Sukces opolan. Ich zaawansowane roboty wykonują za pracowników najbardziej żmudne zadania

Materiał informacyjny Miasta Opole
Udostępnij:
Chwytak podciśnieniowy został wydrukowany w 3D i choć waży zaledwie 1,5 kilograma, może przenosić ładunek kilkukrotnie cięższy niż on sam. Młodzi opolanie swój sukces zawdzięczają świetnym, opolskim inżynierom, pod których skrzydłami uczyli się fachu. – Koledzy z większych ośrodków podpatrują nas z zazdrością, więc nie mamy powodów do kompleksów - mówią udziałowcy spółki nDraft Adaptiv.

Stworzona przez nich firma stawia na automatyzację tam, gdzie dotychczas była ona niemożliwa lub zbyt kosztowna. Tak powstał m.in. robot kolaboracyjny do paletyzacji kartonów z gotowym produktem, wykorzystywany przez jeden z dużych, opolskich zakładów produkcyjnych. – Pojedynczy karton nie jest ciężki, bo waży maksymalnie 2 kilogramy, ale zadanie bywa żmudne i monotonne, dlatego po 8 godzinach przekładania pracownik ma dość – mówi Przemysław Krupiarz, współwłaściciel spółki nDraft Adaptiv. – Opracowaliśmy chwytak podciśnieniowy, wydrukowany w 3D metodą SLS (chodzi o Selective Laser Sintering, czyli selektywne spiekanie laserowe – przyp. red.). Jego całkowita waga to zaledwie 1,5 kilograma, a może przenieść od 2 do 8 kartonów o wadze nawet do 7 kilogramów. Żadne z gotowych rozwiązań, dostępnych na rynku nie było w stanie sprostać wymaganiom klienta, więc musieliśmy „uszyć” produkt na miarę.

Inteligentne maszyny wywodzą się z sektora motoryzacyjnego i są coraz chętniej stosowane w innych gałęziach przemysłu. Koszt zautomatyzowania stanowiska zależy od stopnia skomplikowania i waha się od 200 tys. złotych do nawet kilku milionów. - Ale taka inwestycja szybko się zwraca. W przypadku mniejszych projektów nawet po 12 miesiącach – mówi Przemysław Krupiarz.

Pod okiem najlepszych inżynierów

W tej branży wiedza to za mało. Liczy się również doświadczenie, a współtwórca nDraft Adaptiv – jak sam podkreśla - miał szczęście do mentorów. – Już w trakcie studiów pracowałem w firmie z Kluczborka, która zatrudnia wielu utalentowanych inżynierów z Opolszczyzny. To, czego nauczyłem się pod ich okiem sprawiło, że dziś jestem tu gdzie jestem – mówi wiceprezes spółki. – Ta firma produkowała maszyny wykorzystywane później w Arabii Saudyjskiej, Dubaju, Chinach, czy Wenezueli. Klienci stawiali przed nami ogromne wyzwania, musieliśmy spełnić restrykcyjne wymogi, ale tamto doświadczenie chyba mnie zahartowało, bo dziś do wyzwań podchodzę z ciekawością, a nie z lękiem, że nie podołam. Opole i Opolszczyzna są kameralne, dlatego tu łatwiej nawiązać kontakty, pomocne przy rozwijaniu biznesu. Te relacje, ale też mniejsza anonimowość są wielkim plusem regionu.

Trzon spółki nDraft Adaptiv tworzy sześciu inżynierów. Pracami montażowymi zajmują się zewnętrzni podwykonawcy. Na swoim koncie mają realizację projektów, których wartość wahała się od 100 do 700 tys. złotych. – Opracowaliśmy na przykład maszynę do podnoszenia stalowych konstrukcji, ważących do 20 ton. Składa się ona z czterech identycznych urządzeń komunikujących się między sobą poprzez protokół OPC UA w celu synchronizacji ruchów - wspomina wiceprezes spółki.

Mamy dobry klimat dla biznesu

Przemysław Krupiarz Opolu wiele zawdzięcza, dlatego po czterech latach mieszkania we Wrocławiu chętnie tu wrócił. - Założyłem rodzinę, mam 2-letniego synka i miesięczną córeczkę – mówi z dumą. – Ukończyłem Politechnikę Opolską. Tu stawia się na praktyczne wykorzystanie wiedzy. Miałem szczęście do świetnych fachowców, którzy uczyli nas rozwiązywania skomplikowanych problemów. Pracowaliśmy na stanowiskach laboratoryjnych, które zawierały przemysłowe urządzenia, na przykład roboty 6-osiowe, systemy wizyjne, przetwornice częstotliwości, sterowniki programowalne, czy systemy pomiarowe. To procentowało. W mniejszym ośrodku, jakim jest Opole, relacje są dużo bliższe. Łatwiej dotrzeć do znaczących postaci świata nauki oraz znaleźć niszę na rozwój biznesu.

Spółka nDraft Adaptiv ma biuro w Parku Naukowo-Technologicznym, założonym przez Miasto Opole, choć inżynierowie większość zadań są w stanie wykonać zdalnie. – Pomysł stworzenia PNT był strzałem w dziesiątkę, bo on bardzo ułatwia młodym przedsiębiorcom start – podkreśla Przemysław Krupiarz. – Podczas jednego ze spotkań, na którym prezentowały się startupy, poznałem przedstawiciela firmy, dla której później byliśmy wsparciem. Okazało się, że oni mają problem, a my wiemy jak go rozwiązać. Tak powstało wspomniane już stanowisko z robotem. Miasto powinno stwarzać klimat dla przedsiębiorców i akurat Opole ma w tym względzie bardzo pozytywne fluidy. Nigdy nie doświadczyłem biurokratycznych „schodów”, o których wśród przedsiębiorców z innych miast krążą wręcz legendy.

Wideo

Materiał oryginalny: Sukces opolan. Ich zaawansowane roboty wykonują za pracowników najbardziej żmudne zadania - Nowa Trybuna Opolska

Dodaj ogłoszenie