Unikatowe, przedwojenne pocztówki z Sudetów. Co za widoki! (ZOBACZ)

Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Zastanawialiście się kiedyś, jak dawniej wyglądały Sudety, a przede wszystkim najwyższe ich pasmo - Karkonosze. Góry należące dziś do nas, były znacznie bardziej zabudowane niż obecnie. Również turystykę uprawiano w sposób - wydaje się - bardziej masowy. W góry szedł każdy, bez żadnego przygotowania. Nestor polskiej turystyki - Mieczysław Orłowicz, który bywał w Sudetach przed wojną, opisywał to w następujący sposób. "W dni powszednie specjalne pociągi turystyczne przyjeżdżały tu rzadziej, w niedziele i święta prawie co kilka minut. Jedne z nich przyjeżdżały na końcową stację – Karpacz, drugie na inną końcową stację –Szklarska Poręba. [...] Z każdego pociągu wysypywało się jakieś 500 lub 600 podróżnych. W rezultacie przyjeżdżało na każdą stację po 20 takich pociągów, z których wysiadało w Karpaczu i w Szklarskiej Porębie po 12 tysięcy turystów w przybliżeniu. Cała ta gromada rzucała się na Karkonosze, projektując do wieczora zrobić długą grzbietową wędrówkę. [...] Jak opisuje znawca tematu Piotr Sroka, w swoim dziele poświęconym Orłowiczowi, przyzwyczajonego do wówczas jeszcze pustych szlaków tatrzańskich polskiego wędrowca zagęszczenie schronisk turystycznych w Karkonoszach wyraźnie raziło. Podobnie jak fakt, że w każdym z nich tłumy konsumowały parówki z musztardą lub gulasz suto zakrapiany piwem. Objedzeni i „podchmieleni” niemieccy turyści, dopingowani przez tabliczki oznajmiające, ile czasu potrzeba na dotarcie do „najbliższego pilznera”. Zobaczcie jak w tamtych czasach wyglądały dolnośląskie góry na dawnych pocztówkach w naszej galerii. Przejdźcie do kolejnych slajdów przy pomocy strzałek na klawiaturze lub gestów na telefonie komórkowym
Zastanawialiście się kiedyś, jak dawniej wyglądały Sudety, a przede wszystkim najwyższe ich pasmo - Karkonosze. Góry należące dziś do nas, były znacznie bardziej zabudowane niż obecnie. Również turystykę uprawiano w sposób - wydaje się - bardziej masowy.

W góry szedł każdy, bez żadnego przygotowania. Nestor polskiej turystyki - Mieczysław Orłowicz, który bywał w Sudetach przed wojną, opisywał to w następujący sposób.

"W dni powszednie specjalne pociągi turystyczne przyjeżdżały tu rzadziej, w niedziele i święta prawie co kilka minut. Jedne z nich przyjeżdżały na końcową stację – Karpacz, drugie na inną końcową stację – Szklarska Poręba. [...] Z każdego pociągu wysypywało się jakieś 500 lub 600 podróżnych. W rezultacie przyjeżdżało na każdą stację po 20 takich pociągów, z których wysiadało w Karpaczu i w Szklarskiej Porębie po 12 tysięcy turystów w przybliżeniu. Cała ta gromada rzucała się na Karkonosze, projektując do wieczora zrobić długą grzbietową wędrówkę. [...] Jak opisuje znawca tematu Piotr Sroka, w swoim dziele poświęconym Orłowiczowi, przyzwyczajonego do wówczas jeszcze pustych szlaków tatrzańskich polskiego wędrowca zagęszczenie schronisk turystycznych w Karkonoszach wyraźnie raziło. Podobnie jak fakt, że w każdym z nich tłumy konsumowały parówki z musztardą lub gulasz suto zakrapiany piwem. Objedzeni i „podchmieleni” niemieccy turyści, dopingowani przez tabliczki oznajmiające, ile czasu potrzeba na dotarcie do „najbliższego pilznera”.

Zobaczcie jak w tamtych czasach wyglądały dolnośląskie góry na dawnych pocztówkach w naszej galerii.

Grecja znosi kwarantannę, także dla Polaków

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie