Telerehabilitacja, czyli rehabilitacja na odległość

Anna Szejda
Grażyna Babczyńska już wkrótce będzie ćwiczyć w domu
Grażyna Babczyńska już wkrótce będzie ćwiczyć w domu Fot. Tomasz Hołod
Udostępnij:
Dzięki małemu urządzeniu, które kontroluje pracę serca, osoby ze schorzeniami kardiologicznymi mogą wracać do zdrowia w domu. Jest to tak zwana telerehabilitacja, na którą pacjentów kieruje Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

- Nie musiałem jechać do sanatorium ani jeździć codziennie do szpitala. To ogromna wygoda i oszczędność czasu - mówi 46-letni Zbigniew Predko z Wrocławia. Na telerehabilitację został skierowany po zawale i 2 zabiegach kardiochirurgicznych. Trwała 24 dni - tyle samo, ile tradycyjny pobyt w sanatorium.

Wrocław jest jednym z pięciu miast w Polsce, które korzystają z osiągnięć telemedycyny. W Centrum Kardiologicznym "Pro Corde" rozpoczął się właśnie kolejny turnus. Jego uczestnicy najpierw przechodzą próby wysiłkowe, krótkie szkolenie, a następnie ćwiczą już u siebie - codziennie przez około 40-45 minut, w dogodnym dla siebie czasie. Wciąż pod czujnym okiem lekarza.

- Kiedy pacjent jest gotowy, przypina sobie do klatki piersiowej trzy elektrody, które podłącza do urządzenia sprzężonego z naszymi komputerami - wyjaśnia Bartosz Szafran, kardiolog. Podczas ćwiczeń sprzęt mierzy ciśnienie, wskazuje wysokość tętna (dźwięk sygnalizuje, gdy staje się za wysokie), monitoruje akcję serca i przesyła do centrum wynik EKG.

- W razie jakichkolwiek nieprawidłowości możemy natychmiast interweniować. Na przykład wysłać sygnał, by pacjent przerwał trening - mówi Bartosz Szafran. Jego zdaniem, chorzy chwalą sobie taką rehabilitację. Nie muszą korzystać z monotonnej bieżni czy roweru stacjonarnego, mogą natomiast spacerować czy maszerować.

- Znam również pacjenta, który chodził po schodach na klatce schodowej - śmieje się kardiolog.
ZUS kieruje na rehabilitację osoby ze schorzeniami narządów ruchu, układu krążenia, układu oddechowego oraz psychosomatycznymi. - Te choroby najczęściej powodują długotrwałą niezdolność do pracy - tłumaczy Marek Romanowski, główny lekarz orzecznik wrocławskiego oddziału ZUS.

Telerehabilitacja jest jednak możliwa tylko w przypadków osób z problemami kardiologicznymi. - Wielu pacjentów z różnych powodów nie chce lub nie może jechać do sanatorium. Inni mają już dość wizyt w szpitalach. Dla nich telemedycyna jest idealnym rozwiązaniem - dodaje Romanowski.
Dla ZUS to oszczędność. Odpadają koszty wyżywienia i zakwaterowania w sanatorium.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie