Św. Jacku z pierogami

    Św. Jacku z pierogami

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dziś to tytułowe zawołanie z ust starszych pań można jeszcze usłyszeć na Podlasiu.
    Jest ono prośbą o pomoc w złej sytuacji. Potocznie objawiało bezradność wobec jakiegoś nawet banalnego zdarzenia. Działało podobnie, jak równie zapomniane: masz babo placek... czyli kłopoty.
    Święty Jacek z pierogami przypomniał mi się, bo rada wrocławskiego osiedla Strachocin-Swojczyce-Wojnów w najbliższą niedzielę (22 sierpnia) zaprasza na Jarmark św. Jacka. Wstęp wolny, a wszyscy chętni zbierają się pod siedzibą rady przy ul. Ludowej o godzinie 16.00. Zaintrygowało mnie, dlaczego na wieczornej biesiadzie będą pajdy chleba ze smalcem, a nie wielkie misy z gorącymi pierogami, skoro to Jarmark pod wezwaniem św. Jacka.

    Domniemywać należy, iż chodzi o świętego urodzonego na Śląsku, dokładnie w Kamieniu Śląskim.
    Ów święty Jacek pochodzący ze szlacheckiego rodu Odrowążów był stryjecznym bratem patrona Wrocławia, błogosławionego Czesława. Zamiana pierogów na chleb to trochę tak, jakby 11 listopada, w imieniny św. Marcina, zamiast marcińskich rogali ktoś serwował pączki. Myślę, że szkoda zamazywać stare tradycje.

    Jak pewnie wszyscy wiedzą, w dniu imienin Jacka, 17 sierpnia, albo już w ich wigilię, w wielu miastach polskich odbywały się Jarmarki św. Jacka. Wszystkim towarzyszyły pierogi. Mieliśmy dwa duże festiwale pierogów. Ile było małych, nikt nie policzy. Tym bardziej znanym, od siedmiu lat chwali się Kraków. W tym roku statuetkę św. Jacka z Pierogami za najlepsze pierogi odebrała firma Królestwo Pierożka. Te najlepsze były z huculskim nadzieniem, czyli mielonym mięsem wołowym i wieprzowym, kiszoną kapustą, ziemniakami i cebulą. Niestety, proporcji nie znam i nie wiem, czy autorzy zechcą je zdradzić. Publiczność statuetką Kazimierza Wielkiego nagrodziła pierogi nadziane bananem z twarożkiem, doprawione wanilią i rumem.

    W dniu imienin Jacka w wielu miastach polskich odbywały się Jarmarki św. Jacka.
    Drugi festiwal zgromadził miłośników tego przysmaku z nadzieniem w lubelskim Ogrodzie Saskim. Dominowały oczywiście tradycyjne... pirogi lubelskie (tak tam się nazywają) z kaszą i serem oraz pieczone pirogi biłgorajskie z kaszą gryczaną i ziemniakami.

    Nie namawiam, żeby skromna osiedlowa rada szarpała się od razu na pierogowy festiwal, ale jednak akcent powinien być na pierogi, a nie chleb ze smalcem.

    Swojczyce, o czym warto pamiętać, są jednym z najstarszych podwrocławskich osiedli. Badacze jego historii znaleźli zapis z roku 1292, z którego wynika, że książę Henryk V Gruby podarował palatynowi, namiestnikowi województwa kaliskiego Mikołajowi ową wieś położoną w dzisiejszej dzielnicy Psie Pole.
    Dziś organizator jarmarku, jak już wspomniałem, zbiera mieszkańców trzech sąsiadujących osiedli: Swojczyc, Strachocina i Wojnowa.

    Na kanwie starych legend, które wygrzebał i pozlepiał Tadeusz Reder, powstało ponad dziesięć lat temu we Wrocławskim Teatrze Lalek przedstawienie "Baśń o Smoku Strachocie". Autorem sztuki jest Krzyś Kopka, a owo dzielnicowe dzieło wyreżyserował Wiesiek Hejno, lalki zaprojektowała nieżyjąca już wybitna artystka Jadzia Mydlarska-Kowal. Wydaje mi się, że dziś Strachocinowi należy się bajkobusowy przystanek, co może w przyszłym roku jarmark wzbogacić.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo