Tom Hateley [WYWIAD]: Ulubione miejsca żony we Wrocławiu? Centra handlowe

Jakub Guder
Tom Hateley [WYWIAD, ROZMOWA] wyjechał na urlop jako kawaler, a wrócił już jako mąż z czego - jak niesie wieść - spora rzesza fanek Śląsk nie jest zadowolonych. Anglik opowiada nam o swoim ślubie, o ulubionych miejscach swojej żony we Wrocławiu oraz rzecz jasna o swoich oczekiwaniach na zbliżający się sezon.

Przede wszystkim gratuluję ślubu, chociaż z tego co słyszałem, to wiele fanek Śląska nie jest zadowolonych z tego powodu...
Tom Hateley [WYWIAD] (śmiech) Tak? Ja nic takiego nie słyszałem. No chyba że w Polsce tak mówią. W każdym razie dziękuję – to był piękny dzień.

Pewnie stresu miał Pan sporo.
Tom Hateley [WYWIAD] No tak było dużo przygotowań, a trudno wszystkiego dopilnować, kiedy jest się w Polsce, a wesele ma być na 150 osób. Na szczęście wszystko się udało i było nawet słonecznie.

Słońce w Anglii, no to faktycznie musiało się wesele udać.
Tom Hateley [WYWIAD] Tak, wszystko poszło zgodnie z planem. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Podoba Wam się życie we Wrocławiu?
Tom Hateley [WYWIAD] Bardzo. Naprawdę nie mamy na co narzekać. Wrocław to bardzo dobre miejsce do życia. Jest z pewnością inaczej niż w Anglii, ale póki co ja i moja żona jesteśmy zadowoleni – zarówno z mojego pobytu w Śląsku, jak i ze zwykłych, codziennych spraw. To bardzo fajne miasto, w którym można robić wiele rzeczy.

Jakiś czas temu odwiedziliście Ogród Japoński. Macie jeszcze jakieś inne ulubione miejsca we Wrocławiu?
Tom Hateley [WYWIAD] Moja żona lubi centra handlowe (śmiech).

Jak każda kobieta.
Tom Hateley [WYWIAD] No tak (śmiech). Próbujemy tutaj zobaczyć jak najwięcej rzeczy, jeśli tylko mamy czas. Następnym celem jest wyprawa do ZOO (śmiech).

Żona ogląda Pana mecze w telewizji czy na stadionie?
Tom Hateley [WYWIAD] Na stadionie, ale oczywiście te, w których jesteśmy gospodarzami. Kiedy jeszcze grałem w Szkocji bardzo często jeździła także na moje wyjazdowe spotkania.

Rozczarowanie postawą Pana rodaków na mundialu było duże?
Tom Hateley [WYWIAD] Jasne, że tak. Mundial jest raz na cztery lata. Zawsze na to czekasz, masz nadzieję. Trzeba jednak patrzeć już w przyszłość, na mistrzostwa Europy. Pozostaje mieć nadzieję, że tam nie zawiedziemy.

To co miał powiedzieć Dudu... Pewnie nie daliście mu spokoju po półfinale Brazylia - Niemcy.
Tom Hateley [WYWIAD] (śmiech) Kiedy zszedł po tym meczu rano na śniadanie na zgrupowaniu sporo z niego żartowaliśmy. Było dużo śmiechu. Jestem wdzięczny, że to nie spotkało Anglii! (śmiech). Nie widziałem, w jakim był stanie w trakcie tego spotkania, ale rano wyglądał już dobrze. No cóż – futbol to zabawna, szalona sprawa.

Po tych kilku miesiącach w Polsce, co Pana najbardziej zaskoczyło w naszej ekstraklasie?
Tom Hateley [WYWIAD] Prawdę mówiąc nie wiedziałem czego się spodziewać. W Anglii nie oglądałem właściwie polskiej piłki. Wszystko co wiedziałem, pochodziło właściwie z rozmów z Henrikiem Ojamą, który grał jeszcze niedawno w Legii. Wypytywałem także Barry'ego Duglasa z Lecha Poznań. Ekstraklasa jest o wiele bardziej techniczna, niż to sobie wyobrażałem. To był jednak jeden z powodów, dla których tu przyszedłem. Chciałem się rozwijać, spróbować nowego stylu gry. Trenerzy chcą tutaj grać w piłkę, to dla mnie największe, pozytywne zaskoczenie. To dla mnie idealna sytuacja.

Może Pan już porównać ligę szkocką do ekstraklasy?
Tom Hateley [WYWIAD] To inny futbol. W Szkocji często gra się przeciwko drużynom, które preferują długie podania a w swoim składzie mają naprawdę wielkich gości. W Polsce rzadko to tak wygląda. Tak jak mówiłem – gra się tu bardziej technicznie. Trudno porównać obie ligi, bo są zupełnie różne.

Jest Pan zadowolony ze swojej dotychczasowej formy w Śląsku, czy jednak oczekiwał Pan od siebie więcej?
Tom Hateley [WYWIAD] Czuję, że mam więcej do zaoferowania. Gram jednak jako defensywny pomocnik i nie mam licencji na to, żeby wpadać w pole karne i strzelać gole. Trener chce, żebym wykonywał taką a nie inną pracę dla drużyny, a ja jestem z tego zadowolony. Nie mam z tym problemów. Wiadomo, że każdy piłkarz chciałby częściej trafiać do siatki, ale dla mnie najważniejsze jest, żebym odebrał piłkę, a potem ją podał. Tak naprawdę najistotniejsze jest to, by grać w pierwszym składzie. Mieliśmy pod koniec poprzedniego sezonu dobrą serię i teraz ważne, żeby przenieść tę formę na kolejne rozgrywki. Cały czas chcemy być w czubie tabeli.

Jaka była Pana pierwsza myśl, gdy dowiedział się Pan o kontuzji Marco Paixao? Na treningu od razu wyglądało to tak poważnie?
Tom Hateley [WYWIAD] Kiedy piłkarz pada na murawę, to wiesz, czy naprawdę cierpli i my byliśmy pewni, że coś się stało. To był szok. Marco ciężko pracował w okresie przygotowawczym i nagle doznał kontuzji tuż przed startem sezonu. Straciliśmy kapitana, piłkarza, który strzelał mnóstwo goli. Będzie go drużynie bardzo brakowało. To mój przyjaciel i ciężko mi jest patrzeć na jego kontuzję. Mam nadzieję, że wróci jak najszybciej.

Niektórzy mówią, że Marco Paixao to 30-40 proc. wartości sportowej Śląska. Pana zdaniem jakość WKS-u faktycznie tak bardzo spada bez Portugalczyka?
Tom Hateley [WYWIAD] To z pewnością czołowy piłkarz ligi. Nie dziwię się wobec tego, gdy ludzie mówią, że jest tak ważny dla drużyny, bo w istocie tak jest. Będzie bardzo trudno go zastąpić, ale takie rzecz zdarzają się w piłce i nie mamy na to wpływu. W takiej sytuacji do składu wskakują nowi zawodnicy i podejmują wyzwanie. Tak rodzą się czasem nowi bohaterowie. Drużyna musi zaadaptować się do gry bez Marco. Flavio ciężko pracował i musimy mieć nadzieję, że będzie zdobywał teraz gole. Na boisku jest bardzo podobny do Marco, także mentalnie. Pod tym względem to właściwie te samy osoby. Oczywiście grają na innych pozycjach i nie wiem jaka będzie decyzja trenera. Wierzę że nasz szkoleniowiec znajdzie dobre rozwiązanie.

Latem Śląsk stracił kilku ważnych piłkarzy. Którego z nich będzie najbardziej brakować?
Tom Hateley [WYWIAD] Trudno powiedzieć. Z podobną sytuacją spotkałem się już w Motherwell. Wtedy w trakcie jednego okienka transferowego odeszło z klubu 5 czy 6 zawodników. Pewnie będzie brakować każdego z nich w Śląsku, bo każdy wnosił do gry coś innego. Marian był świetnym bramkarzem, dobrze kierował defensywą, skutecznie bronił, miał olbrzymie doświadczenie. Koko (Adam Kokoszka – przyp. JG) grał tuż za moimi plecami – to też bardzo dobry piłkarz. Takie jest jednak życie. Musimy sobie radzić.

Mimo tych zmian w środku pola wciąż jest duża konkurencja. Do dobrej formy po kontuzji wrócił Tomasz Hołota. Czuje się Pan pewnie w pierwszej jedenastce?
Tom Hateley [WYWIAD] Absolutnie nie. Nie wiem czy w niedzielę wyjdę na mecz z Ruchem w pierwszym składzie. Zresztą chyba nikt z naszych środkowych pomocników nie może być tego pewny, bo na tej pozycji była duża rotacja podczas przedsezonowych sparingów. To dobrze, że jest tak duża konkurencja. Inaczej piłkarz może być zbyt spokojny i zrelaksowany. Zobaczymy, kogo trener wybierze na niedzielne spotkanie.

Jestem zwycięzcą. Wierzę, że jeśli gramy dobrze, to możemy zwyciężyć w każdym spotkaniu.

Po obozie w Żaganiu nadal czujecie zmęczenie?
Tom Hateley [WYWIAD] Teraz już wszystko jest ok. To był długi obóz. Kiedy przez 10 dni jest się w tej samej grupie ludzi, to te ostatnie są już psychicznie bardzo ciężkie. To jednak normalne. Mieliśmy po powrocie dzień odpoczynku, moja żona przyleciała z Anglii, odprężyłem się i do treningów we Wrocławiu wróciłem już wypoczęty. Myślę, że wszyscy czują podobnie.

Obecny Śląsk to mocniejsza czy słabsza drużyna niż w poprzednim sezonie?
Tom Hateley [WYWIAD] Ciężko powiedzieć. Ja przyjechałem do Polski żeby zwyciężać i myślę, że gdyby zapytać o to pozostałych zawodników, to powiedzieliby dokładnie to samo. Musimy zobaczyć, jak pójdzie nam w kilku pierwszych meczach. Śląsk niedawno zdobywał mistrzostwo Polski, grał w pucharach i dlatego wciąż chcemy być najlepszą drużyną w lidze. Do tego zobowiązuje nas wszystko dookoła: fani, stadion, ludzie związani z klubem. Chcę czegoś więcej, niż pierwszej ósemki.

Czy w niedzielę zobaczymy taki Śląsk jak w meczach z Jagiellonią czy Koroną?
Tom Hateley [WYWIAD] Mam nadzieję. Właśnie to miałem na myśli, gdy mówiłem wcześniej, że musimy formę z poprzedniego sezonu przełożyć na najbliższe mecze. Pracowaliśmy nad tym ciężko na treningach. Początek jest ważny, jeśli później chcemy coś osiągnąć.

Chcę czegoś więcej, niż pierwszej ósemki.

To duża dla was przewaga, że Ruch grał w tygodniu w europejskich pucharach?
Tom Hateley [WYWIAD] Być może. Gdy w Motherwell graliśmy w eliminacjach Ligi Mistrzów w środku tygodnia, a potem w weekend przychodził ligowy mecz, to bywało ciężko. Mam nadzieję, że na tym skorzystamy, bo chcę wygrać ten mecz.

To jaki wynik padnie w niedzielę?
Tom Hateley [WYWIAD] Dokładnego nie obstawię, ale wy wychodzimy z szatni, żeby wygrać każdy mecz. Jestem zwycięzcą. Wierzę, że jeśli gramy dobrze, to możemy zwyciężyć w każdym spotkaniu. Zwłaszcza w pierwszym meczu sezonu i to jeszcze u siebie.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hate
Nigdy w życiu nie dał bym panu z Wielkiej Brytanii zarobić w Polsce pieniędzy !!!! i to do tego takich łatwych!!!!!!!!!!!!!!
r
roler
Chlopie wez sie do gry a nie tylko pozoruj.
m
meloman
O zapowiada się, że kretiwisko tu będzie leczyć, przez najbliższy rok, swoje wsiowe kompleksy. Kurcze, kreciki czy tak trudno zrozumieć, że nareszcie jesteście na swoim miejscu i będziecie jak ten kombajn zbierający kury po wioskach :). Czy z tego powodu musi wam wychodzić słoma zza kołnierza ?
S
Sumo
Może byle jak grać , aby tylko zostawiali pieniądze w sklepikach
U
Ufo
CO tam w pierwszej lidze kreciku...???
m
mama
Hej dupowaty klubik
T
The Special One
Tom Hateley , first foreigner worker from England in Wrocław :-)
Dodaj ogłoszenie