Świdnica: Przegrał na giełdzie pieniądze klientów

Małgorzata Moczulska
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Fot. PK
Udostępnij:
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy oskarżyła 33-letniego Dariusza O. z Dzierżoniowa, doradcę ds. funduszy inwestycyjnych jednego z oddziałów w banku BGŻ, o oszustwo i kradzież z kont klientów blisko miliona złotych.

Mężczyzna zajmował się w banku najzamożniejszymi klientami. Głównie tymi, którzy lokowali tam spore kwoty na lokatach terminowych oraz w funduszach inwestycyjnych.

- Klienci ufali mu i powierzali swoje oszczędności, a oskarżony, zamiast lokować je w funduszach inwestycyjnych i zarabiać dla nich pieniądze, przelewał je na konto swoje lub swojej żony - mówi Małgorzata Iwaszkiewicz z wydziału przestępstw gospodarczych świdnickiej prokuratury okręgowej. - Jak ustaliliśmy, mężczyzna wypłacał z kont od 20 tys. zł do nawet 200 tys. złotych - dodaje prokurator.

Nikt nie zorientował się o tym procederze. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, dzięki jednemu ze skrupulatnych księgowych. To on zauważył brak pieniędzy na koncie. Zgłosił to do banku, a ten wszczął procedurę wyjaśniającą i po nitce do kłębka dotarł do winnego.

Okazało się, że w październiku ubiegłego roku młody bankowiec wymyślił sprytny sposób na dorobienie sobie do pensji. Część pieniędzy, które klienci lokowali w banku, Dariusz O. wypłacał na jakiś czas (najczęściej kilka tygodni) i przelewał na założone przez siebie wysoko oprocentowane lokaty. Pozostałą częścią pieniędzy grał na giełdzie.

Jak zeznał śledczym, miał zamiar oddać pieniądze, nawet z odsetkami, ale miał pecha. Na giełdzie zdarzył się krach i misterny plan legł w gruzach.

Bank sprawy nie chce komentować. Jest w sprawie stroną poszkodowaną.
- Ten pan został dyscyplinarnie zwolniony i jego sprawa jest dla nas zamknięta - mówi Ewelina Zdanowska, kierownik placówki w Dzierżoniowie.

Wykorzystani przez Dariusza O. klienci otrzymali już zwrot wszystkich niezrealizowanych odsetek.
Mężczyzna chce dobrowolnie poddać się karze. Proponuje dla siebie wyrok z warunkowym zawieszeniem jego wykonania. Zobowiązał się też do spłaty długu w ratach.
W październiku pierwsza rozprawa. Wtedy okaże się, czy sąd zgodzi się na taką karę.

Jak już kraść, to miliony...
Bankowcy nieraz sięgali po pieniądze klientów. W lipcu tego roku wyszło na jaw, że dwie kasjerki legnickiego oddziału banku BZ WBK ukradły z niego prawie 9 mln zł. Kobiety przywłaszczały sobie pieniądze od 7 lat. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kobiety wynosiły pieniądze w różnych walutach z bankowego skarbca. Podobno znaleziono tam pocięte gazety zamiast banknotów. Pieniędzy do dziś nie odzyskano. Kasjerki zeznały, że wydały je głównie na bieżące potrzeby. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa.

Wcześniej podobna afera finansowa zdarzyła się w Zgorzelcu. Kasjerka z banku BPS ukradła ponad stu osobom blisko 3 mln zł. Dwa miesiące temu została za to skazana na 25 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Ma 10 lat na oddanie skradzionych z banku pieniędzy. Inaczej trafi na 5 lat do więzienia. Zdaniem sądu, pozostawienie kobiety na wolności to dobre rozwiązanie, bo będzie mogła pracować i oddać ukradzione pieniądze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie