Uniwersytet Wrocławski na emeryturze

Hanna Wieczorek
24 sierpnia 1945 r. został wydany dekret, który powołał jedną uczelnię - Uniwersytet i Politechnikę we Wrocławiu
24 sierpnia 1945 r. został wydany dekret, który powołał jedną uczelnię - Uniwersytet i Politechnikę we Wrocławiu wroclaw.hydral.com.pl
Właściwie możemy powiedzieć, że mieliśmy dużo szczęścia. Kiedy trwały walki o "Festung Breslau" z Lublina, Torunia czy Gliwic napływały zaproszenia dla polskich uczonych, których wojna skazała na tułaczkę. Większość wybrała Wrocław.

Wrocławskie Środowisko Naukowe powstało... w Krakowie. Bo tam właśnie w lutym 1945 roku schronienia szukała duża grupa uczonych, którzy w wyniku wojny stracili miejsce pracy.

Jak pisze profesor Zdzisław Samsonowicz (student pierwszych roczników Politechniki i Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członek Straży Akademickiej), byli wśród nich przedstawiciele wyższych uczelni Gdańska, Warszawy, Wilna, ale przeważali oczywiście uznani naukowcy ze Lwowa. Luminarzy nauki kusiło wiele polskich miast, szczególną chrapkę na nich miał Górny Śląsk. Tym bardziej że żywe były wówczas nadzieje na budowę Śląskiego Ośrodka Naukowego.

Do akcji wkroczył jednak przebywający wówczas w podwawelskim grodzie przyszły prezydent Wrocławia - Bolesław Drobner. Na jego determinację, być może, wpłynął fakt, że sam miał także naukowe zacięcie: zrobił doktorat z chemii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Drobner przekonał do Wrocławia dwie znaczące osobistości - botanika, profesora Stanisława Kulczyńskiego, który był ostatnim przedwojennym rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza, oraz jego kolegę z UJK - znanego fizyka profesora Stanisława Lorię.

W trójkę zaczęli werbować chętnych do zbudowania od podstaw ośrodka akademickiego we Wrocławiu. 6 maja, w dniu kapitulacji "Festung Breslau", do wyjazdu gotowa była 26-osobowa Grupa Naukowo-Kulturalna. Profesorowie, lekarze, dwóch księży (katolicki i protestancki) i kilku przyszłych pracowników administracyjnych dotarli do zniszczonego Wrocławia 9-10 maja. Na czele Grupy stał prof. Stanisław Kulczyński, pełnomocny Delegat Ministra Oświaty. Jak pisze Ryszard Czoch w swojej książce "Uczelnie Wrocławia 1945-2005") zadaniem Grupy było zabezpieczenie mienia przedwojennych uczelni i instytutów naukowych Wrocławia.

Profesor Kulczyński tak opisywał te dni w "Gazecie Wrocławskiej" z 1955 roku: "Wrocław pierwszych miesięcy pionierskich podobny był do lasu, w którym łatwo było dostać kulę zza węgła, jak i nożem w plecy. Sypialiśmy z karabinem przy łóżku. Dr Knot, działający dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej, zaczesuje do dziś dnia starannie przedział na głowie, wyrysowany kulą wystrzeloną doń w biały dzień z ruiny w Śródmieściu. Szofer mój przepadł jednego wieczoru jak kamień w wodzie. Odnaleźliśmy go po tygodniu w szpitalu, przebitego nożem, skąd dał znać odzyskawszy przytomność. Ks. Niemczyk, opiekun i odnowiciel głównego gmachu Uniwersytetu, wróciwszy po pracy na kwaterę znalazł ją ograbioną do koszuli i brzytwy włącznie. Niejeden pionier wracał o zmroku do domu bez marynarki".

Problem? Upilnowanie w Muzeum Zoologicznym spirytusu

Pierwsza Grupa jeszcze się dobrze nie zadomowiła, kiedy w krakowskich gazetach ukazało się ogłoszenie werbujące szkolnych naukowców i studentów. Okazało się, że Wrocław jest atrakcyjny dla młodych ludzi, ponieważ... w wielu miastach, np. Krakowie, zamknięto już listy studentów.

Ewenementem wrocławskim było powołanie Straży Akademickiej Politechniki i Uniwersytetu. Roman Hajzik - wrocławski lekarz i członek Straży - o jej zadaniach pisze tak: "Obie te Straże tworzyli młodzi ludzie, którzy z różnych stron Polski ściągnęli do Wrocławia późną wiosną, latem i wczesną jesienią 1945 roku, aby tutaj, z karabinami w ręku, skoszarowani na terenie swoich przyszłych uczelni, bez wynagrodzenia, a tylko za liche wyżywienie i nadzieję przyjęcia na studia, pilnować przez kilka miesięcy mienia uczelni przed rozgrabieniem, pomagać przy odgruzowaniu, remontach, zwózce wywiezionych księgozbiorów, aparatury naukowej itd.". Duże problemy nastręczało upilnowanie w Muzeum Zoologicznym... spirytusu, którym zalane były preparaty ryb, węży, ludzkich organów.

Grupa Naukowo-Kulturalna miała dużo roboty. We Wrocławiu ze 104 budynków, które należały do Uniwersytetu i Technische Hochschule, ponad 70 było kompletnie zrujnowanych.

Aż wreszcie 24 sierpnia 1945 r. został wydany dekret, który powołał jedną uczelnię - Uniwersytet i Politechnikę we Wrocławiu, ze wspólnym rektorem, senatem i administracją. Miała ona sześć wydziałów uniwersyteckich: Prawno-Administracyjny, Humanistyczny, Matematyczno-Przyrodniczy, Lekarski z Oddziałem Farmaceutycznym, Medycyny Weterynaryjnej, Rolnictwa oraz cztery wydziały politechniczne: Chemiczny, Mechaniczno-Elektrotechniczny, Budownictwa i Hutniczo-Górniczy. Pierwszym rektorem został prof. Stanisław Kulczyński. Inauguracyjny wykład został wygłoszony 15 listopada 1945 roku.

Już po czterech latach (24 X 1949 r.) z uczelni wyodrębniła się Akademia Medyczna. W 1951 roku podzieliła się na: Uniwersytet Wrocławski, Politechnikę Wrocławską i Wyższą Szkołę Rolniczą.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wieszcz

Rzeczywiście! Moje niedopatrzenie. Zdanie powinno brzmieć: W 1955 r. na wrocławskim rynku prasowym - oprócz "Słowa Polskiego" - istniała "Gazeta", ale w tytule miała "Robotnicza" a nie "Wrocławska".

a
alto

Jak chcemy być rzetelni to w 1955r nie było też Wieczoru Wrocławia.
Tytuł ten został wydawany dopiero w koncu lat 60.

w
wieszcz

Ciekawe, jak prof. Kulczyński mógł cokolwiek opisywać w "Gazecie Wrocławskiej" w 1955 roku, skoro ta powstała dopiero w latach 90. ubiegłego wieku? W 1955 r. na wrocławskim rynku prasowym - oprócz "Słowa Polskiego" i "Wieczoru Wrocławia" - istniała też "Gazeta", ale w tytule miała "Robotnicza" a nie "Wrocławska". Owszem, "Gazeta Wrocławska" jest następczynią "Gazety Robotniczej" i chyba tylko to usprawiedliwia, że jest tak samo nierzetelna, jak jej partyjna protoplastka. Niedługo się okaże, że - wchłonięte w 2004 r. przez "Gazetę Wrocławską" - "Słowo Polskie" i "Wieczór Wrocławia" nigdy nie istniały, a "Kopernik była kobietą". Również tytuły często mają się nijak do treści opatrzonych nimi artykułów, jak choćby w tym przypadku.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3