W KGHM wrze przed referendum strajkowym

Piotr Kanikowski
Już trzy miesiące temu za strajkiem opowiedziała się załoga kopalni Polkowice-Sieroszowice
Już trzy miesiące temu za strajkiem opowiedziała się załoga kopalni Polkowice-Sieroszowice Fot. Piotr Krzyżanowski
Dziś rano Solidarność i Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego rozpoczęły trzydniowe referendum strajkowe w kopalni Rudna. Za tydzień podobne czeka ZG Lubin.

Piątkowa decyzja rady nadzorczej KGHM o 80-procentowej podwyżce płac dla zarządu wywołała wściekłość górników. Związkowcy spodziewają się wysokiej frekwencji. W obu sporach zbiorowych chodzi o coś innego niż pieniądze (głównie o gwarancje zatrudnienia wobec zagrożenia utraty kontroli rządu nad Polską Miedzią), jednak z pewnością lepszej okazji, by dać upust emocjom, nie będzie. Prezesi dostali po 25-35 tys. zł podwyżki, a od trzech lat odmawiają załodze wzrostu płacy zasadniczej o choćby złotówkę.

Jednocześnie rada nadzorcza przyjęła uchwałę, która każe co roku waloryzować płace zarządu w miarę wzrostu średniej krajowej płacy (w stosunku 1:25).

- To oznacza, że wzrost średniej płacy o 100 zł powiększy konto każdego prezesa Polskiej Miedzi o 2500 zł. Starczy więc na złotą spinkę do krawata - objaśnia Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM.

Solidarność poprosiła premiera Donalda Tuska o natychmiastową interwencję i osobisty nadzór nad działaniami osób, które rząd i resort skarbu desygnowali do rady nadzorczej.

Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM, zwraca uwagę, że średnie wynagrodzenie w KGHM to 8,7 tys. zł, a płaca Herberta Wirtha do piątku wynosiła dziewięciokrotność tej sumy, co przy ogromie odpowiedzialności ciążącej na prezesie nie wydaje się przesadą.

Dobry menedżer kosztuje
Z Jeremim Mordasewiczem, ekspertem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", rozmawia Piotr Kanikowski

Sytuacja w KGHM grozi strajkiem. Czy to dobry moment, by podwyższać pensję prezesom?
W normalnej sytuacji wysokość wynagrodzenia prezesa jest ustalana na zasadach rynkowych. Kupując menedżera na rynku, płaci się tyle, ile się wynegocjuje, pamiętając jednocześnie, by znaczną część wynagrodzenia uzależnić od wyników spółki w dłuższym okresie. W KGHM, który stał się zakładnikiem związkowych watażków, takie podejście jest niemożliwe.

Ile powinien kosztować dobry menedżer?
Jeśli jest dobry, musi kosztować na tyle dużo, by konkurencja go nam nie podebrała. Nie sądzę, aby w Polsce było wielu ludzi, którzy potrafią zarządzać koncernem zatrudniającym kilkanaście tysięcy ludzi i wypracować dla niego strategię. Za to trzeba zapłacić tyle, ile dyktuje rynek.

Czy rząd powinien ustalać płace szefów spółek, które kontroluje? Podyskutuj na forum!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hutasek

...w KGHM jest tak,prezes dobry chłopina to mu dać zarobić bo biedaczysko przyjdzie na parę miesięcy i później nie wiadomo,czy dostanie taką posadę...dyrektorkom też trzeba dać bo jest z czego chłopaki takie zyski zawsze wypracowują że aż grzech im nie dać i też kariera niewiadoma?...a my hutaski i wy kreciki aż do emerytury mamy zapewniony byt, chyba że któregoś przysypie albo złapią po piwie to pechowcy...tak że nie żałujmy im niech mają...a pro po zawsze się zastanawiałem, czym się różni kamień węgielny od węgla kamiennego,teraz już wiem,tym co szczanie w Szczawnicy od picia w piwnicy,pozdrawiam,, Hutasek''

s
skysailor

Uważam, że Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" powinna być zdelegalizowana ponieważ szerzy satanizm. Jak ktoś nie wie o co chodzi, niech poczyta na temat "patrona" tej organizacji.

J
J23

Śmiać mi się chce, gdy słyszę hasło "Dobry menadżer" w spółce skarbu państwa.
Przecież oni są dobrzy bo pochodzą z nadania politycznego. Kiedy następuje zmiana władzy, następuje zmiana "menadżerów". Czy ci nowi są jeszcze lepsi od tych, których usunięto? Czy jedynie słuszniejsi, bo kolegom z klucza nie można dać żyć za marne kilkanaście stówek. Czy Pan Mordasewicz z Lewiatana tak właśnie postrzega wartość menadżera?

Dodaj ogłoszenie