Tokio 2020. Natalia Kaczmarek w półfinale biegu na 400 m. "Medal zdjął ze mnie całą presję"

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Natalia Kaczmarek
Natalia Kaczmarek Pawel Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Awansować do finału będzie ciężko, ale jeśli zrealizuję swój cel i pobiję rekord życiowy, stanie się o realne - podkreśla Natalia Kaczmarek, złota medalistka ze sztafety mieszanej 4x400 m, która w indywidualnym starcie w eliminacjach zajęła drugie miejsce w swoim biegu i awansowała do półfinału.

Dla Natalii Kaczmarek igrzyska w Tokio rozpoczęły się jak z bajki. W swoim pierwszym biegu olimpijskim (nie wystartowała w eliminacjach) 23-latka zdobyła złoty medal w sztafecie mieszanej 4x400 m. W przeciwieństwie do koleżanek, m.in. Justyny Święty-Ersetic, zdecydowała się na start indywidualny. We wtorek przed południem czasu lokalnego (nad ranem w Polsce) z wynikiem 51,06 s zajęła drugie miejsce w biegu eliminacyjnym na 400 m i awansowała do półfinału.

- Ten bieg był w moim wykonaniu naprawdę luźny. Nie walczyłam do końca o czas. Jak na 51 sekund z groszami czuję się po tym występie bardzo dobrze. Mam nadzieję, że jutro jeszcze coś urwę z tego wyniku. Jestem gotowa na rekord życiowy [50,72 s - red.] i o to powalczę. Zobaczymy, jak się ułoży bieg - oceniła Polka.

ZOBACZ TEŻ:

Po zdobyciu medali w sobotę zawodnicy z naszej złotej sztafety mieli mnóstwo obowiązków: badania antydopingowe, ceremonia medalowa, konferencje prasowe, wywiady, odbieranie spływających zewsząd gratulacji...

- Cały czas gdzieś byliśmy, trudno było odpocząć. Staram się trochę wyłączyć, zachować chłodną głowę i za dużo nie myśleć. Ten medal tak naprawdę zdjął ze mnie całą presję. Zrobiłam już coś, czego nikt się nie spodziewał. Oczywiście będziemy jeszcze walczyć z dziewczynami w sztafecie, ale jestem już na tych igrzyskach spełniona, przynajmniej częściowo. Mam nadzieję, że po powrocie do Polski będziemy świętować dwa medale - uśmiecha się Kaczmarek.

- Czy jako mistrzyni olimpijskiej startowało mi się łatwiej? Nie mam pojęcia. Wiem za to, że jestem bardzo dobrze przygotowana. Gdy zobaczyłam, z kim pobiegnę, bardzo się ucieszyłam. Rywalki nie były piekielnie trudne. Zdawałam sobie sprawę z tego, że Jamajka jest szybka, ale spodziewałam się, że stać mnie będzie na drugie czy trzecie miejsce - dodała zawodniczka AZS-AWF Wrocław.

ZOBACZ TEŻ:

W porannej sesji na Stadionie Olimpijskim w Tokio sportowcom dokuczały zmienne warunki atmosferyczne.

- Było ciężko. Na rozgrzewce raz padało, raz było ciepło, raz zimno, ale cały czas duszno. Wszystkie zawodniczki miały jednak takie same warunki, więc nie ma co narzekać. Uważam, że poradziłam sobie dobrze. Półfinał pobiegnę po południu, wtedy powinno być trochę lepiej. Teraz jest tak duszno, że pot aż ze mnie cieknie. Nie będzie przeszkadzał też wiatr, który wieczorem zwykle się wycisza. Na sztafetach nie wiało, mam nadzieję że jutro będzie podobnie - zaznacza Kaczmarek, która o finał powalczy w trzecim ze środowych półfinałów, ok. 12.46 czasu polskiego.

ZOBACZ ZDJĘCIA NATALII KACZMAREK I SZTAFETY MIESZANEJ Z FINAŁU ORAZ CEREMONII MEDALOWEJ:

Kaczmarek faworytką nie będzie, ale podobnie przecież było ze sztafetą mieszaną, w której pobiegła na drugiej zmianie. Jak się skończyło, wszyscy doskonale wiedzą.

- O finał będzie ciężko, ale zobaczymy. Nie wiem, w jakiej formie są rywalki. Jeśli pobiję rekord życiowy, awans będzie realny. Nie będę jednak płakać, gdyby się nie udało. Jasne, będzie mi trochę przykro. Nie jestem jednak kandydatką do medali. Wielkich oczekiwań nie będę przed sobą stawiała - zapewnia 23-latka z Drezdenka.

ZOBACZ TEŻ:

Zdradziła też, że prawdopodobnie nie pobiegnie w eliminacjach kobiecej sztafety, z którą wiążemy duże nadzieje medalowe.

- To by już był naprawdę duży wysiłek dla organizmu. Rezerwy w drużynie są mocne, do tego dziewczyny zrezygnowały ze startów indywidualnych, więc mają tylko jeden bieg w nogach. Mam nadzieję, że nie będę musiała biegać w eliminacjach i odpocznę przed finałem - podkreśla lekkoatletka, której partnerem życiowym jest inny olimpijczyk, Konrad Bukowiecki.

Ze względu na regenerację przed kolejnym startem Kaczmarek raczej nie będzie dopingowała kulomiota podczas wieczornych kwalifikacji. Zapewnia jednak, że na ewentualny finał na pewno się wybierze. Zadbała też o to, by nie zabrakło mu szczęścia.

- Dałam mu medal, żeby się natarł - śmieje się biegaczka, która ten sam rytuał wykonywała przed finałem sztafety. Wspólnie ze Święty-Ersetic nacierały się srebrnym medalem czwórki podwójnej wioślarek.

Tomasz Dębek, Tokio
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: Tokio 2020. Natalia Kaczmarek w półfinale biegu na 400 m. "Medal zdjął ze mnie całą presję" - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie