Teatr: Raport z ostatniego weekendu

Krzysztof Kucharski
"Sztandar ze spódnicy" we Wrocławskim Teatrze Współczesnym
"Sztandar ze spódnicy" we Wrocławskim Teatrze Współczesnym Janusz Wójtowicz
Udostępnij:
Prawdziwe życie artystyczne, prawdziwe spory o naszą rzeczywistość toczą się dziś na scenie. Najlepsze dolnośląskie teatry objeżdżały ostatnio ogólnopolskie festiwale, a na miejscu był wysyp premier oraz mający absolutny wdzięk artystycznej pasji Festiwal Ewentualnych Talentów Aktorskich we wrocławskim Centrum Kultury Agora przy ul. Serbskiej. Tam też odbyła się wyjątkowa premiera "Emigrantów" Sławomira Mrożka w reżyserii Stanisława Melskiego. Od niej zacznę swoją "spowiedź".

W jednym z najwybitniejszych polskich dramatów grają: Rosjanin - Wsiewołod Czuben-ko i Polak - Stanisław Melski. Każdy w swoim ojczystym języku. Nabiera to dodatkowych sensów, o których nawet Mrożek nie pomyślał, ale też dodaje humoru, choć w "Emigrantach" i bez tego go nie brakuje. Premierowy efekt spotkania z Mrożkiem nie był może doskonały, bo jeden i drugi aktor początek spektaklu mocno przerysowywał, ale potem łapali właściwe rytmy i sensy swoich postaci. Pojedynek aktorski Polska - Rosja skończył się wynikiem 0 : 3. Reżyser Polak zabił Polaka aktora. Warto jednak, żeby to pooglądały tabuny młodych ludzi, którzy myślą o wyjeździe do pracy za granicą. Nie, żeby ich ta sztuka miała od tego odwieść. Niech jadą. Pieniądz jest pieniądzem i dziś królem. Raczej żeby pomyśleli o osobistej cenie, którą za to zapłacą. Już nie w gotówce. Swoim życiem.

Festiwal Ewentualnych Talentów Aktorskich, który w Agorze odbył się po raz dwunasty, ma dziś rangę ogólnopolską. Nie wiem, czy ktoś uwierzy, że do Wrocławia chciało się przyjechać osobom spod Szczecina czy Olsztyna albo z Rzeszowa, Zabrza czy Poznania, że o całym Dolnym Śląsku nie wspomnę. Do konkursu zgłosiło się ponad osiemdziesiąt osób! W tym roku oceniali ewentualne talenty: Joanna Szczepkowska, Bogusław Kierc (oboje pedagodzy szkół teatralnych zachęcali niektórych młodych ludzi do startu) oraz pomysłodawczyni FeTY, aktorka Elżbieta Lisowska-Kopeć, która była jak zwykle najsurowsza. Ale w ocenie było mi najbliżej właśnie do niej. Tu nie ma miejsca na pieszczoty. Ostatecznie jury wytypowało czwórkę laureatów: Sarę Lech z Wrocławia, Ewę Pieleszko z Trzebnicy, Aleksandrę Strączek z Wrocławia i Łukasza Kielina ze Szczytna.

Pantomimiczny "Opat" Jarka Paczkowskiego w Imparcie ściągnął komplet widzów i zebrał zasłużone oklaski, choć do owacji jednak sporo mu zabrakło. Spektakl, oparty na sztuce mimu, to katorżnicza praca rzadko dziś doceniana. Jest trochę scen, których mogłoby nie być, a w niektórych brakuje interpretacyjnych akcentów, by znaki teatralne były czytelniejsze. Szumy informacyjne w teatrze, który nie używa słów, są grzechem. Broń boże, nie chodzi i jakąś dosłowność, ale o otwarcie wyobraźni widza.

Trochę mnie bawiło, jak obserwowałem szczupłe nóżki Eweliny Niewiadowskiej wystające z męskiego habitu. Ale to taka zabawność dla wtajemniczonych. W końcu teatr jest umownością. Zachwycałem się sprawnością Magdy Cios, bo ma niezwykłą miękkość ruchu, i oczywiście odtwórcą tytułowej roli Opata, który broni się przed miłością i namiętnością, na jawie i w snach, czyli twórcy tego przedsięwzięcia Jarka Paczkowskiego. Mam nadzieję, że Impart powoli dorabia się własnego repertuaru i nie był to jednorazowy wybryk.

W niedzielę trzy godziny musiałem wysiedzieć we Wrocławskim Teatrze Współczesnym na przewrotnej manifestacji kobiecości pod tytułem "Sztandar ze spódnicy". Gdy kobieta zdejmuje spódnicę, to u mężczyzny zawsze rodzi się jakaś nadzieja. I to nieważne, czy chce z niej zrobić sztandar (kobieta, kobieta), czy tylko wyprać. Właśnie z taką rozpalającą się nadzieją oglądałem z zachwytem pierwszą część widowiska w całości subtelnie wyestetyzowanego, starannie plastycznie skomponowanego. Tak samo to wyglądało aktorsko.

Uwielbiam zabawę teatralną formą. W przerwie poszedłem do bufetu popatrzeć na sernik i tylko sobie pomyślałem - nie dla psa kiełbasa, a po powrocie na widownię okazało się, że to, co wcześniej widziałem, mieści się we frazie podobnej: obiecanki cacanki.

Wydawało mi się, że kobiety mają umiar zakodowany genetycznie. Ile razy można powtarzać to samo? Pyszny efekt teatralny przerodził się w puste gadulstwo. Napiszę tylko o trzech paniach, które zaprezentowały się znakomicie tak samo, jak reszta, ale uważam, że one akurat ciągle w tym mieście są nie-docenione. Ewelina Paszke-Lowitzsch, poza nazwiskiem, które rzadko komu udaje się poprawnie przeliterować, ciągle czeka na swoje odkrycie, choć już zagrała wiele znakomitych ról w różnych teatrach. W tym spektaklu jako Wredna Baba zdecydowanie dominuje swoim wyrafinowaniem w konwencji teatru Zapolskiej. W prologu jako autorka "Moralności pani Dulskiej" podbiła widzów, przydzielając kobietom role domowych kur. Prawdziwi mężczyźni rechotali nieprzyzwoicie. Złapałem się na tym, że nie rechotałem.

Postacią, z którą się wychodzi z tego przedstawienia, jest na pewno Agata Skowrońska (Wieśniaczka) ze zdecydowanym przerysowaniem, czasami na granicy dobrego smaku oraz konwencji. Kilka przynajmniej świetnych scen oraz wokalne popisy naprawdę dobrej próby. Trzecia, najmłodsza, Ola Listwan (Spryciula), o którą teatry powinny się bić. Ale na razie się nie biją. Może nie należy do znajomych króliczka? A ona cała jest wyłożona nitrogliceryną. Wybucha z niezwykłą siłą i wdziękiem. Czy tylko ja to widzę?

"Sztandar ze spódnicy" to zmarnowana szansa na znakomity spektakl. I tyle mojego chaotycznego z konieczności raportu. Uff...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie