Tomasz Motyka: Czy polski sport może być lepszy niż ten w PRL

Tomasz Motyka
Tomasz Hołod
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Podczas spotkań z moimi znajomymi bardzo często poruszana jest kwestia kondycji polskiego sportu. Domyślam się, że temat ten poruszany jest, gdyż sam jestem aktywnym uczestnikiem życia sportowego, ale też dlatego iż jest to ważna dla ludzi kwestia.

Można zatem pokusić się o hipotezę iż zjawisko sportu i sukcesu z nim powiązanego ma dość istotny wpływ na emocje i postawy ludzi w danym społeczeństwie. Skoro jest to tak ważne to dlaczego poziom sportu od lat systematycznie spada? Dlaczego niektórym tak tęskno do czasów komunizmu i rozwiązań wtedy stosowanych? Czy można ten trend odwrócić? Czy stać nas na realną reformę?

W czasach "realnego socjalizmu" sport był traktowany przez władze jako narzędzie propagandy "sukcesu". Najważniejszy był wynik sportowy, mniej ważne wartości duchowe i podmiotowość osoby, gdyż podstawą tego systemu był materializm dialektyczny- idea marksizmu. W związku z tym iż utopijne założenia gospodarcze hamowały inicjatywę prywatną i przedsiębiorczość, nie byliśmy w stanie konkurować z " kapitalistycznym "zachodem". Miejscem, gdzie mogliśmy powalczyć, jak równy z równym, był sport. Władze komunistyczne doskonale zdawały sobie sprawę iż świetne wyniki sportowe przykryją dramat i szarość życia ludzi za żelazną kurtyną. Sukcesy sportowe oparte były jak cała gospodarka na centralnym planowaniu, system oparty był na wspieraniu działalności sportowej przez spółki państwowe. Zupełnie inna była też motywacja sportowców. Tak naprawdę to "sport" dawał realne możliwości awansu społecznego, można było wyjechać za granicę, dostać mieszkanie i godziwą pensję. Warto zwrócić uwagę na fakt, że osoby odpowiedzialne za sport to byli w większości fachowcy, wspierani przez środowisko naukowe i ich rozwiązania w ramach całego bloku sowieckiego. Dotacje na sport były nieporównywalnie większe niż obecnie a władza była "istotnie" zainteresowana tym, by kadry były najlepszej jakości.
Obecnie sport również jest używany do propagandy. Władza bardzo chętnie lubi kojarzyć się z sukcesami. Zjawisko wspólnych śniadań z Premierem czy obiadów z Prezydentem jest tego dobitnym przykładem. Istota sporu , jego uniwersalność i utylitaryzm pozostały te same, zmieniła się za to jego poziom oddziaływania w społeczeństwie tak zglobalizowanym jak obecnie. Teraźniejszość wygląda teraz zupełnie inaczej, ponieważ w coraz większej światowej konkurencji coraz trudniej o sukces sportowy. Niektóre państwa specjalizują się w paru konkurencjach, inne bogatsze inwestują więcej, aby uzyskać ten sam, jakże ważny dla gospodarki, efekt zadowolenia. W Polsce nie występuje ani jedno ani drugie zjawisko… Według mnie jesteśmy jakby pośrodku drogi, bo niby dzielimy sport na dyscypliny strategiczne, ale nie idzie za tym jakaś głębsza ,konstruktywna myśl...

Przemiany w Polsce po roku 1989 wprowadziły nową rzeczywistość. W niesłychanie krótkim czasie, na bazie osławionej "teorii szoku" została zaaplikowana społeczeństwu szybka dawka kapitalizmu. Wszystko ,co kojarzyło się z minionym systemem było zastępowane produktem lub myślą zaimportowaną . Zaczęła się walka z tym co było, co bardzo mocno odczuł polski sport. Już na początku lat 90-tych bardzo mocno obcięto finansowanie centralne na sport, w niedalekiej przyszłości padały jeden za drugim klubu przyzakładowe, ale największy dramat dotknął warstwę kadr. Mnóstwo ludzi wykształconych do pracy w sporcie odeszło, przebranżowiło się lub po prostu wyjechało z kraju. Pozostali nieliczni pasjonaci, częściej przeciętni lub słabi, którzy dużo mniejsze pieniądze podjęli pracę w sporcie. Jednym z dowodów na to jest ogromny spadek medali pomiędzy Atlantą w 1996 a Sydney w 2000 roku. Szara rzeczywistość polskiego sportu zaczęła żyć, przejadać pieniądze, trawić i mielić. Przeciętność , brak pomysłu na nowy system- nie zrobiono nic tylko trwano. (Nieliczne przebłyski jak emerytury sportowe dla medalistów olimpijskich wprowadzone przez prezydenta Kwaśniewskiego były tylko światełkiem w tunelu). Dowodem na ten stan jest niezmienna ilość medali na kolejnych 3 Igrzyskach (osławiona 10-tka) co i tak jest wynikiem dobrym i w dużej mierze możliwym dzięki świetnym warunkom rozwojowym w gospodarce pomiędzy 2000 a 2008 rokiem. Wzrost wydatków na sport w tych latach został w dużej mierze skonsumowany. Zmieniło się też otoczenie(w sporcie coraz większe znaczenie odgrywa nauka), motywacja młodych osób do bycia częścią sportu, a także nastawienie Państwa do sportu.

Z moich obserwacji wynika iż następuje powrót do centralizacji sportu, do odwrócenia decentralizacji i ręcznego sterowania. W lęku i obawie przed niepowodzeniem realnych reform wracamy do "wyschniętej rzeki". Jeśli tak jest, to nie wróżę dobrej przyszłości dla młodych, zdolnych.

Polski sport może być lepszy, ale może się to stać tylko wtedy kiedy przy wspólnym stole usiądą przedstawiciele różnych środowisk: sportowych, rządowych, samorządowych i akademickich. Po pierwsze: wsparcie naukowe pomoże polskiemu sportowi na wybicie się z marazmu ostatnich lat. Po drugie: wymiana i właściwy dobór kadr (doświadczenie i wykształcenie to warunek minimum) pozwoli spojrzeć na problem lepiej, szerzej i dokładniej. Po trzecie: zmiana w statusie trenera- wpisanie go jako zawodu i zapewnienie godziwego wynagrodzenia zawodnikom sportów olimpijskich (minimum 2-letnie kontrakty). Po czwarte: właściwe i mądre gospodarowanie środkami na rozwój infrastruktury sportowej ( po co nam stadiony skoro brakuje basenów, sal gimnastycznych czy boisk przy szkołach). Po piąte: postawienie na szeroko rozumianą rekreację fizyczną i podniesienie rangi zawodu nauczyciela wychowania fizycznego. Po szóste: zdrowy rozsądek. Po siódme: jeśli nie chcemy zmian do skomercjalizujmy wszystko i przestańmy się w to bawić za publiczne pieniądze. Inwestujmy w rodzinę i rynek pracy.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sparta
Poziom żużla w naszym mieście systematycznie spada. Sport, jak mało który wpisany w historię Wrocławia zanika. Brak bazy sportowej, nieprzychylne władze miasta, nieudolne kierownictwo. Smutek mnie ogarnia.
c
chyba komunistka
"......W czasach "realnego socjalizmu" sport był traktowany przez władze jako narzędzie propagandy "sukcesu". Najważniejszy był wynik sportowy, mniej ważne wartości duchowe i podmiotowość osoby, gdyż podstawą tego systemu był materializm dialektyczny- idea marksizmu. ......"
Bełkot , ale idżmy tym tropem to czym było Euro2012 ???? A czym jest wrocławska kula u nogi Stadion dla Prezydenta Dutkiewicza????????
k
kenez
Chyba następny do korytka.Ładnie mówi,ale z motyką na ksieżyc się nie doleci.Propaganda propagandą ale w PRL-u talent nie umknął i sport był czymś.Teraz na sporcie taki właściciel chciałby wydoić jak najwięcej nie inwestując prawie nic[Solorz,Król i inni] Ci co zasłaniają się PRL-em że wszystko be,to następni do dojenia.
k
kenez
Chyba następny do korytka.Ładnie mówi,ale z motyką na ksieżyc się nie doleci.Propaganda propagandą ale w PRL-u talent nie umknął i sport był czymś.Teraz na sporcie taki właściciel chciałby wydoić jak najwięcej nie inwestując prawie nic[Solorz,Król i inni] Ci co zasłaniają się PRL-em że wszystko be,to następni do dojenia.
w
wuwu
.
h
ha te
Panie Tomaszu gratuluję wnikliwej analizy dot. sportu. Przypominam panu że gdyby nie ten komunistyczny trener( p.A.Medyński) , którago pan był pupilkiem i bez niego nie osiągnął by pan nic! Doskonale pamiętam jak tatuś przyprowadził pana do klubu razem z pana bratem i co tu dużo mówić nie byliście herosami. Dzisiaj nie miał by gdzie zaprowadzić ,a wspaniała rodzina trenerska Medyńskich nie ma co w tym kraju szukać.
Dodaj ogłoszenie