To przed nimi drży Politechnika Wrocławska

    To przed nimi drży Politechnika Wrocławska

    Weronika Skupin

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    To przed nimi drży Politechnika Wrocławska
    Na Politechnice Wrocławskiej znacznie częściej niż przykładowo na uniwersytecie masz bezpośredni wpływ na wybór prowadzącego ćwiczenia czy egzamin. Przeczytaj o tych najsłynniejszych wykładowcach, by później nie żałować swojego wyboru.
    To przed nimi drży Politechnika Wrocławska
    Wybierz największą kosę wśród wrocławskich wykładowców! Szczegóły i zgłoszenia: www.gazetawroclawska.pl/kosaroku

    mgr Jerzy Pietraszko, Instytut Matematyki i Informatyki
    Studenci mówią o nim: człowiek o aparycji jaskiniowca. To legenda Politechniki Wrocławskiej: w doktoracie obalił twierdzenie jedynki trygonometrycznej i w jego rozumowaniu nie doszukano się błędów.
    Jednak pracę odrzucono, gdyż wg Komisji Instytutu Matematyki zgodzenie się z Pietraszką zburzyłoby podstawy wszystkich nauk opartych na liczbach. Przed nazwiskiem wykładowcy widnieją wciąż trzy litery, jednak zarzekł się on, że zapuści brodę i nie zgoli jej, póki nie otrzyma tytułu doktora. Zaliczenie kolokwium graniczy niemal z cudem, za to zamiast egzaminu poprawkowego można umówić się z nim na partię szachów.

    prof. Janusz Mroczka, Wydział Elektroniki, Katedra Metrologii Elektronicznej i Fotonicznej

    Na jego wykłady z elementów elektronicznych i postaw metrologii studenci czekają z utęsknieniem. Bynajmniej nie przez fascynację przedmiotem, a z powodu niebanalnej osobowości profesora. Janusz Mroczka to chodząca anegdota. Po jego dygresjach i żartach sale wykładowe pękają ze śmiechu. Na zaliczenie wystarczy napisać test zamknięty z trzydziestoma pytaniami, który krąży od kilku lat gdzieś w internecie. Profesor jest pierwszym metrologiem w kraju, który został członkiem Polskiej Akademii Nauk.

    prof. Paweł Śniady, Wydział Budownictwa Lądowego i Wodnego
    Znany ze swoich kolorowych marynarek i niewyczerpanych pokładów poczucia humoru. Studenci polecają go sobie i oceniają bardzo wysoko. Skłonny do wyznaczania kilku nawet terminów zerowych, do których można przystąpić po zaliczeniu projektu. A warto się o to postarać, chociażby ze względu na mniejszą niż w pierwszym terminie liczbę pytań. Ze świecą szukać nieszczęśliwców, którzy nie zdobyli minimum, pisząc zerowy termin. Im później, tym jednak trudniej.

    Zobacz też: To o nich mówi cały Uniwersytet Wrocławski

    dr Zbigniew Skoczylas, Instytut Matematyki i Informatyki.
    Studenci pierwszego roku często się go obawiają, ale potem chwalą swój wybór. Na kursie z analizy matematycznej rzuca od czasu do czasu żartami. Zdarza się, że przyznaje dodatkowe punkty za rozwiązywanie zadań i wskazywanie błędów na tablicy. Zostają one potem wliczone do oceny z kolokwium. Zaś każda obecność na wykładzie to dodatkowy punkt dodany do egzaminu poprawkowego. Choć czasami zwleka z oddaniem sprawdzonych kolokwiów, za każdy tydzień poślizgu jest skłonny przyznawać kolejne oczka. Aktywnym studentom trudno nie zdobyć wymaganego minimum.

    dr inż. Roman Chrobok, Instytut Inżynierii Lądowej, Zakład Dynamiki Budowli
    Zadania wykonuje najszybszymi, prostymi sposobami, przeciwstawiając tę metodę skomplikowanym obliczeniom innych wykładowców. Nie znaczy to jednak, że łatwo u niego zdać. Mówią o nim, że sam jest dla siebie autorytetem. Dziewczęta traktuje nieco inaczej niż studentów płci męskiej. Zwraca się do nich "mamusiu", "ciociu", pyta, czy "panienki" wiedzą, co to jest beton... Ma w zwyczaju kończyć wykłady pół godziny wcześniej z powodu ładnej pogody. Kiedyś często bywał w Tawernie, lecz klub aktualnie jest zamknięty. Tam właśnie można było umawiać się z nim na konsultacje. Podczas kolokwiów wychodzi "na obiad" i wraca tylko po to, by zebrać prace. Ale może sobie na to pozwolić, bo zadania wymyśla naprawdę bardzo trudne i zazwyczaj pierwszy termin oblewają studenci całego roku. Plotka głosi, że łatwiej jest tym, którzy wygrają z doktorem w tenisa stołowego.

    KOSA ROKU - zgłoś swojego kandydata do naszego rankingu najbardziej wymagających wykładowców (kliknij)



    dr inż. Zbigniew Świętach, Instytut Telekomunikacji, Teleinformatyki i Akustyki
    "Świętach, Świętach i po studiach", jak głosi stare akademickie porzekadło. Doktora lepiej nie spotkać samemu w ciemnym korytarzu. Nie gryzie co prawda, ale dystansuje studentów podczas rozmowy, a ci zostają postawieni pod ścianą. Każdą niewiedzę i błąd w rozumowaniu wytknie, zanosząc się przy tym specyficznym śmiechem. Wśród wymienianych przez studentów metod zaliczenia przedmiotu, widnieją więc: ciche przeczekanie semestru w kącie i nieodzywanie się lub wyrobienie sobie odporności na aluzje i docinki. Mimo wszystko, spora grupa studentów chętnie zapisuje się na jego przedmioty. Na kartkówkach daje podobne zadania jak na ćwiczeniach, a jego kolokwia uchodzą za stosunkowo łatwe.

    dr inż. Henryk Szewczyk, Instytut Techniki Cieplnej i Mechaniki Płynów
    Warto pokazać mu się na konsultacjach, aby nas zapamiętał. Jest to też doskonały moment, by pozwolił poprawić kartkówki i wytłumaczył zadania, bowiem na zajęciach o dokładne wyjaśnienie czasem trudno. Często snuje daleko idące dygresje, z których możemy dowiedzieć się wielu ciekawostek na każdy temat, niekoniecznie dotyczących przedmiotu. Łatwo się denerwuje i jest perfekcjonistą - jeden drobny błąd w sprawozdaniu powoduje zwrócenie go do poprawy. Dzieje się tak nawet po kilkanaście razy. Krążą słuchy, że krzywo patrzy na wyzywająco ubrane, mocno umalowane i opalone dziewczyny.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (50)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Byly uczen Pana Pietrsko

    Adam (gość)

    Zgłoś / 3

    Naprawde nie wiem od czego zaczac bo tej osobistosci nie da sie ogarnac, do tej pory nie wiem czy na niego pluc czy cenic. Na wstepie powiem ze nie mieszkam za szczesliwie mieszkam za granica i...rozwiń całość

    Naprawde nie wiem od czego zaczac bo tej osobistosci nie da sie ogarnac, do tej pory nie wiem czy na niego pluc czy cenic. Na wstepie powiem ze nie mieszkam za szczesliwie mieszkam za granica i nie uzywam polskjich liter za co przepraszam Was i prosze o zrozumienie.
    W 2000 albo cos kolo tego mIalem "przyjemnosc" miec cwiczenia z panem Pietraszko na PWR ale musialbym siegnac do indeksu po konkretna date. Jako wykladowca to najlepszy wykladowca na swiecie jakiego mialem, humor nietuzinkowy, oczywiscie nie kazdy go rozumial ale dla mnie to poezja, wiekszosc sali wykladala sie ze smiechu wiec nie narzekam. Druga sprawa to jego chwyty matematyczne... sa genialne w swojej prostocie a zarazem niesamowite , po trzecie bylem na dziekance i rypalem jego zadania dzien w dzien bo mialem tylko jego przedmiot do zaliczenia. Ja tez nie zaliczylem, na kolokwiach 1 z 34 osob, mialem (nie pamietam dokladnie, 19 albo 20 punktow ) zabraklo mi 0.5 punkta albo 1 punkt gdzie 99% grupy miala 0.5punkta lub 1 punkt max Do dzisaj mam jego zadania i uwazam tego czlowieka za geniusza ale jako student wydzialu elektrycznego moge powiedziec tylko jedno, szmata za pieniadze, na wydzial elektryczny zawsze daja smierc z fizyki lub matematyki zeby zrobic czystki, na elektryczny przyjmuja co roku 800 osob a sala moze pomiescic 300 na wykladzie, Natomiast od rzadu politechnika dostaja pieniadze na 800 osob bo tyle przyjeli . Bylem, studiowalem, to jest szmatlarstwo, i wtedy zarabiaja takie szmaty jak pan Pietraszko bo wiekszosc pracownikow Politechniki woli miec czyste sumienie. Umiesz ok, nie umiesz to wypad. Ten pan jest inny, zadania z gwiazdka dla profesorow dla studentow 1go roku, pomimo jego wiedzy i tego co mi przekazal uwazam ze to jest szmaciarz, studentom 2 roku nie daje sie zadan ktorych nie moga rozwiazac zasluzeni pracownicy wydzialu matematycznego politechniki wroclawskiej. Do tej pory mam raz w miesiacu koszmar zwiazany z poliytechnika (wydzial elektryczny) I pod tym wzgledem twierdze ze to najwieksze dno jakiekiedykolwiek spotkalem. Nawet nie wspomne o dziekanacie bo to bylo szmacenie studenta na kazdym kroku, dziekanat otwarty 1.5h w tygodniu, okropnie chamska pani Tereska wyrzucajaca za drzwi za zgieta kartke, dziekan okraszewski, nie wazne o co poprosiles, zawsze niew wyrazal zgody wiec poprosilem o niewyrazenie zgody o kurs fizyki na wydziale ochrony srodowiska ( ten sam kod kursu) i ten sie nie zgodzil:))))) wiec moglem go zaliczyc i zdalem na 4.5 za nic nie robienie,, tam byly wakacje:)))))))))))) Ostrzegam wszystkich co chca isc na wydzial elektryczny PWR. To jest dno pod wzgledem czlowieczenstwa, tam kruluje system, przyjac 1000 osob, zostawic 200 na drugi rok. Rzeznia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Śmiech na sali z tym PWr

    Stefan (gość)

    Zgłoś / 5 / 15

    To nie to PWr co kiedyś, poziom poleciał w dół i to kolosalnie


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Info

    takaso (gość)

    Zgłoś / 1 / 1

    Zawsze się zastanawiałem skąd takie info. Prowadzący w większości są Ci sami więc poza tym, że więcej ludzi zaczyna studia nic się nie zmieniło. Nie jest to równoznaczne z tym, że kończy tyle samo...rozwiń całość

    Zawsze się zastanawiałem skąd takie info. Prowadzący w większości są Ci sami więc poza tym, że więcej ludzi zaczyna studia nic się nie zmieniło. Nie jest to równoznaczne z tym, że kończy tyle samo osób co zaczęło.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    śmiech na sali z Tobą

    Adam (gość)

    Zgłoś / 12 / 1

    a skąd Ty to wiesz, postanowiłeś od nowa studiować?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pietraszko - mit

    Studente (gość)

    Zgłoś / 40 / 2

    Polecam redaktorom zapoznać się z legendą o jedynce trygonometrycznej. Zwykła mitomania.
    p. Pietraszko po prostu kiedyś pokazał studentom na wykładzie, że jedynka trygonometryczna nie ma...rozwiń całość

    Polecam redaktorom zapoznać się z legendą o jedynce trygonometrycznej. Zwykła mitomania.
    p. Pietraszko po prostu kiedyś pokazał studentom na wykładzie, że jedynka trygonometryczna nie ma potwierdzenia w przestrzeni sferycznej (dla ciekawskich polecam zagłębić się w temat) a, że studenci nieogarnięci to przerobili wszystko na swoją modłę i wyszła ta dziwna legenda z doktoratem o jedynce trygonometrycznej i nie-goleniu brody ; )
    Wybrał sobie taki styl, to niech taki zostanie - ale nie ma to nic wspólnego z jego karierą naukową.

    Pozdrawiamzwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    artykuł - mity

    student (gość)

    Zgłoś / 1 / 3

    Dokładnie o to chodziło w artykule - napisanie o krążących legendach, ogólnej opinii i anegdotach o wykładowcach

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zbigniew Świętach

    . (gość)

    Zgłoś / 26 / 5

    Pan Zbigniew ma różne pseudonimy: Świntuch, Krwawy Baron i tym podobne. Ale do rzeczy - ten człowiek to PSYCHOPATA, mimo iż zaliczyłem jego przedmioty takie osoby jak on nie powinny uczyć! Niszczy...rozwiń całość

    Pan Zbigniew ma różne pseudonimy: Świntuch, Krwawy Baron i tym podobne. Ale do rzeczy - ten człowiek to PSYCHOPATA, mimo iż zaliczyłem jego przedmioty takie osoby jak on nie powinny uczyć! Niszczy on psychikę studentów oraz dobre imię PWr. Jest chamski, bezczelny a ponadto potrafi wyprosić studenta z laboratoriów mimo iż mamy prawo na nich przebywać - jakakolwiek dyskusja z doktorem kończy się totalnym zgnojeniem. Doktor prawdopodobnie ma straszne kompleksy bo uwielbia się wywyższać i pokazywać swoją władzę. Podobno kiedyś w Wrocławiu studenci go dobrze otłukli, a jak to mówią "historia lubi się powtarzać"... Radzę uważać na tego człowieka - popaprany typ zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zalicz kurs bo siedzisz pomiedzy "murzynem" i "żółtym"

    czlowiek po dwóch kursach ze Świętachem (gość)

    Zgłoś / 5

    Ten człowiek na dodatek to rasista. Wystarczy osiąść k*** niebiałego i pan Ś. podchodzi mówi tekst w stylu "No co pan w Afryce komputerów nie macie? Proszę zobaczyć jak pan z boku ładnie zrobił." a...rozwiń całość

    Ten człowiek na dodatek to rasista. Wystarczy osiąść k*** niebiałego i pan Ś. podchodzi mówi tekst w stylu "No co pan w Afryce komputerów nie macie? Proszę zobaczyć jak pan z boku ładnie zrobił." a tak naprawdę nie miał nic więcej niż bogu ducha winny - ale czarny.
    Zero (0!) podejścia do nauczania. Zajęcia są stresujące i nie można zadać na nich pytania. Poprawka można ale jedyna odpowiedzią jest: "To pan nie wie? Pan jest nieprzygotowany." lub "Dlaczego pan mi przerywa?" po takim czymś następuje niemiła opowiastka jacy to studenci są bezczelni.

    Ten człowiek to psychopata co już skończyło się zbiorową wizytą studentów u prodziekana w tej sprawie. Poprawił się na rok i następny rok znowu zaczął obrażać ludzi. Jest przykładem trzymania ludzi na siłę na politechnice.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dno

    faxon (gość)

    Zgłoś / 15 / 6

    Przez takich ludzi Jak Biernat politechnika tylko traci na wartosci

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    biernat

    jan (gość)

    Zgłoś / 6 / 9

    Biernat?a czy bycie profesorem zwalnia z bycuai kultularnym czlowiekiem? jeszcze jeden przyklad maluczkiego czlowieczka z wybujalym ego poniewaz sklecil marną ksiązke kturej ksiazki poza nim samym...rozwiń całość

    Biernat?a czy bycie profesorem zwalnia z bycuai kultularnym czlowiekiem? jeszcze jeden przyklad maluczkiego czlowieczka z wybujalym ego poniewaz sklecil marną ksiązke kturej ksiazki poza nim samym nikt inny nie rozumiezwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wstydź się...

    A (gość)

    Zgłoś / 10 / 7

    Nie znasz życiorysu? To się nie wypowiadaj. Niezrozumiała książka? Znów się mylisz. Można ją zrozumieć - wystarczy mieć elementarną wiedzę z matematyki, kilka szarych komórek pozwalających myśleć i...rozwiń całość

    Nie znasz życiorysu? To się nie wypowiadaj. Niezrozumiała książka? Znów się mylisz. Można ją zrozumieć - wystarczy mieć elementarną wiedzę z matematyki, kilka szarych komórek pozwalających myśleć i umiejętność rozumienia tekstu pisanego - ale autorowi powyższego komentarza ewidentnie wszystkich tych elementów brakuje. A w związku z tym - jeśli już rodzina kazała Ci skończyć jakieś studia, to trzeba było iść na Akademię Rolniczą, nie na Politechnikę. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "elementarną wiedzę z matematyki" pojęcie używane przez tępe lachociągi

    Mateusz Obodziński (gość)

    Zgłoś / 3 / 1

    Jak w temacie i dodatkowo, że to coś nazywane Arytmetykę komputerową autorstwa Dżej Biernata nie ma prawa być nazywane publikacją, a jedynie jako prywatne notatki łamane przez niedojebany skrypt do...rozwiń całość

    Jak w temacie i dodatkowo, że to coś nazywane Arytmetykę komputerową autorstwa Dżej Biernata nie ma prawa być nazywane publikacją, a jedynie jako prywatne notatki łamane przez niedojebany skrypt do wykładu prowadzonego przez wyżej wspomnianego autorazwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Życiorys

    śmiech na sali (gość)

    Zgłoś / 1

    A Ty znasz życiorys? i to niby powód do dumy? IPN się kłania

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    xxx

    xxx (gość)

    Zgłoś / 3 / 1

    a co ty kulturalny buraku masz masz do A.Rolniczej

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    na niczym się nie znasz i podskakujesz

    mateusz obodziński (gość)

    Zgłoś / 1

    https://www.youtube.com/watch?v=lV3uho5rBUA a ten gamoń mógł skończyć akademię ekonomiczną w stanach, a nie automatykę i pchać się na informatykę, o której nie ma pojęcia, gdzie został wykładowcą,...rozwiń całość

    https://www.youtube.com/watch?v=lV3uho5rBUA a ten gamoń mógł skończyć akademię ekonomiczną w stanach, a nie automatykę i pchać się na informatykę, o której nie ma pojęcia, gdzie został wykładowcą, bo nie było dla niego miejscazwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jakość kształcenia? Upadek uczelni wyższych

    MTS (gość)

    Zgłoś / 52 / 70

    Politechnika Wrocławska nie powinna więc dostawać żadnych dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa. Gdzie jakość kształcenia? Gdzie poziom uczelniany? Kpina...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bzdura

    Student (gość)

    Zgłoś / 31 / 2

    Ktoś tutaj nie ma poczucia humoru... (zgaduję że jeden z warszawskich słoików) A tak na serio: musisz być chyba ślepy i głuchy żeby nie docierały do ciebie informacje o wielkich na skalę kraju i...rozwiń całość

    Ktoś tutaj nie ma poczucia humoru... (zgaduję że jeden z warszawskich słoików) A tak na serio: musisz być chyba ślepy i głuchy żeby nie docierały do ciebie informacje o wielkich na skalę kraju i świata sukcesach studentów z PWR, a zróżnicowanie kadry profesorskiej (która jest tutaj omawiana w sposób żartobliwy) jest zaletą, nie wadą... (Oczywiście istnieje możliwość że twój komentarz jest w zamyśle sarkastyczny a ja nie zrozumiałem poprawnie jego treści, jako że słowu pisanemu trudniej jest nadać określony charakter)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pietraszko

    Student (gość)

    Zgłoś / 43 / 41

    "Zaliczenie kolokwium graniczy niemal z cudem" - dość powszechny cud; zdarza się u >30% grupy

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    JB

    s (gość)

    Zgłoś / 67 / 27

    Ja sie pytam gdzie jest dr hab. inż. Janusz Biernat, prof. P.Wr. ?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pan prof J. Mroczka jest juz prawie na 'emeryturze' wiec moze odpoczywac na wykładach

    Robert (gość)

    Zgłoś / 54 / 42

    jak i studenci 5go roku, którzy maja z tym profesorem zajęcia, a dokładnie wykłady. Inne poważniejsze - męskie rzeczy takie jak laborki czy ćwiczenia prowadzą jeszcze dr inż lub mgr inz. i w...rozwiń całość

    jak i studenci 5go roku, którzy maja z tym profesorem zajęcia, a dokładnie wykłady. Inne poważniejsze - męskie rzeczy takie jak laborki czy ćwiczenia prowadzą jeszcze dr inż lub mgr inz. i w zupełności przekazują swoją wiedzę w 4 latach studiów.

    W ogóle aby się dostać na Katedra Metrologii Elektronicznej i Fotonicznej trzeba mieć odpowiednia dobrą średnia ocen (przynajmniej było tak jak ja startowałem na Aparaturę Elektroniczną). Na tym wydziale uczą normalni ludzie! A nie tacy popaprańcy jak Panowie z drutów, którzy możne mają wiedzę ale to co robią z mózgiem studentów przechodzi wszelkie granice. Współczuje tym co nie mieli szansy na lepszą specjalność niż Telekomunikacja (czy jakoś tak) i musieli jeszcze kolejne z 3,4 przedmioty męczyć się z nimi (Panem M i Panem D)

    BTW, A Ci studenci co spali/koczowali od wczesnego rana czy tam północy pod drzwiami Pana D. by dostać sie na konsultację (odnośnie laborki), powinni zostać nagrodzeni za wytrwałość!!!
    Ci co nie wiedzą o co chodzi .. nie musicie wiedzieć. Będziecie lepiej spać.
    Na moje szczęście byłem bardziej cwany niż Pan D. i przechytrzyłem go jego własna bronią :-)

    Pozdro dla wszystkich studentów PWr!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo