W Grodźcu Małym rodzina straciła dom

Grażyna Szyszka
Pożar zabrał Iwonie Żak cały dorobek życia. Potrzebna jest pomoc.

Z domu, który od 20 lat należy do Iwony Żak, zostały zgliszcza. To, czego nie spalił ogień, zniszczyła woda. Rodzinie zostało niemal tylko to, w czym udało się uciec z płonącego domu.

- Wciąż jestem w szoku - mówi pani Iwona. - Dziękuję Bogu, że nic nam się nie stało. Żyjemy dzięki synowi, który zauważył pożar i podniósł alarm.

Dom Żaków stoi na początku wsi. Pożar wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek (z 12 na 13 lutego). W domu były wówczas trzy osoby - pani Iwona, jej partner i jeden z trzech synów. Dwoje młodszych, kilka godzin wcześniej, wyjechało na ferie. Trzeci przebywa w Niemczech.

- Było przed północą i ja już spałam - opowiada pani Iwona. - Gracjan jeszcze siedział przy laptopie. Nic nie było słychać, ani nie było czuć dymu. W pewnej chwili usłyszał, że coś leci z góry. Okazało się, że palił się dach.

Wyrwana ze snu kobieta sądziła, że ogień jest tylko w jednym miejscu i chciała sama go gasić. Jej partner zdążył odkręcić butlę z gazem i krzyczał, by uciekała z domu.

- Tyle, co wybiegliśmy z domu, na łóżko, na którym spaliśmy, zawalił się strop - mówi.

Strażacy przyjechali po siedmiu minutach od wezwania. Dla pani Iwony trwało to całą wieczność. Roztrzęsiona, w zarzuconej na piżamę kurtce, bezradnie patrzyła jak ogień zabiera jej dorobek życia.

- Nie czułam ani zimna, ani bólu - wspomina. - Nie słyszałam strzelających dachówek, ani strażackich syren. Wszystko się działo jak za szybą.

Gaszenie i zabezpieczanie budynku przez strażaków z kilku OSP i PSP trwało do godziny 8 rano. Siostra pani Iwony, która też mieszka w Grodźcu Małym, przyniosła ubranie i zaproponowała nocleg. Jednak Iwona Żak nie chciała odejść od swojego domu. Dach nad głową zaoferowali najbliżsi sąsiedzi państwo Czesława i Zdzisław Puchalscy.

Ogień spalił cały dach i strop budynku. Z wyposażenia praktycznie nic nie nadaje się do użytku. Być może uda się odzyskać drobiazgi z kuchni.

Pani Iwona przyznaje, że o niczym innym nie marzy, tylko o tym, by odzyskać to, co miała.

- Nie żyłam dostatnio, ale starałam się powoli robić w domu tyle, na ile mnie było stać - mówi. - Remontowałam, powymieniałam mebelki w kuchni i u dzieci. Wiosną chciałam wymienić okna i otynkować z zewnątrz, by nie był taki brzydki. I zostałam z niczym.

W środę, 15 lutego miejsce pożaru odwiedziła komisja z powiatowego nadzoru budowlanego, by ocenić skalę zniszczeń. Okazało się, że dom da się odbudować, na czym pani Iwonie najbardziej zależało.

Pomogą odbudować dom

W pomoc pogorzelcom zaangażowali się bardzo mieszkańcy wsi, a zwłaszcza sołtys Szymon Jasiński. Na miejscu byli też pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a wójt gminy Joanna Gniewosz szukała dla rodziny Żaków tymczasowego mieszkania.

- Gmina dysponuje tylko jednym mieszkaniem, ale jest zbyt małe dla tej rodziny - przyznaje wójt. - Dlatego o pomoc poprosiłam i starostę i prezydenta miasta, by udało się znaleźć lokum dla tej rodziny. Pani Żak przedstawię trzy propozycje lokalowe.

Jak się dowiedzieliśmy, rozwiązanie problemu nowego mieszkania przyszło od sąsiadów. Mieszkanka Grodźca Małego udostępni rodzinie Żaków górę swojego domu jednorodzinnego.

Sołtys wsi Szymon Jasiński twierdzi, że mieszkanka Grodźca Małego nie zostanie bez pomocy, a wspólnymi siłami spalony dom zostanie odbudowany. W sobotę, 18 lutego mieszkańcy wsi wspólnie wysprzątają dom ze zgliszczy, by mogli wejść fachowcy i zrobić pomiary potrzebnych materiałów budowlanych.

- Szkoły, w których uczą się dzieci pani Iwony, zapewnią im po powrocie z ferii książki i zeszyty - mówi sołtys Jasiński. - Dwie koleżanki będą pisać i wysyłać listy z prośbą o wsparcie do wszystkich głogowskich firm budowlanych .

Sołtys dodaje, że pomoc dla rodziny Żaków ruszyła od pierwszego dnia. Szkolni koledzy jednego z synów pani Iwony złożyli się na nową lodówkę. Ktoś inny zaoferował pralkę, a sołtys chce przekazać łóżko z materacem i sofę.

Apelujemy też do naszych czytelników, by przyłączyli się do akcji pomocy dla rodziny z Grodźca Małego, by odbudować ich dom. O tym, w jaki sposób to zrobić najlepiej podpowie sołtys wsi Szymon Jasiński. Można się z nim skontaktować pod nr tel. kom. 782 054 960.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec
TAK wiele obiecywano a gdzie ta pomoc? przeciez to juz ponad pol roku a ci ludzie zostali sami Gdzie pomoc gminy wogole nie ma zadnego zainteresowania ze strony pani wojt Tak wiele obiecywane bylo a dom dopiero pokryty folia Czy tak miala wygladac pomoc zeby robic tylko reklame Pani wojt zapomniala jak byla soltysem i zawsze mogla liczyc na pania Iwone w pmocy przy imprezach
Zly czas byl tego pozaru bo przed wyborami to pani wojt sama by na budowie pomagala Wstyd zeby wojt z tej samej wioski nie widziala probremu
Dodaj ogłoszenie