„Tesla vs Edison, czyli z prądem lub pod prąd” to lekcja fizyki i historii fizyki na wesoło

Małgorzata Matuszewska
Edyta Skarżyńska uwija się na scenie sprawnie i z wdziękiem – jest zmienna niczym kameleon. Przykuwa uwagę widzów, rozśmiesza i wzrusza. Czy prawdziwy Tesla miał równie dobrą asystentkę?
Edyta Skarżyńska uwija się na scenie sprawnie i z wdziękiem – jest zmienna niczym kameleon. Przykuwa uwagę widzów, rozśmiesza i wzrusza. Czy prawdziwy Tesla miał równie dobrą asystentkę? Paweł Relikowski

Dla ludzi o otwartych umysłach świat był wtedy pełen nadzwyczajnych możliwości. Wiele do odkrycia, do zdobycia. Przed nimi była sława. To początek XX wieku, przedstawiony w spektaklu Wrocławskiego Teatru Lalek. Joanna Gerigk napisała historię Nikoli Tesli i Thomasa Alvy Edisona – wielkich odkrywców różnych rzeczy w elektryczności. To także zawikłana historia ich zaciętej rywalizacji. Przykrej dlatego, że Tesla – zwolennik prądu zmiennego – jest dziś o wiele mniej znany niż zafascynowany prądem stałym Edison (który ma na swoim koncie także niechlubne krzesło elektryczne). W spektaklu dwie wielkie osobowości ścierają się z korzyścią dla Tesli (Konrad Kujawski), pochodzącego ze środkowej Europy przemiłego inżyniera. Jego oponent (w tej roli Jacek Radomski) nie jest już ani tak miły, ani otwarty, ani skłonny do płacenia za wykonaną pracę. Powtarza w kółko „to niemożliwe” i trudno go przekonać do czegoś więcej. Spektakl w reżyserii Michała Derlatki aż skrzy się pomysłami inscenizacyjnymi i interakcjami z publicznością. Ktoś z małych widzów może popedałować na dynamie rowerowym, tworząc nową rzeczywistość. Wszyscy na widowni trzymają się za ręce, sprawiając, że... świeci żarówka! Trochę za dużo jest tu teorii (m.in. dat). Jest mnóstwo bardzo zabawnych momentów: do podróży do Ameryki namawia Teslę sama Maria Skłodowska-Curie, by obdarzyć Statuę Wolności swoją twarzą. Dorosłych widzów rozbawią dialogi, w których wspominany jest Władimir Putin (to u niego ma „grubszą robotę” Mefistofeles, wezwany na pomoc przez Edisona).
Dialogi są też czasem pełne goryczy zrozumiałej dla starszych widzów (asystentka Tesli posag ofiaruje swojemu szefowi, bo „nie ma zamiaru wychodzić za mąż”, a Edison nie chce zapłacić Tesli, choć panowie zawarli umowę). Atutem jest też gra aktorów. Najlepsza jest Edyta Skarżyńska, grająca z werwą asystentkę Tesli Sarah Westingouse, Kota (scena z udziałem Kota niepokoi, ale eksperyment kończy się dobrze dla futrzaka), Marię Skłodowską-Curie, Mefistofelesa i Izaaca Newtona. Konrad Kujawski na pewno spodoba się młodszej widowni, a dojrzała doceni subtelną kreację Jacka Radomskiego. Spektakl powinni oglądać widzowie chyba nieco starsi niż sześcioletni, bo najmłodsi nie zrozumieją wszystkiego. Trochę nieoczekiwana jest końcówka. Pstryk i... zgasło światło.
Wrocławski Teatr Lalek, Joanna Gerigk, „Tesla vs Edison, czyli z prądem lub pod prąd”, reżyseria: Michał Derlatka, scenografia: Michał Dracz, udźwiękowienie: Sówka Sowińska. Występują: Konrad Kujawski, Jacek Radomski, Edyta Skarżyńska. Premiera na Scenie Kameralnej 27 lutego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.