To strażacy z Jeleniej Góry uratowali starostę zgorzeleckiego

Mariusz Junik
Piotr Wincenty i Tomasz Trusewicz uratowali w powodzi życie dwóch osób
Piotr Wincenty i Tomasz Trusewicz uratowali w powodzi życie dwóch osób Mariusz Junik
Trzech jeleniogórskich strażaków uratowało w ostatnią sobotę starostę zgorzeleckiego i jego kierowcę. Obaj przez pięć godzin wisieli na drzewach na terenie zalanym przez powódź, w lesie przy drodze z Bogatyni do Zgorzelca.

- Gdyby nie pomoc strażaków, moglibyśmy się utopić. Zawdzięczamy im życie - mówią z wdzięcznością starosta Mariusz Tureniec i jego kierowca Andrzej Wybult.

Starosta razem z kierowcą siedzieli na drzewach od godz. 17 do 22. Rwąca woda z przerwanej tamy w Niedowie porwała ich terenowy samochód. Obaj wydostali się z auta i uczepili drzew. Woda była zbyt głęboka i zbyt wartka, by mogli się samodzielnie uratować.

- Nurt był tak szybki, że nie można było ustać. Szedłem pierwszy, za mną Piotr, a na końcu ubezpieczał nas Wojtek - opowiada Tomasz Trusewicz. W akcji brał udział razem z Piotrem Wincentym (był dowódcą grupy) oraz Wojciechem Mazurkiem.

- Wszystko działo się w nocy, przy bardzo głośnym szumie wody. Nasłuchiwaliśmy głosów wołających o pomoc, świecąc dokoła latarkami - opowiada Piotr Wincenty.

Po dwóch godzinach przedzierania się przez zalany las i morderczej walki z rwącym nurtem dotarli do wiszących na drzewie. Jeleniogórskim strażakom z pomocą przyszli strażak i policjant z Wrocławia. Wspólnymi siłami założyli kamizelki wyczerpanym rozbitkom - staroście i jego kierowcy. Rozpoczęli holowanie ich do brzegu.

- Było bardzo ciężko. Droga powrotna w bezpieczne miejsce zajęła nam godzinę - wspominają dzielni strażacy.

O 2 w nocy dotarli na miejsce, gdzie czekała karetka pogotowia. Następnego dnia odwiedzili uratowanych w szpitalu.

Dziś starosta i jego kierowca czują się już dobrze. Wyszli ze szpitala. Powoli goją im się mocne otarcia na rękach i nogach, które powstały w czasie, gdy wisieli na drzewach.

- To bardzo dzielni ratownicy, którym z całego serca chcemy podziękować. Uratowali nam życie - mówią obaj.

Ćwiczą pomoc

Strażacy, którzy uratowali starostę, należą do specjalistycznej Grupy Wodno-Nurkowej Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze. Są specjalnie wyszkoleni do tego typu akcji i pomocy ludziom poszkodowanym przez powódź. Raz w miesiącu mają szkolenia w okolicach Jeleniej Góry. Szkolą się w ratowaniu ludzi i dobytku również na rzekach górskich, o wartkim nurcie - na Kamiennej w okolicach Szklarskiej Poręby czy na Bobrze przed Perłą Zachodu. Jednak w takiej akcji, jak ta w Bogatyni, nigdy nie uczestniczyli.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mirek

Wielki szacunek dla Was Panowie. Życzę wielu sukcesów w pracy.

Dodaj ogłoszenie