych złych emocji, jak powodzenie drugiego.

W świetle powyższego innego znaczenia nabiera kradzież 276 tabliczek czekolady z marketu w Świdnicy. 19-letni sprawca wynosił je 
ze sklepu w koszyku i sprzedawał taniej. Wiadomo zaś, 
że czekolada to afrodyzjak zawierający hormon miłości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie