To może być największa chińska inwestycja typu greenfield w Polsce

Bożena KończalZaktualizowano 
-  Inwestycja w Polsce będzie prostym i czystym zakładem chemicznym -  mówi prezes Qin
- Inwestycja w Polsce będzie prostym i czystym zakładem chemicznym - mówi prezes Qin Materiały prasowe
Rozmowa z Johnsonem Qin’em, prezesem koncernu Capchem

W Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, a dokładnie w Godzikowicach pod Wrocławiem, powstaje najmłodsza inwestycja chińskiego koncernu Capchem, potentata na rynku materiałów do akumulatorów i baterii litowo-jonowych. Na kiedy planowane jest uruchomienie zakładu? Ile osób, o jakich kwalifikacjach, znajdzie w nim pracę?

Z naszej perspektywy najważniejsze jest teraz otrzymanie zgód przez uprawnione do tego polskie organy. Staramy się o uzyskanie pozytywnej oceny środowiskowej. Planujemy rozpoczęcie produkcji w trzecim kwartale 2021 roku. Dzięki wybudowaniu zakładu produkcyjnego w Godzikowicach powstanie docelowo 100 nowych miejsc pracy dla mieszkańców gminy Oława i Dolnego Śląska. Będziemy potrzebować wysoko wykwalifikowanej kadry, szczególnie inżynierów, którzy będą pracować przy produkcji, kontroli jakości i logistyce. Zatrudnione osoby, przed rozpoczęciem pracy, wezmą udział w naszych wewnętrznych, kilkumiesięcznych szkoleniach.

Do jakich firm będzie trafiać elektrolit z dolnośląskiej fabryki? Jak duża ma być produkcja?
Fabryka pod Wrocławiem będzie wytwarzać elektrolit do akumulatorów i baterii litowo-jonowych. Są one umieszczone w wielu przedmiotach codziennego użytku, m.in.: telefonach komórkowych Samsung i iPhone, aparatach fotograficznych, słuchawkach, laptopach, w samochodach Porsche, Volkswagen i BMW, sprzęcie Bosh oraz rozrusznikach serca Medtronic. Nasze produkty trafią głównie na rynek europejski: do Niemiec, Czech, Węgier i Polski. Wydajność fabryki, która powstanie w Godzikowicach, przewidujemy na poziomie 40 000 ton elektrolitów rocznie. Firmy produkujące baterie, takie jak LG Chem znajdujący się pod Wrocławiem, używają 1000 ton elektrolitu miesięcznie. Szacujemy, że wartość inwestycji może sięgnąć nawet 47 mln dolarów. Jeśli plan się powiedzie, pod względem zainwestowanego kapitału, będzie to największa chińska inwestycja typu greenfield w Polsce. Produkcja stanie się pomocna w kontekście rozwoju elektromobilności w Polsce i Europie, ponieważ baterie litowo-jonowe, które zawierają nasz elektrolit są umieszczanie w autach elektrycznych, a także bardzo popularnych we Wrocławiu miejskich hulajnogach.

Co ostatecznie zadecydowało, że na siedzibę nowej fabryki wybrano Polskę, Dolny Śląsk i WSSE?
Po pierwsze, projekt idealnie wpisuje się w strategię Programu Rozwoju Elektromobilności w Polsce, który jest przygotowywany i realizowany przez Ministerstwo Energii. W znalezieniu działki na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej pomagała nam Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Po drugie, budowa zakładu produkcyjnego tutaj, w Polsce przez naszą firmę jest związana z ciągle rosnącym zapotrzebowaniem na baterie litowo-jonowe, które jako liderzy branży zauważyliśmy. Po trzecie, duży wpływ na wybór Dolnego Śląska miał dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników, idealne położenie w centrum Europy oraz dobrze rozwinięta infrastruktura komunikacyjna. Na Starym Kontynencie działają dwie fabryki specjalizujące się w wytwarzaniu elektrolitów - w Wielkiej Brytanii oraz Czechach. Polska, dzięki dołączeniu do tego grona, ma szansę stać się jednym z pionierów tego segmentu rynku w Europie. Dla kraju są to same plusy.

Każdy ma dziś telefon komórkowy czy tablet. Rośnie popularność samochodów elektrycznych, ale jestem przekonana, że nie każdy chciałby mieszkać w sąsiedztwie zakładu produkujący elektrolit. Jakie warunki musi spełniać firma, aby nie wpływać negatywnie na środowisko?

Nasze zakłady produkcyjne w Chinach otrzymały certyfikaty OHSAS18001, ISO14001, IATF16949, które są uważane za najwyższe standardy w branży. Nie ma specjalnego certyfikatu dla naszego rodzaju produkcji. Jesteśmy bezpieczniejsi i czystsi niż większość fabryk chemicznych, ponieważ stosujemy niską temperaturę, niskie ciśnienie, nie używamy metali ciężkich i nie dochodzi do reakcji chemicznych wewnątrz. Ta inwestycja w Polsce będzie prostym i czystym zakładem chemicznym. Dla nas bardzo ważne jest, aby żyć w zgodzie z lokalną społecznością. Bezpieczeństwo pracowników i mieszkańców jest priorytetem. Nasza firma funkcjonuje na rynku od ponad 20 lat i nigdy nie doszło do żadnej poważnej awarii. Inwestycja od początku jest realizowana zgodnie z polskim prawem i obowiązującymi normami. Cały proces produkcyjny odbywa się w szczelnych, zamkniętych systemach, a wszystkie produkty uboczne są odpowiednio zabezpieczane i neutralizowane bez oddziaływania na środowisko. Cała fabryka będzie odizolowana od ziemi grubą warstwą betonu, ewentualne wycieki nie przedostaną się więc do poziomu gruntu. Gdyby nawet doszło do awarii, chemikalia dostaną się do wspomnianego zbiornika i zostaną poddane dalszej obróbce.

Gdzie jeszcze na świecie koncern Capchem ma swoje fabryki?
Od prawie 20 lat zajmujemy się wytwarzaniem materiału do baterii litowo-jonowych. W tym czasie otworzyliśmy 7 stale działających zakładów produkcyjnych w Chinach, w których nigdy nie doszło do jakichkolwiek przekroczeń norm bezpieczeństwa. Posiadamy biura w Korei, Japonii, USA i Polsce. Na całym świecie zatrudniamy 2000 pracowników.

Jakie certyfikaty musi posiadać firma z branży chemicznej, specjalizująca się w wytwarzaniu materiału do baterii? Czy przepisy i normy dotyczące bezpieczeństwa takiej produkcji różnią się w zależności od kontynentu?
Ze wszystkich zakładów chemicznych, fabryka produkująca elektrolity jest prawdopodobnie najbezpieczniejsza. Nasze projektowanie, ocena oddziaływania na środowisko, analiza ryzyka, budowa, montaż, nadzór i zarządzanie budową będą wykonywane przez polskie firmy i będą przestrzegać wszystkich przepisów, aby mieć pewność, że będziemy spełniać wymagania. Zanim rozpoczniemy pracę w tym obiekcie, będziemy musieli spełnić normy polskiego prawa, aby zagwarantować bezpieczeństwo.

Czy Capchem jako producent elektrolitu, ma wpływ na jego utylizację po zakończeniu działania akumulatora czy baterii, czy jest to zadanie tylko producenta urządzeń, w których są te zespoły stosowane?
W przypadku niektórych akumulatorów litowo-jonowych firmy produkujące samochody elektryczne są odpowiedzialne za ich recykling i ponowne wykorzystanie. Kiedy akumulator nie nadaje się już do samochodów elektrycznych, nadal posiada wystarczające kwalifikacje do magazynowania energii w innym miejscu. Po drugim okresie użytkowania akumulator zostanie poddany recyklingowi. Obecnie, jako producent elektrolitów, przeprowadziliśmy badania nad ich recyklingiem w odpadowych bateriach litowych i zgłosiliśmy patenty na tę technologię.


Inwestycje greenfield

Formuła inwestycji zagranicznych, których dokonuje firma w kraju gospodarza, najczęściej państwie rozwijającym się. Przedsiębiorstwo otwiera zakład produkcyjny i zatrudnia ludzi zachęcone szeregiem ułatwień, m.in. ulg podatkowych, udogodnień ze strony administracji publicznej, względnie taniej siły roboczej, a także chęcią ekspansji na nowy rynek lub chcąc uniknąć wysokich kosztów związanych z dostarczaniem produktów do kraju gospodarza.

polecane: 60 Sekund Biznesu: Niemcy najważniejszym partnerem handlowym.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 42

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Woda.

Będzie potrzebna im woda.

Dużo wody.

G
Gość

Tak jest się z czego cieszyć.praca w syfie za marne pieniądze.gazeta bierze kasę za reklamę od każdego

m
moko

Uuuu już współczuję mieszkańcom :). Kto pozwala Chińczykom produkować chemię u siebie na podwórku ... a kraj, którego obywatele śmieci z Zimbabwe ściągają i palą sąsiadowi pod oknem dla pieniędzy.

G
Gość
19 września, 13:34, Gość:

Czy to że inne źródła zanieczyszczeń już są oznacza że należy biernie podchodzić do pojawiania się kolejnych? Skoro "projektując fabrykę" bierzemy pod uwagę możliwość ewentualnego wycieku i robimy "grubą warstwę betonu" oznacza, że ludzie obawiający się awarii to jacyś nawiedzeni panikarze? Obawiam się że nie. Skoro ktoś stawiając fabrykę zakłada konieczność wykonania jakiś dodatkowych zabezpieczeń tzn że wie że taka awaria może mieć miejsce. Nie musi ale ryzyko istnieje. Skoro tak to istnieje też ryzyko że wymyślone środki zabezpieczające mogą być niewystarczające. Czy nie lepiej by od ujęć wody i siedlisk ludzkich taki obiekt był jednak nieco bardziej oddalony? Tak z czystej zapobiegliwości? Ja jakoś nie za bardzo ufam w zapewnienia potentatów z Azji o ich dbałości o bezpieczeństwo. Obawiam się że dla Inwestora liczy się przede wszystkim bilans zysków a nie zdrowie mieszkańców jakiejś tam mikroskopijnej mieściny (z punktu widzenia Chin Wrocław to dziura …). I bynajmniej nie jestem za tym by nie iść z postępem ale na takie inwestycje musi być zwrócona szczególna uwaga i zachowana szczególna ostrożność.

19 września, 14:09, Gość_007:

Ta "gruba warstwa betonu" to zapewne wanna ociekowa (lub wychwytowa), wymagana zgodnie z prawem ochrony środowiska przy przechowywaniu niebezpiecznych substancji (również, na przykład, benzyny czy oleju napędowego). Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to jest powszechnie stosowany środek, każda stacja benzynowa to ma (również ta w Godzikowicach). Pan Prezes chciał zabrzmieć wiarygodnie i trochę mu nie wyszło. Jeśli chodzi o ryzyko awarii, to chcemy czy nie, jesteśmy w stanie nieustannego zagrożenia ze strony różnych obiektów, od stacji benzynowych, poprzez zakłady przemysłowe, aż po zwykłe składowiska śmieci, które mogą się zapalić i zasyfić na długi czas całą okolicę. Ostrożność trzeba zachować w każdym przypadku, natomiast tutaj się odbywa jakaś ekohisteria. Nikt nie wie, jakie chemikalia będą tam stosowane, jakie będzie oddziaływanie zakładu na środowisko, ale piszą ludzie jakieś głupoty, jak to cały Wrocław będzie bezpłodny przez tą fabrykę. Drodzy Godzikowiczanie i Oławianie, jak się tak bardzo martwicie o Wrocław, to przestańcie tu przyjeżdżać samochodami, od razu będziemy mieli czystsze powietrze.

To że w naszych polskich rozporządzeniach są pewne elementy budowlane przewidziane jako zabezpieczanie wód gruntowych to wiem doskonale. pytanie czy jest to adekwatne zabezpieczenie do tego typu zakładów? Po drugie obawiam się, że jak to zwykle bywa prawo nie jest "na bieżąco" a co za tym idzie obowiązują normy, które nijak się maja do obecnych technologii. A co za tym idzie trudno rozsądzić czy to że coś nie jest w sprzeczności z PN lub nawet EN nie okaże się po jakimś czasie jednak groźne czy szkodliwe. Bynajmniej nie chodzi tu a jakąś ekohisterię tylko o rozsądne i świadome podejście do tematu. Istnieją np. zakłady chemiczne w Brzegu dolnym czy Huty Miedzi w Głogowie gdzie występują instalacje z niebezpiecznymi substancjami ale wchodząc na teren tych zakładów są wymagane odpowiednie środki BHP - jest jasna informacja co grozi w przypadku np. wycieku. Myślę że mieszkańcom chodzi przede wszystkim o to by przedstawione dokumenty były transparentne i precyzyjne. A nie ogólnikami i frazesami, półsłówkami i niedomówieniami próbowano ich uspokoić, że wszystko będzie dobrze. Chodzi przede wszystkim o to by przewidzieć możliwie najdokładniej różne scenariusze. To że tego typu zakłady działają przed wszystkim w Chinach a są niezbyt chętnie budowane w Europie tez daje do myślenia. Dlaczego pro ekologiczni Szwedzi którzy raczej są za autami na alternatywne paliwa nie garną się by taki zakład postawić u siebie i mieć dostępne baterie taniej, szybciej, powszechniej?

J
Jaś
19 września, 10:58, Anna:

Bełkot marketingowy za którym ukrywana jest niewygodna prawda o toksycznej inwestycji. Substancje wchodzące w skład elektrolitu są toksyczne, rakotwórcze, łatwopalne i wybuchowe. Na część z nich nie ma certyfikacji UE i tym samym pozwolenia na ich używanie na terenie UE. Nie ma regulacji prawnych, norm w polskim prawodawstwie, ani bezpiecznej utylizacji odpadów. W Godzikowicach nie ma , zgodnie z prawem, pozwolenia na powstanie tego typów zakładów(Zakład Dużego Ryzyka powstania poważnej awarii przemysłowej), a mimo to próbuje się za wszelką cenę wydać pozwolenia, łamiąc tym samym prawo. Nie wspominając o Strefie Ochronnej Wody Pitnej dla miasta Wrocławia, przy której chcą postawić toksyczną inwestycję . Tak naprawdę mówimy o dwóch największych na świecie fabrykach elektrolitu (jeszcze GTHR), które starają się o pozwolenia w Godzikowicach. Tylko kasa się liczy, zdrowie, bezpieczeństwo żyjących tam ludzi już nie!

19 września, 11:14, Gość_007:

To co piszesz to jakiś histeryczny pseudoekologiczny bełkot. Zgodnie z Twoimi poglądami powinno się zakazać użytkowania samochodów elektrycznych, hulajnóg, a właściwie nawet wszystkich urządzeń, które mają baterie litowo - jonowe, bo przecież w skład elektrolitu wchodzą, jak piszesz, substancje toksyczne, łatwopalne, rakotwórcze i wybuchowe, których nie wolno używać w UE. Każdy wypadek z udziałem hulajnogi elektrycznej w centrum miasta to potencjalne niebezpieczeństwo dla tysięcy osób! Gdyby wszyscy tak myśleli, to dalej bylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Oczywiście tylko wówczas, gdyby "ekolodzy" pozwolili na obróbkę kamienia, co wydaje się wątpliwe, bo podczas łupania kamienia na pewno wydzielają się jakieś wyjątkowo ekotoksyczne substancje :))

19 września, 11:19, Gość:

Bełkotem jest trolowanie merytorycznych argumentów mieszkańców Godzikowic. Jesteś trolem z rozdania politycznego, inwestorskiego czy zwyczajnie nie mieszkasz we Wrocławiu i nie będziesz pić zatrutej wody???

19 września, 12:18, Gość_007:

Nie jestem trollem, mieszkam we Wrocławiu i mam świadomość, że każda działalność gospodarcza, w każdym miejscu niesie za sobą jakieś ryzyko. W tym wypadku obawy uważam za przesadzone. Przecież ten elektrolit jest wszędzie, od baterii w telefonie komórkowym zaczynając a na aucie elektrycznym kończąc. Bardziej bym się obawiał zatrucia środowiska elektrolitem z powodu rozwalonej hulajnogi elektrycznej, niż z powodu przedostania się do środowiska elektrolitu w wyniku awarii w nowoczesnej i dobrze zarządzanej fabryce. Co do mieszkańców Godzikowic to wydaje mi się, że niepotrzebnie się martwią jakością wody we Wrocławiu. Jest na tyle dużo różnych trucicieli dookoła, że tą jedną fabryką możemy się nie przejmować. Na wszelki wypadek zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób zainteresowany tym, czy ta fabryka powstanie czy nie. Jestem za zdrowym rozsądkiem i przeciw ekoterroryzmowi, w szczególności nie popartemu rozsądnymi argumentami, a opartemu tylko na histerii.

19 września, 12:26, Gość:

Pisząc "Jest na tyle dużo różnych trucicieli dookoła, że tą jedną fabryką możemy się nie przejmować" - przyznałeś/aś, że fabryka elektrolitów jest trująca. Pozostaje pogratulować świadomości lub raczej podświadomości.

19 września, 12:41, Gość_007:

To ja gratuluję zdolności czytania tekstu ze zrozumieniem. Truciciele już u nas są, na przykład rozklekotane diesle z rejestracją DOA tłumnie zmierzające w każdy weekend do galerii handlowych we Wrocławiu. A fabryka byłaby trucicielem, o ile nastąpiła by w niej poważna awaria, skutkująca przedostaniem się elektrolitu do środowiska. Nie rozumiem, czemu mamy się bać elektrolitu w fabryce, a nie bać się mających się pojawić tysięcy aut (a już szczególnie z rejestracją DOA) z akumulatorami wypełnionymi tym elektrolitem jeżdżących po mieście?

Ty to niezły Trol jesteś elektrolit już Ci z głowy wypływa pijesz kranówkę to smacznego w 2021roku

J
Jaś z Godzikowic
19 września, 13:34, Gość:

Czy to że inne źródła zanieczyszczeń już są oznacza że należy biernie podchodzić do pojawiania się kolejnych? Skoro "projektując fabrykę" bierzemy pod uwagę możliwość ewentualnego wycieku i robimy "grubą warstwę betonu" oznacza, że ludzie obawiający się awarii to jacyś nawiedzeni panikarze? Obawiam się że nie. Skoro ktoś stawiając fabrykę zakłada konieczność wykonania jakiś dodatkowych zabezpieczeń tzn że wie że taka awaria może mieć miejsce. Nie musi ale ryzyko istnieje. Skoro tak to istnieje też ryzyko że wymyślone środki zabezpieczające mogą być niewystarczające. Czy nie lepiej by od ujęć wody i siedlisk ludzkich taki obiekt był jednak nieco bardziej oddalony? Tak z czystej zapobiegliwości? Ja jakoś nie za bardzo ufam w zapewnienia potentatów z Azji o ich dbałości o bezpieczeństwo. Obawiam się że dla Inwestora liczy się przede wszystkim bilans zysków a nie zdrowie mieszkańców jakiejś tam mikroskopijnej mieściny (z punktu widzenia Chin Wrocław to dziura …). I bynajmniej nie jestem za tym by nie iść z postępem ale na takie inwestycje musi być zwrócona szczególna uwaga i zachowana szczególna ostrożność.

19 września, 14:09, Gość_007:

Ta "gruba warstwa betonu" to zapewne wanna ociekowa (lub wychwytowa), wymagana zgodnie z prawem ochrony środowiska przy przechowywaniu niebezpiecznych substancji (również, na przykład, benzyny czy oleju napędowego). Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to jest powszechnie stosowany środek, każda stacja benzynowa to ma (również ta w Godzikowicach). Pan Prezes chciał zabrzmieć wiarygodnie i trochę mu nie wyszło. Jeśli chodzi o ryzyko awarii, to chcemy czy nie, jesteśmy w stanie nieustannego zagrożenia ze strony różnych obiektów, od stacji benzynowych, poprzez zakłady przemysłowe, aż po zwykłe składowiska śmieci, które mogą się zapalić i zasyfić na długi czas całą okolicę. Ostrożność trzeba zachować w każdym przypadku, natomiast tutaj się odbywa jakaś ekohisteria. Nikt nie wie, jakie chemikalia będą tam stosowane, jakie będzie oddziaływanie zakładu na środowisko, ale piszą ludzie jakieś głupoty, jak to cały Wrocław będzie bezpłodny przez tą fabrykę. Drodzy Godzikowiczanie i Oławianie, jak się tak bardzo martwicie o Wrocław, to przestańcie tu przyjeżdżać samochodami, od razu będziemy mieli czystsze powietrze.

Ty ale ty dupek jesteś będziesz pił elektrolit w wodzie smacznego

G
Gość

Kolejna próba robienia ludziom wody z mózgu??? I wmawiania, że Zakład Dużego Ryzyka to bezpieczna, neutralna, mlekiem i miodem płynąca fabryka czekolady! A gdzie informacja np. o negatywnej opinii Sanepidu? A gdzie informacja, że w studium nie ma potrzebnych zapisów umożliwiających w ogóle budowę tego typu fabryki w Godzikowicach? I skąd to graniczące z pewnością przekonanie inwestora, że do budowy dojdzie??? Jeszcze nie mają nawet opinii środowiskowej. NIE DAJMY SIĘ OMAMIĆ BEŁKOTEM MARKETINGOWYM

G
Gość

https://www.youtube.com/embed/8wD_NxyPsgU?fbclid=IwAR22yn2Tqfqc7JNg_mjSxXAljt9StHN1qf9YIgQOT3Q43L8g_VDJR8WGunI

G
Gość
19 września, 10:58, Anna:

Bełkot marketingowy za którym ukrywana jest niewygodna prawda o toksycznej inwestycji. Substancje wchodzące w skład elektrolitu są toksyczne, rakotwórcze, łatwopalne i wybuchowe. Na część z nich nie ma certyfikacji UE i tym samym pozwolenia na ich używanie na terenie UE. Nie ma regulacji prawnych, norm w polskim prawodawstwie, ani bezpiecznej utylizacji odpadów. W Godzikowicach nie ma , zgodnie z prawem, pozwolenia na powstanie tego typów zakładów(Zakład Dużego Ryzyka powstania poważnej awarii przemysłowej), a mimo to próbuje się za wszelką cenę wydać pozwolenia, łamiąc tym samym prawo. Nie wspominając o Strefie Ochronnej Wody Pitnej dla miasta Wrocławia, przy której chcą postawić toksyczną inwestycję . Tak naprawdę mówimy o dwóch największych na świecie fabrykach elektrolitu (jeszcze GTHR), które starają się o pozwolenia w Godzikowicach. Tylko kasa się liczy, zdrowie, bezpieczeństwo żyjących tam ludzi już nie!

19 września, 11:14, Gość_007:

To co piszesz to jakiś histeryczny pseudoekologiczny bełkot. Zgodnie z Twoimi poglądami powinno się zakazać użytkowania samochodów elektrycznych, hulajnóg, a właściwie nawet wszystkich urządzeń, które mają baterie litowo - jonowe, bo przecież w skład elektrolitu wchodzą, jak piszesz, substancje toksyczne, łatwopalne, rakotwórcze i wybuchowe, których nie wolno używać w UE. Każdy wypadek z udziałem hulajnogi elektrycznej w centrum miasta to potencjalne niebezpieczeństwo dla tysięcy osób! Gdyby wszyscy tak myśleli, to dalej bylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Oczywiście tylko wówczas, gdyby "ekolodzy" pozwolili na obróbkę kamienia, co wydaje się wątpliwe, bo podczas łupania kamienia na pewno wydzielają się jakieś wyjątkowo ekotoksyczne substancje :))

19 września, 11:19, Gość:

Bełkotem jest trolowanie merytorycznych argumentów mieszkańców Godzikowic. Jesteś trolem z rozdania politycznego, inwestorskiego czy zwyczajnie nie mieszkasz we Wrocławiu i nie będziesz pić zatrutej wody???

19 września, 12:18, Gość_007:

Nie jestem trollem, mieszkam we Wrocławiu i mam świadomość, że każda działalność gospodarcza, w każdym miejscu niesie za sobą jakieś ryzyko. W tym wypadku obawy uważam za przesadzone. Przecież ten elektrolit jest wszędzie, od baterii w telefonie komórkowym zaczynając a na aucie elektrycznym kończąc. Bardziej bym się obawiał zatrucia środowiska elektrolitem z powodu rozwalonej hulajnogi elektrycznej, niż z powodu przedostania się do środowiska elektrolitu w wyniku awarii w nowoczesnej i dobrze zarządzanej fabryce. Co do mieszkańców Godzikowic to wydaje mi się, że niepotrzebnie się martwią jakością wody we Wrocławiu. Jest na tyle dużo różnych trucicieli dookoła, że tą jedną fabryką możemy się nie przejmować. Na wszelki wypadek zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób zainteresowany tym, czy ta fabryka powstanie czy nie. Jestem za zdrowym rozsądkiem i przeciw ekoterroryzmowi, w szczególności nie popartemu rozsądnymi argumentami, a opartemu tylko na histerii.

19 września, 13:19, Gość:

jest pewna różnica miedzy gotowym produktem typu bateria z pewną ilością elektrolitu a miejscem produkującym materiał. Myślę że tu bardziej chodzi o związki wchodzące w skład w procesie produkcji. Ryzyko awarii w zakładzie produkcyjnym, może nieść ryzyko wydostania się niebezpiecznych substancji z etapu produkcji. Rozumiem zatem obawy mieszkańców tym bardziej że zamiast konkretnej informacji naukowej dostają taki propagandowy bełkot o rosnącym popycie na baterie i miejscach pracy.

Idąc dalej, co z recyklingiem, bo tutaj autor artykułu nie popisał się.....

G
Gość

Czy to że inne źródła zanieczyszczeń już są oznacza że należy biernie podchodzić do pojawiania się kolejnych? Skoro "projektując fabrykę" bierzemy pod uwagę możliwość ewentualnego wycieku i robimy "grubą warstwę betonu" oznacza, że ludzie obawiający się awarii to jacyś nawiedzeni panikarze? Obawiam się że nie. Skoro ktoś stawiając fabrykę zakłada konieczność wykonania jakiś dodatkowych zabezpieczeń tzn że wie że taka awaria może mieć miejsce. Nie musi ale ryzyko istnieje. Skoro tak to istnieje też ryzyko że wymyślone środki zabezpieczające mogą być niewystarczające. Czy nie lepiej by od ujęć wody i siedlisk ludzkich taki obiekt był jednak nieco bardziej oddalony? Tak z czystej zapobiegliwości? Ja jakoś nie za bardzo ufam w zapewnienia potentatów z Azji o ich dbałości o bezpieczeństwo. Obawiam się że dla Inwestora liczy się przede wszystkim bilans zysków a nie zdrowie mieszkańców jakiejś tam mikroskopijnej mieściny (z punktu widzenia Chin Wrocław to dziura …). I bynajmniej nie jestem za tym by nie iść z postępem ale na takie inwestycje musi być zwrócona szczególna uwaga i zachowana szczególna ostrożność.

G
Gość
19 września, 10:58, Anna:

Bełkot marketingowy za którym ukrywana jest niewygodna prawda o toksycznej inwestycji. Substancje wchodzące w skład elektrolitu są toksyczne, rakotwórcze, łatwopalne i wybuchowe. Na część z nich nie ma certyfikacji UE i tym samym pozwolenia na ich używanie na terenie UE. Nie ma regulacji prawnych, norm w polskim prawodawstwie, ani bezpiecznej utylizacji odpadów. W Godzikowicach nie ma , zgodnie z prawem, pozwolenia na powstanie tego typów zakładów(Zakład Dużego Ryzyka powstania poważnej awarii przemysłowej), a mimo to próbuje się za wszelką cenę wydać pozwolenia, łamiąc tym samym prawo. Nie wspominając o Strefie Ochronnej Wody Pitnej dla miasta Wrocławia, przy której chcą postawić toksyczną inwestycję . Tak naprawdę mówimy o dwóch największych na świecie fabrykach elektrolitu (jeszcze GTHR), które starają się o pozwolenia w Godzikowicach. Tylko kasa się liczy, zdrowie, bezpieczeństwo żyjących tam ludzi już nie!

19 września, 11:14, Gość_007:

To co piszesz to jakiś histeryczny pseudoekologiczny bełkot. Zgodnie z Twoimi poglądami powinno się zakazać użytkowania samochodów elektrycznych, hulajnóg, a właściwie nawet wszystkich urządzeń, które mają baterie litowo - jonowe, bo przecież w skład elektrolitu wchodzą, jak piszesz, substancje toksyczne, łatwopalne, rakotwórcze i wybuchowe, których nie wolno używać w UE. Każdy wypadek z udziałem hulajnogi elektrycznej w centrum miasta to potencjalne niebezpieczeństwo dla tysięcy osób! Gdyby wszyscy tak myśleli, to dalej bylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Oczywiście tylko wówczas, gdyby "ekolodzy" pozwolili na obróbkę kamienia, co wydaje się wątpliwe, bo podczas łupania kamienia na pewno wydzielają się jakieś wyjątkowo ekotoksyczne substancje :))

19 września, 11:19, Gość:

Bełkotem jest trolowanie merytorycznych argumentów mieszkańców Godzikowic. Jesteś trolem z rozdania politycznego, inwestorskiego czy zwyczajnie nie mieszkasz we Wrocławiu i nie będziesz pić zatrutej wody???

19 września, 12:18, Gość_007:

Nie jestem trollem, mieszkam we Wrocławiu i mam świadomość, że każda działalność gospodarcza, w każdym miejscu niesie za sobą jakieś ryzyko. W tym wypadku obawy uważam za przesadzone. Przecież ten elektrolit jest wszędzie, od baterii w telefonie komórkowym zaczynając a na aucie elektrycznym kończąc. Bardziej bym się obawiał zatrucia środowiska elektrolitem z powodu rozwalonej hulajnogi elektrycznej, niż z powodu przedostania się do środowiska elektrolitu w wyniku awarii w nowoczesnej i dobrze zarządzanej fabryce. Co do mieszkańców Godzikowic to wydaje mi się, że niepotrzebnie się martwią jakością wody we Wrocławiu. Jest na tyle dużo różnych trucicieli dookoła, że tą jedną fabryką możemy się nie przejmować. Na wszelki wypadek zaznaczam, że nie jestem w żaden sposób zainteresowany tym, czy ta fabryka powstanie czy nie. Jestem za zdrowym rozsądkiem i przeciw ekoterroryzmowi, w szczególności nie popartemu rozsądnymi argumentami, a opartemu tylko na histerii.

jest pewna różnica miedzy gotowym produktem typu bateria z pewną ilością elektrolitu a miejscem produkującym materiał. Myślę że tu bardziej chodzi o związki wchodzące w skład w procesie produkcji. Ryzyko awarii w zakładzie produkcyjnym, może nieść ryzyko wydostania się niebezpiecznych substancji z etapu produkcji. Rozumiem zatem obawy mieszkańców tym bardziej że zamiast konkretnej informacji naukowej dostają taki propagandowy bełkot o rosnącym popycie na baterie i miejscach pracy.

M
Mi

Nikt nie dodał , że sanepid wydał negatywną opinię cb środowiskową!!!!! że w odległości kilku metrów jest ujęcie wody pitnej ,ktora trafia również do Wroclawia!!!!!!i że za "płotem"mieszkają ludzie i będą ich truć....ale mało kogo to obchodzi no ktoś kasę z tego będzie miał 😱

G
Gość
19 września, 12:26, Uwazny_czytelnik:

Dlaczego GWro nie zaznaczyła, że jest to tekst sponsorowany, co jest jej obowiązkiem?

Bo nie wierzę, że taki propagandowy tekst mógł powstać jako materiał informacyjny.

Można znaleźć nieścisłości, urwane zdania wyrwane z kontekstu. I to ma być rzetelne? Gdzie sumienie dziennikarskie, które tego nie sprawdziło? Niektórzy czytaja ze zrozumieniem. A może to tekst sponsorowany by ludzie nie panikowali.

G
Gość
19 września, 12:37, Gość:

Przykre jest to, że w Polsce siła robocza jest tańsza niż w Chinach.

Już od dawna :)

G
Gość

Przykre jest to, że w Polsce siła robocza jest tańsza niż w Chinach.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3