Szynobus jest świetny, lecz wysiada na silnym mrozie

Romuald Piela
Trasa między Wałbrzychem a Kłodzkiem jest bardzo malownicza. Gdyby szynobusy jeździły punktualnie, to podróż byłaby bardzo przyjemna
Trasa między Wałbrzychem a Kłodzkiem jest bardzo malownicza. Gdyby szynobusy jeździły punktualnie, to podróż byłaby bardzo przyjemna Dariusz Gdesz
Szynobusy Kolei Dolnośląskich wciąż się spóźniają. Ludzie marzną i klną na nowego przewoźnika.

Koleje Dolnośląskie wożą ludzi dopiero drugi miesiąc, lecz zdążyły już zrazić do siebie wielu pasażerów. Powód? Ich pociągi zbyt często się spóźniają.
Ludzie nie dojeżdżają na czas do pracy i szkoły. A przede wszystkim marzną, bo na wielu stacjach nie mają się nawet gdzie schronić.

- W ostatnią niedzielę szynobus z Nowej Rudy do Międzylesia miał 40 minut spóźnienia. Na tak krótkiej trasie to skandal - zaalarmował nas Andrzej Nowakowski, który wraz ze znajomymi jechał do Czech na wycieczkę. - I jak tu zaplanować niedzielny wyjazd, skoro już na początku traci się aż 40 minuty? - denerwował się.

Na domiar złego w Nowej Rudzie dworzec jest zamknięty na cztery spusty. Trzeba więc stać, marznąc na dworze.
Podobnych skarg na nowego przewoźnika jest, niestety, więcej. Marzena Jabłońska z Kłodzka tak zraziła się do szynobusów, że - jak mówi - już nigdy do nich nie wsiądzie.
- Przynajmniej zimą - zaznacza pasażerka. - Miałam wątpliwą przyjemność jechać szynobusem w sobotę, tydzień temu. Skład był nieogrzany.

Gdy zapytała konduktorkę, dlaczego w środku jest zimno, usłyszała, że zamarzł system grzewczy.
- Chyba coś jest nie tak z tymi nowiutkimi szynobusami, skoro przy kilkunastostopniowych mrozach wysiada w nich ogrzewanie - zastanawia się mieszkanka Kłodzka.

Koleje Dolnośląskie, spółka utworzona przez urząd marszałkowski, zaczęły wozić pasażerów w połowie grudnia. Żółte szynobusy wyruszyły wtedy na trasę z Legnicy przez Świdnicę, Dzierżoniów, Kłodzko do Międzylesia. Na początku stycznia uruchomiono drugą linię z Wałbrzycha do Kłodzka. Na uruchomienie tych tras mieszkańcy i turyści czekali od lat.
Zwłaszcza linia Wałbrzych - Kłodzko miała być zbawieniem dla wielu mieszkańców regionu. Sporo ludzi dojeżdża bowiem do pracy w Wałbrzychu. A zimą drogi wiodące przez niewielkie miejscowości na tej trasie bywają nieprzejezdne. Szynobus był nadzieją, że już nigdy nie spóźnią się do pracy. Okazuje się jednak, że chyba zbyt szybko się ucieszyli.

Podczas uroczystego otwarcia tej trasy wójt Nowej Rudy Sławomir Karwowski przekazał nowemu przewoźnikowi trzy zegary, żeby szynobusy nigdy się nie spóźniały. Prezent, przynajmniej na razie, na niewiele się zdał.

- Opóźnienia naszych składów wynikają z dwóch powodów. Czasami czekają one po prostu na przyjazd innych pociągów, z którymi są skomunikowane. Jeśli skład PKP ma spóźnienie, to, co za tym idzie, także my - wyjaśnia Marcin Kunat, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich. Dodaje, że opóźnienia mogą też być spowodowane niesprzyjającą pogodą.

- Ostatnio były dość duże mrozy. Nasi pracownicy techniczni zaczynają rozruch składów już na kilka godzin przed ich pierwszym kursem. Niestety, przy 20-stopniowym mrozie czasami i tak nie udaje się zdążyć na czas, choć naprawdę bardzo się staramy - twierdzi Marcin Kunat. I przeprasza wszystkich pasażerów za opóźnienia.
- Prosimy o wyrozumiałość, bo z szynobusami jest podobnie jak z samochodami: czasami rano po mroźnej nocy po prostu nie chcą odpalić - nie ukrywa rzecznik Kolei Dolnośląskich.

W poniedziałek szynobus z Nowej Rudy do Międzylesia odjechał zgodnie z rozkładem jazdy. Tym razem opóźnienia nie było. Mróz ustąpił.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antyszyn

Mam to "szczęscie" że korzystam z tych "wynalazków techniki" już od kilku lat i niestety sprawa tutaj jest prosta. Te "cuda techniki" kompletnie nie nadaja się na mrozy. Jesli nawet odpalą na mrozie to i tak potrafią stanąć na trasie. Do tego dochodzi kwestia awaryjności - bardzo często wyższa niż dwudziestoletniej lokomotywy (może lepiej było kupić używany sprzęt z zachodu???). Do tego te malutkie siedzonka wewnątrz jak dla dzieci - niziutkie, często bez zagłówków. Mało miejsc siedzących w tych krótkich egzemplarzach. No i ta wysoka podłoga - okropność jak można było zaprojektować tak wysoko środek ciężkości. A latem też nie jest lepiej bo często klima "siada" - o zgrozo nie można otworzyć okna bo konstruktor oczywiście tego nie przewidział. No i jeszcze te rozkłady jazdy - 5-6 minut postoju na stacji końcowej i powrót - zgroza.

a
antyszyn

Mam to "szczęscie" że korzystam z tych "wynalazków techniki" już od kilku lat i niestety sprawa tutaj jest prosta. Te "cuda techniki" kompletnie nie nadaja się na mrozy. Jesli nawet odpalą na mrozie to i tak potrafią stanąć na trasie. Do tego dochodzi kwestia awaryjności - bardzo często wyższa niż dwudziestoletniej lokomotywy (może lepiej było kupić używany sprzęt z zachodu???). Do tego te malutkie siedzonka wewnątrz jak dla dzieci - niziutkie, często bez zagłówków. Mało miejsc siedzących w tych krótkich egzemplarzach. No i ta wysoka podłoga - okropność jak można było zaprojektować tak wysoko środek ciężkości. A latem też nie jest lepiej bo często klima "siada" - o zgrozo nie można otworzyć okna bo konstruktor oczywiście tego nie przewidział. No i jeszcze te rozkłady jazdy - 5-6 minut postoju na stacji końcowej i powrót - zgroza.

m
mlodywroclaw.pl

Jestem gorącym zwolennikiem pomysłu utworzenia Kolei Dolnośląskich, dlatego też powyższy artykuł bardzo mnie zaniepokoił. Jeśli inicjatywa nie ma zakończyć się po polsku („chcieliśmy dobrze, wyszło jak zawsze”) ewidentnie istnieje potrzeba wdrożenia zarządzania nastawionego na rozwiązywanie piętrzących się problemów. Oto kilka z nich wyciągniętych z artykułu:
1. System informacji na lokalnych stacjach – nie powinien być problemem w przypadku pojedynczych linii, a takimi dysponują KD. Chodzi oczywiście o tablice elektroniczne z aktualną informacją, kiedy przyjedzie następny pociąg. Plus monitoring, aby tablice te przetrwały więcej niż kilka dni (właściwie nocy).
2. Udostępnienie poczekalni na lokalnych stacjach – być może w pierwszym składzie powinien jechać pracownik kolei, który będzie otwierać poczekalnie na stacjach, a w ostatnim zamykać?
3. Rezygnacja ze skomunikowania ze składami PKP – skoro i tak z połączeń korzystając głównie mieszkańcy dojeżdżający do pracy, może lepiej zrezygnować ze skomunikowania na rzecz punktualności. Ewentualnie wprowadzić skomunikowanie ograniczone/elastyczne (np. oczekiwanie nie dłuższe niż 15 min.).
4. Garażowanie składów – czy nie udałoby się znaleźć lepszych miejsc nocnego postoju składów? A może wystarczy zatrudnić dyżurnego, który co jakiś czas uruchamiałby w nocy maszyny, aby nie doprowadzić do ich zamarznięcia?
Rozwiązania te nie wymagają nakładów przekraczających możliwości nowoutworzonej spółki należącej do samorządu województwa.

Dodaj ogłoszenie