Udusiła dziecko i schowała do pralki. Kolejna rozprawa matki z Siedlec

Malwina Gadawa
Udostępnij:
Wrocławski sąd przesłuchuje dziś świadków w procesie 28-letniej Kamili C., która zaraz po porodzie zabiła własną córeczkę, w obawie przed tym, że jej partner dowie się o zdradzie, a po zabójstwie ukryła zwłoki dziecka w pralce. Do tragedii doszło w 2012 roku we wsi Siedlce pod Oławą. Ciało dziecka znaleziono dopiero w czerwcu 2013 roku, na strychu domu kobiety. Dzisiaj w tej sprawie zeznawali m.in. przyjaciel rodziny i sąsiad, który jest oskarżony o zacieranie śladów zbrodni.

Zbrodnię we wsi Siedlce pod Oławą odkryto w czerwcu ubiegłego roku. Na strychu domu Kamili C. i Tadeusza S. znaleziono zawinięte w polarową bluzę zwłoki dziewczynki. Leżały tam około roku.

To było piąte dziecko kobiety.

Kamila C. podczas przesłuchania przyznała się do winy. Tłumaczyła, że zabiła dziewczynkę, bo była przekonana, że nie jest dzieckiem jej partnera. Przeprowadzone po odnalezieniu zwłok badanie DNA wykazały że kobieta bardzo się w tym względzie myliła - zamordowana dziewczynka była dzieckiem Tadeusza S.

Podczas dzisiejszej rozprawy sąd odtworzył także film z zeznań Kamili C. w prokuraturze. Opowiadała, jak doszło do zdarzenia.

Zdradziła swojego konkubenta w oławskiej dyskotece Tropic, z przypadkowo napotkanym mężczyzną. - Przedstawił się jako Jarek, ale czy to prawda... Wie pan jak to jest, jak człowiek jest pijany - mówiła policjantowi kobieta. Wkrótce zaczęła wymiotować, wtedy uświadomiła sobie, że jest w ciąży. Ukrywała to. Nikomu się nie przyznała. Dziecko urodziła w łazience. Potem udusiła je koronkowymi majtkami i schowała w pralce. Chwilę później poszła do kuchni, gdzie ze swoim konkubentem i sąsiadem Ireneuszem T., wypiła kawę.

Podczas dzisiejszej rozprawy wypowiadali się także biegli psychiatrzy sądowi, których opinia była brana pod uwagę, jeżeli chodzi o dalsze zeznania oskarżonego o zacieranie śladów sąsiada Kamili C., Ireneusza T. Według jego obrońcy, jego ograniczona poczytalność może być jednym z argumentów do jego uniewinnienia.

Biegli orzekli, że Ireneusz T nie jest i nie był chory psychicznie. Za to jest upośledzony umysłowo w stopniu umiarkowanym i ma ograniczoną zdolność rozpoznawania swoich czynów. Biegli stwierdzili, że Ireneusz T. mógł nie rozumieć w określonym przypadku, że ścieranie z podłogi śladów krwi, to zacieranie śladów zbrodni. Według biegłych, jeszcze trudniej było mu zrozumieć, że po tym, jak dowiedział się o zbrodni Kamili C. powinien wezwać policję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

b
bbbbbbbb
z trynkiewiczem ja zamknijcie on z nia zrobi pozadek:)
o
obserwator
bardzo scisle sa sprofilowani socjologicznie klienci owego przybytku.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie