Szczury w centrum Wrocławia. Wchodzą nawet do restauracji [FILM, ZDJĘCIA]

Weronika Skupin
U zbiegu ulic Więziennej, Garbary i Uniwersyteckiej - przy osłonie śmietnikowej - na dobre zadomowiły się szczury. Gryzonie wykopały kilkanaście norek i znoszą do nich jedzenie z pobliskich śmietników. Restauratorzy skarżą się, że szczury próbują nawet wchodzić do restauracji i odstraszają gości.

Szczury wykopały kilkanaście norek na skwerku przy osłonie śmietnikowej, ale drążą też korytarze pod murkiem i chodnikami wzdłuż ul. Garbary. Niektóre płytki się zapadają pod parkującymi tam samochodami. Gryzonie widywane są również na skwerze przy gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego.

– O dziury można się potknąć, nie mówiąc o tym, że strach tutaj chodzić. Szczury nie boją się ludzi, w środku dnia biegają całymi stadami po ulicy od śmietnika do śmietnika – mówi pani Anna Kownacka mieszkająca w pobliskiej kamienicy.

Pani Danuta mieszkająca naprzeciw osłony śmietnikowej codziennie widzi gryzonie. – Naliczyłam kiedyś 13 szczurów, które jeden za drugim spacerowały przez ulicę. Przyzwyczaiły się do ludzi, a często leżą porozjeżdżane na drodze. Podchodzą nawet pod schodki restauracji, a restauratorzy boją się otwierać drzwi. Jak jest ciepło chodzą między nogami klientów siedzących w letnich ogródkach – opowiada.

– Szczury ciągle tu biegają. Kelnerki boją się wynosić śmieci, często proszą kolegów, by zrobili to za nie – mówi Katarzyna Czekanowska, właścicielka jednej z pobliskich restauracji. – Problem jest co najmniej od półtora roku, a nikt z tym nic nie robi mimo protestów restauratorów i mieszkańców ze wspólnoty. Sanepid mówi, że to nie ich sprawa – dodaje Czekanowska.
Wyjaśnia, że nie może wyłożyć trutki, ale w restauracji porozstawiane są pułapki. Na razie żaden szczur się nie złapał.

Pani Danuta załamuje ręce, że wspólnota mieszkaniowa nic ze szczurami zrobić nie może, a do urzędników mieszkańcy nie mogą dotrzeć. – Raz był tu ktoś i rozłożył trutkę, a szczury jak były, tak są – bulwersuje się. Dodaje, że kilka miesięcy temu szczury prawie w ogóle się nie pokazywały, ale ostatnio namnożyło się ich tyle, że stały się poważnym problemem.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Na zebraniach wspólnoty mieszkaniowej temat był często poruszany. W administracji budynków przy ul. Uniwersyteckiej, którymi zarządza firma Meritum otrzymaliśmy informację, że w marcu wysłano pismo do urzędu miasta, a dokładnie Zarządu Zasobu Komunalnego. Napisano w nim, że biegające po wspomnianym terenie szczury wystawiają złe świadectwo Wrocławiowi jako Europejskiej Stolicy Kultury, dlatego wspólnota prosi urzędników o interwencję, zabetonowanie dziur w chodniku i skuteczne pozbycie się szczurów.

Urszula Hamkało z ZZK odpowiada, że urząd miasta to zły adres i mieszkańcy powinni się zwrócić gdzie indziej. Ustaliła, że teren przy ul. Więziennej 17, o którym mowa, należy do Uniwersytetu Wrocławskiego i jest pod jego wieczystym użytkowaniem. Z kolei gmina w ogóle nie ma swoich kamienic przy pobliskich ulicach.

Jacek Przygodzki z Uniwersytetu Wrocławskiego dziwi się odpowiedzi miasta. Mówi, że uczelnia ze swej strony wyłożyła trutki na należących do niej terenach przy hotelu Zaułek. Pracownicy administracji uczelni utrzymują jednak, że śmietnik jest miejski i to on stanowi największy problem. – Gdyby nie było śmietnika, nie byłoby szczurów – zauważa Przygodzki. Rzecznik zapewnił nas jednak, że tereny jeszcze raz dokładnie zostaną sprawdzone, a pracownicy uczelni wybiorą się tam na wizję lokalną. Uniwersytet postara się zaradzić i prawdopodobnie wyłoży trutki. Sprawa ma zostać załatwiona między uczelnią a urzędem miasta. Anna Bytońska z magistratu poinformowała, że urząd ze swojej strony wezwie Uniwersytet Wrocławski do deratyzacji. Poza tym nie zrobi nic, swojej firmie wybranej w przetargu do odszczurzania miasta nie zleci żadnych działań. Urzędników obchodzi jedynie to, gdzie szczur ma gniazdo - w tym wypadku na trawniku należącym do uczelni. To, że gryzonie biegają w centrum miasta i podkopują chodniki już ich najwidoczniej nie interesuje.

Jak mówi Krzysztof Żurek zajmujący się zwalczaniem szkodników, szczury szybko się rozmnażają, a po ostatnich opadach bardziej się pokazują. – Nie przeszkadza im życie wśród ludzi w centrum miasta. Są nawet na dworcu głównym. Lubią też tereny nad fosą. Świetnie pływają i poruszają się głównie kanałami – wyjaśnia Krzysztof Żurek.

Wideo

Dodaj ogłoszenie