Szyją i projektują – krawcowa i modystka. Czy te rzemieślnicze zawody przetrwają?

materiał informacyjny
Udostępnij:
Szkoły zawodowe we Wrocławiu nie uczą już krawiectwa i modniarstwa. Młodzież nie chce kontynuować tego, co stworzyły wcześniejsze pokolenia. Czy niedługo zabraknie osób, które mogą zaprojektować garnitur i kapelusz na miarę?

Dolnośląska Izba Rzemieślnicza (z siedzibą przy pla­cu Solnym 13 we Wrocławiu) to organizacja, która zrzesza rzemieślników małych i średnich firm. Poprzez 36 cechów zrzesza 5 tys. zakładów rzemieślniczych oraz przedsiębiorców z regionu Dolnego Śląska. Prezesem Izby jest Zbigniew Ładziński.

Honorowy Tytuł Mistrza DIR mają Jego Eminencja Ksiądz Henryk Kardynał Gulbi­no­wicz, śp. Tadeusz Różewicz, profesor Alicja Chybicka, profesor Krzysztof Penderecki, profesor Jan Miodek, profesor Norman Davies, generał Mirosław Herma­sze­wski, reżyser Krzysztof Zanu­ssi, profesor Maja Komorowska. W tym roku tytuł ten otrzyma Włodzimierz Lubański.
Właśnie w Dolnośląskiej Izbie Rzemieślniczej wisi kontusz i żupan uszyty przez Wandę Fok, która jest zrzeszona w Cechu Rzemiosł Odzieżowo-Włókienniczych we Wrocławiu. Wchodząc do jej zakładu przy ul. Kazimierza Wielkiego 15, nie sposób nie zauważyć licznych dyplomów i nagród, które zdobyła w ciągu 52 lat swojej pracy zawodowej.
– W domu mam ich znacznie więcej. W pracowni tyle, ile miejsca na ścianach – śmieje się pani Wanda Fok.
– Pierwszą rzecz uszyłam, gdy chodziłam do szkoły podstawowej. Była to czarna sukienka z bawełny, w czerwone róże i zielone listki, bez rękawów, bo wówczas nie umiałam ich tworzyć. Szyłam ją ręcznie, ponieważ nie miałam maszyny – dodaje.
Pani Wanda szyła w Niemczech garnitury, płaszcze i kostiumy dla prywatnych osób. Po powrocie założyła własny zakład rzemieślniczy.

Pobiła rekord Polski

Wanda Fok jest rekordzistką Polski w długości szycia. Wraz z zespołem przez 24 godziny tworzyła poduszki przeznaczone dla dzieci z hospicjum.

Egzamin czeladniczy zdała w 1968 roku, mistrzowski męski w 1979 roku, a damski – w 1994. Chodziła do zasadniczej szkoły zawodowej przy ul. Kotlarskiej we Wrocławiu, a potem Technikum Włókienniczo-Odzieżowego przy pl. Teatralnym oraz Studium Podyplomowego – Projektowanie i Stylizacja Odzieży.

– Niewielu jest ludzi wykonujących zawód, który kochają. Nie wyobrażam sobie momentu, gdy będę musiała odłożyć igłę i przestać szyć – mówi Wanda Fok. – Jest to zawód ginący, unikatowy. Bardzo mało osób się go uczy. Większość rodziców myśli, że ich dziecko musi mieć wykształcenie średnie lub wyższe. A ja mam koleżankę, która ukończyła dwa kierunki studiów, a jednak prowadzi zakład krawiecki. Trzeba mieć trochę zdolności manualnych i takich, które potrafią wydobyć to piękno, które jest w człowieku – dodaje.

Wanda Fok jest wice­przewo­dni­czącą Ogólnopolskiej Komisji Branżowej Krawców i Rzemiosł Odzie­żowo-Włó­kien­niczych Związku Rzemiosła Polskiego w Warszawie. Prowadzi też zajęcia dla zaintereso­wanych krawiec­twem w Łozinie, oddalonej o 2o km od Wrocławia.

– Tworzymy razem czapki, przytulanki oraz kartki świąteczne – dodaje pani Wanda.

Wanda Fok uczyła się krawiectwa od Mariana Suligi, który prowadził swój zakład przy ul. Kiełba­śniczej.

– Zaszczepił we mnie miłość do tego zawodu. Zawsze mówił, że w krawiectwie męskim można się wykazać – wspomina pani Wanda.

Moda na slim

Aktualnie bardzo modne są wąskie, wyprofilowane marynarki.

– Często nie zgadzam się z modą, którą proponują Włosi. Robią przywąskie i za niskie w kroku spodnie – stanowczo zaznacza Wanda Fok.

Pani Wanda szyła odzież historyczną między innymi dla Wrocławskiego Teatru Panto­nima, Teatru im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze, czasami dla Teatru Polskiego we Wrocławiu i dla teatru w Strasburgu. Szyła też kontusze, żupany, fraki, smokingi dla Opery Wrocławskiej.

Technologia, a czas

– Stare maszyny, które stoją w zakładzie często lepiej zdają egzamin niż te nowsze, które mam w domu. Różnią się oczywiście technologią, ale w zakładzie usługowym nie jest potrzebna lepsza maszyna, gdyż wiele rzeczy robimy ręcznie – podkreśla Wanda Fok. – Moim zdaniem, należy nauczyć się porządnie zawodu. Może z niego żyć godziwie – zaznacza Wanda Fok.

– Klienci się zmienili. Dzisiaj są bardziej wymagający, niż kiedyś. Nie ma takiego, który wchodzi, mierzy i wychodzi. Trzeba poświęcić mu bardzo dużo czasu. Musi poczuć się jak w domu. Dawniej mierzyło się na trzy miary. Teraz mężczyźni podchodzą do mody podobnie jak kobiety i zwracają uwagę na szczegóły – uśmiecha się pani Wanda.

– Czasem zgłaszają się osoby, które mają 30 lat i chcą się nauczyć tego zawodu. Nigdy nie jest za późno na naukę – dodaje.

Modystka

Kapelusz nosimy, nie tylko, by chronił nas od chłodu, ale przede wszystkim dlatego, że dodaje nam elegancji.

Modystka zajmuje się zawodowo wyrobem i sprzedażą kapeluszy, woalek oraz dodatków (wstążek, lamówek). W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych we Wrocławiu było ponad 40 modystek. Dzisiaj zostały tylko dwie.

Jedną z nich jest pani Lucyna Kolbusz, która szyje elementy nakryć dla Honorowych Mistrzów Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej.

Dziś już nikt w szkole nie wykształci się na modystkę, gdyż w Polsce nie uczy się już tego zawodu. Dawniej modystki zdobywały wiedzę i umiejętności w szkole zawodowej.

– Kiedyś był kapelusz wizytowy, wieczorowy, popołudniowy. Teraz klientki chcą kapelusz uniwersalny: do kościoła i na spacer – mówi Lucyna Kolbusz, modystka.

Jej zakład znajduje się przy ul. Więziennej 1 we Wrocławiu. Aktualnie dla kobiet tworzy się kapelusze sportowe w stylu męskim, stylowane na lata dwudzieste oraz berety np. z aksamitu.

Pani Lucyna ma klientki, które przychodzą do niej od kilkunastu lat. Mężczyźni zaś odwiedzają ją najczęściej, by odświeżyć lub zmniejszy kapelusz. Lucyna Kolbusz kapelusze prasuje na formach (nazywa się je „siodłami”), zaś modeluje na specjalnych główkach.

– Wykonanie kapelusza trwa 3-4 godziny. Są też takie, które tworzę nawet 5-6 godzin. Szczególnie dużo pracy jest przy wykończeniu – zaznacza Lucyna Kolbusz. – Najbardziej wymagający model tworzyłam przez 8 godzin – dodaje. Ceny za usługę zależne są od czasu pracy nad okryciem głowy.

Tworzy dla teatrów

– Najciekawsza jest dla mnie współpraca z teatrem –podkreśla Lucyna Kolbusz.

W swojej karierze zawodowej pani Lucyna współpracowała m.in. z Wrocławskim Teatrem Współ­czesnym oraz Teatrem Polskim we Wrocławiu.

Szyją i projektują – krawcowa i modystka. Czy te rzemieślnicze zawody przetrwają?

Zadanie zostało sfinansowane ze środków budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska