Turyści śmiecą w górach na potęgę. "Polska mentalność"

Małgorzata Grabowska
Pixabay
Butelki, puszki, papierki, niedopałki - to wszystko zostawiamy po sobie odwiedzając Karkonosze. Każdego roku Karkonoski Park Narodowy odwiedzają średnio 2 miliony turystów. Jak wycieczka w góry, trzeba zaopatrzyć się w prowiant i napoje, niektórzy nawet w te wyskokowe. To co zostaje zjedzone i wypite zostaje w górach... w postaci śmieci. Turyści śmiecą na potęgę.

- Zawsze się dziwię, że jeśli ktoś potrafi przynieść pełne opakowania, nie potrafi wynieść pustych - mówi Michał Makowski, główny specjalista ds. udostępniania parku. - Pozostawianie po sobie odpadów jest chyba problemem ogólnopolskim i nie dotyczy tylko Karkonoskiego Parku Narodowego. Polacy mają po prostu taką mentalność - dodaje.

Karkonoski Park Narodowy prowadzi wiele kampanii zachęcających turystów do sprzątania po sobie. Przed wejściem do parku znajdują się również napisy „Proszę zabierz swoje śmieci z parku”. Dla wielu osób to wciąż mało czytelny komunikat. - Niektórzy zarzucają nam, że w Karkonoskim Parku Narodowym jest zbyt mała ilość koszy na śmieci. Zapominają, że to jest park narodowy. W górach. Nie park miejski. Nie możemy w nim, na szlakach ustawić koszy na śmieci co 200 metrów. Wychodząc z parku odpady trzeba po prostu ze sobą zabrać - tłumaczy Michał Makowski.

Zarządca parku dokłada wszelkich starań by utrzymać go w czystości. Codziennie jest sprzątany. Przy tak dużej liczbie turystów nie jest to proste. Kosze, które zostały ustawione są opróżniane, a odpadki porozrzucane zbierane.

Inny problem stanowią też grzybiarze i osoby zbierające jagody.

Wchodzą do Karkonoskiego Parku Narodowego do miejsc, gdzie nie powinno ich być i tam również zostawiają butelki, niedopałki papierosów, puszki po piwie czy papierki po przekąskach.

Nie wszystkim turystom można zarzucić zaśmiecanie. Są i tacy, którzy odpady po sobie zbierają.

Porządkowaniem Karkonoszy zajmuje się nie tylko zarządca parku narodowego, ale również leśnicy. Jak informuje Nadleśnictwo Szklarska Poręba na utrzymanie porządku wydaje rocznie 50 tys. złotych. Efekt... mało widoczny. Leśnicy nie nadążają z porządkowaniem ternu. Każdy powinien po sobie sprzątać.

Zobacz też: Dolny Śląsk z Wrocławską - przystanek Karpacz

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Turysta

A gdzie kosze na śmieci, przy schronisku Dom Śląski Na Sniezke, żeby koszy na zewnątrz nie było? Zabrali bo oprozniac trzeba...a ktoś przeliczył że to kosztuje, taka polityka

r
rusofobtrol

Dobre by było jakby tak, tvn i polsat w swoich reklamach 15-minutowych między filmami puszczał też dla Grażyn i Januszów instrukcję, gdzie wyrzucać później skonsumowane produkty.

..

500+

B
Biały Pan

polak,tego nie zrobiłby,to na pewno uchodźcy!My żołnierze wyklęci,to zanosimy śmieci na czeską stronę!

.

Po czeskiej stronie mniej turystów?! Polski Janusz jest gotów WSZYSTKO sobie wmówić, byle nie przyznać się że jest niechluj i cham.

C
Czarny kot

Jakiś czas temu wchodziłam z mężem na Śnieżkę. Jedyne co mogę powiedziec o ludziach (przede wszystkim chodzi mi tu o młodych rodzicach z dziećmi do 4 roku życia). Ta pseudo inteligencja w butach za 500 zł, ciąga te małe dzieci, które płaczą po drodze niesione w nosidelkach, na plecach itp. Tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcie z rodzina i dodać na portalu społecznościowy. Sama osobiście pomagałam kobiecie, której dziecko prawie się wysunęła z nosidełka na plecach. Dramat! Ta dziewczynka nie miała roku!! A matka nic nie czuła. Śmieci po drodze to normalka. Facet na około 50 lat, stwierdził, że skoro jest w schronisku to ekipę sobie posprząta i nie wrzuci swoich śmieci do kosza chociaż przechodził obok niego. Żal. Powinien dostać kare/mandat. Wstyd!

A
Admiral Lemak

Typowy Polak wniesie puszki i inne śmieci na najwyższą górę.Ale nie doniesie śmieci do kosza nawet gdyby był o 1m od niego.To widać na każdym osiedlu.Nad Odrą są kosze na śmieci,ale puszki,zużyte grille itd. leża po każdym weekendzie na brzegu.W Berlinie po grillowaniu w Tiergarten w Berlinie zarówno Polak jak i Niemiec,czy Turek umie po sobie śmieci pozbierać.Ciekawe...

m
mmm

Dlatego i śmieci jest tam mniej, co nie znaczy, że ich nie ma, bo też jest ich pełno, nie pisz bzdur zakompleksiony człowieku.

g
gf

Taka jest niestety natura ludzka, że wszędzie gdzie jest pełno ludzi tam są i góry śmieci. Za granicą jest to samo. Pracowałem kiedyś w górskim schronisku, to zawsze największy syf po sobie zostawiali Niemcy, a nie Polacy.

A
Admiral Lemak

Chodzę po Karkonoszach i też uważa,że te wszystkie puszki po piwie pod każdym drzewem i grzybki papierzaki obok szlaku to na pewno zostawione przez obcokrajowców.Ciekawi mnie tylko,że w Czechach lub na Słowacji szlaki górskie są od tego brudu wolne,choć nie są sprzątane często,a przepisy są liberalniejsze...Pewnie nie mają tylu obcokrajowców (Polaków?!)

c
cietrzef

W KPN-ie od lat kwitnie nepotyzm. Zapewne przez przypadek pracują tam trzy osoby o nazwisku Raj: Andrzej Raj (dyrektor), Żaklina Antczak-Raj i Barbara Wieniawska-Raj. Może w "przedsiębiorstwie" dyr. Raja zatrudniona jest cała jego rodzina? Również zbiegiem okoliczności jest, że wśród pracowników znajdziemy dwie osoby o nazwisku Kuś: Dariusz Kuś i Joannę Kuś. Kolejne przykłady: Marek Dobrowolski i Karolina Dobrowolska. Dalej: Czesława Podkańska, Łukasz Podkański. Więcej przykładów w książce adresowej parku na stronach KPN: kpnmab.pl/pl/ksiazka-adresowa-kpn,91

c
cietrzef

W KPN-ie od lat kwitnie nepotyzm. Zapewne przez przypadek pracują tam trzy osoby o nazwisku Raj: Andrzej Raj (dyrektor), Żaklina Antczak-Raj i Barbara Wieniawska-Raj. Może w "przedsiębiorstwie" dyr. Raja zatrudniona jest cała jego rodzina? Również zbiegiem okoliczności jest, że wśród pracowników znajdziemy dwie osoby o nazwisku Kuś: Dariusz Kuś i Joannę Kuś. Kolejne przykłady: Marek Dobrowolski i Karolina Dobrowolska. Dalej: Czesława Podkańska, Łukasz Podkański. Więcej przykładów w książce adresowej parku na stronach KPN: kpnmab.pl/pl/ksiazka-adresowa-kpn,91

Z
Zygi

Polacy nie śmiecą,co było widać na mistrzostwach w Rosji.Po sobie sprzątały tylko czarnuchy,bo Polacy nie musieli.We Wrocławiu też śmiecom tylko niemce i ukraincy,a żaden Polak nie.A kto twierdzi inaczej ten jest wrogiem Ojczyzny.

m
mieszkaniec

Sprząta zewnętrzna firma i wolontariusze, próżniaki z Kpn tylko pierdzą w stołki. A wystarczy nawet pochodzić po Chojniku np. w okolicach niedawno otwartych ścieżek nartorolkowych i kupa śmieci przy samej siedzibie Kpn. Widać brudasom z Kpn to nie przeszkadza.

N
Nostradamus

Niech K.P.N. pochwali się lepiej, jaki procent z biletów wstępu wykupywanych przez turystów których z każdym rokiem przybywa idzie na utrzymanie czystości w górach a ile na utrzymanie pociotków na stołkach w K.P.N.

Dodaj ogłoszenie