Unikalna operacja serca we wrocławskim szpitalu

Sylwia Foremna
Sylwia Foremna
Udostępnij:
Sześć dni temu zespół kardiologiczno-chirurgiczny z 4 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką przy ul. Weigla we Wrocławiu przeprowadził nową metodą pierwszą w Polsce operację serca, która uratowała życie 63-letniemu pacjentowi. Lekarze zrobili niewielkie nacięcie mostka, odsłonili aortę i bezpośrednio tą drogą wprowadzili zastawkę aortalną.

-Wiesław Łysiak ze Strzelina trafił do nas już po raz kolejny. Tym razem z poważną chorobą, jaką jest krytycznie ciasne, bezpośrednio zagrażające życiu zwężenie zastawki aortalnej - informuje prof. Krzysztof Reczuch, kierownik Centrum Interwencyjnego Leczenia Chorób Naczyń i Serca ze szpitala przy ul. Weigla.

- Pacjent 13 lat temu miał u nas w szpitalu wstawione by-passy, między czasie przeszedł 3 zawały, dodatkowo choruje na miażdżycę. Jego stan nie pozwalał na przeprowadzenie tradycyjnej operacji, podczas której wstawilibyśmy pacjentowi zastawkę aortalną. - wyjaśnia prof. Krzysztod Reczuch.

Pacjent został zdyskwalifikowany do przeprowadzenia tradycyjnej operacji.

- Nie mogliśmy otworzyć klatki piersiowej, tak jak robi się to zazwyczaj, bo było ryzyko uszkodzenia by-passów, które trzymały pacjenta przy życiu - tłumaczy dr Jacek Skiba, szef kardiochirurgów z 4 WSK z Polikliniką przy ul. Weigla.

- Metoda alternatywna też nie wchodziła w grę. Z powodu miażdżycy nie mogliśmy też wprowadzić zastawki przez tętnicę udową. Byliśmy w kropce. Nie rozłożyliśmy rąk i się poddaliśmy się, tym samym nie pozwoliliśmy pacjentowi umrzeć - dodaje dr Jacek Skiba.

W obecnej sytuacji w grę wchodził tylko zabieg przez nakłucie aorty. Lekarze bali się, bo jeszcze nigdy tego nie robili. Była to pierwsza tego typu operacja w Polsce, trzecia na świecie. Dodatko zabieg musiał zostać wykonany w małej pracowni hemodynamiki, przy pełnym monitoringu.

- Krzysiu, chcesz robić tak poważny zabieg poza blokiem operacyjnym? - przed zabiegiem zapytał zaniepokojony dr Jacek Skiba.

- Rzeczywiście baliśmy się, że po zabiegu będą jakieś powikłania. Strach był też przed tym, że ogromny zespół kardiochirurgów, kardiologów interwencyjnych, anastezjologów, i pielęgniarek nie pomieści się w małej pracowni, w której powinno być kilka osób. Zabieg był w pełni monitorowany. Udał się i jesteśmy z siebie zadowoleni - mówi prof. Krzysztof Reczuch.

Lekarze przyznają, że zanim przystąpili do wszczepienia sztucznej zastawki aortalnej metodą innowacyjną zasięgnęli konsultacji dr. Bauernschmitta z Monachium, który takie zabiegi już przeprowadzał. Trwał niecałą godzinę.

Pacjent czuje się dobrze i cieszy się, że wszystko udało się bez komplikacji.

- Jak dowiedziałem się, że tylko w ten sposób lekarze mogą uratować mi życie. Nie zastanawiałem się zaufałem im. Kazałem operować. Chciałem normalnie żyć. Wrócić do rodziny i do pracy - wyjaśnia Wiesław Łysiak, pacjent po innowacyjnym zabiegu.

- Wcześniej nie mogłem chodzić, mieć dużego wysiłku. Krew nie była prawidłowo pompowana. Mogłem przejść tylko mały kawałek i to bardzo powoli. Jestem wdzięczny lekarzom, że odważyli się i uratowali mi życie - mówi zadowolony 63-letni Wiesław Łysiak.

Pacjent musi jeszcze chwilę zostać w szpitalu. Jest podłączony do specjalnych urządzeń, dzięki którym lekarze nadzorują jego stan zdrowia. Informują, że jest stabilny.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
III
Panie Wieslawie, teraz to tylko odpowiednio sie odzywiac, aby miazdzyca znowiu nie stanela na przeszkodzie.

Za bledy zywieniowe wszyscy teraz placa
P
Poinformowany
Trzynaście late temu BY-BASSY w Wojskowym Szpitalu? Chyba komuś coś się pomyliło :) Trzynaście lat temu nie było w tym szpitalu kardiochirurgii, a dla ścisłości tylko kardiochirurdzy operują na otwartym sercu i to oni wszczepiają BY-PASSY. To albo kardiolodzy przypisują sobie nie swoje zasługi, albo poniosło jakąś niewydarzoną dziennikareczkę :)
m
ms
Chylę czoła. I dużo zdrowia dla pacjenta.
M
Maciek
Brawo!!! - Bylem czestym gosciem tego oddzialu i powiem tylko jedno, Wspaniali i w pelni oddani ludzie
M
Mniodek
Nie unikalna lecz unikatowa...
M
Matt
Brawo dla lekarzy !!!
Tacy specjaliści powinni dużo zarabiać i pracować we wszystkich naszych szpitalach
S
S-k
Tacy lekarze powinni być wynagradzani a nie POpaprańcy typu Grad za 110 tys.
Dodaj ogłoszenie