Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Suczka umierała na betonie głodna i schorowana. Sąd uniewinnił jej właściciela

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Suka odebrana właścicelowi z Szewc pod Wrocławiem. Czy meżczyzna dbał o nią właściwie?
Suka odebrana właścicelowi z Szewc pod Wrocławiem. Czy meżczyzna dbał o nią właściwie? Ekostraż
Sąd uniewinnił mężczyznę oskarżonego o znęcanie się nad psem. Zwierzak został zabrany z posesji w Szewcach pod Wrocławiem przez Ekostraż w stanie agonalnym. Tak przynajmniej twierdzą działacze stowarzyszenia, a za nimi prokuratura. Miał anemię, mocznicę, był w takim stanie, że nie mógł się podnieść z betonu. Na ciele zrobiła mu się rana odleżynowa.

Trzebnicki sąd uznał jednak, że nie ma dowodów na przestępstwo. A miałoby ono polegać na trzymaniu zwierzęcia w niewłaściwych warunkach i na rażących zaniedbaniach w opiece nad nim. Prokuratura i Ekostraż zapowiadają, że wyrok zaskarżą do Sądu Okręgowego.

Rzecz działa się w listopadzie 2016 roku. Główną bohaterką całej historii jest suczka, mieszaniec choć z wyglądu przypomina owczarka niemieckiego. - Trzy psy biegały u nas po podwórku – opowiada nam syn oskarżonego właściciela posesji w Szewcach. - Wyjechaliśmy na dwa, trzy dni. Sąsiad dolewał im wody do misek, miały karmę w wiadrze – opowiada. - Wtedy jednemu z psów musiało się coś stać. Wcześniej nic mu nie było - deklaruje. Nasz rozmówca opowiada, że ktoś musiał usłyszeć piszczenie zwierzęcia i dał znać Ekostraży.

Działacze stowarzyszenia uznali, że pies był w tak ciężkim stanie, że nie przeżyłby bez ich interwencji. Weszli więc na teren posesji i zabrali suczkę. Do dziś jest pod ich opieką. „Nasz nowy podopieczny wygląda jakby był staruszkiem, a tak naprawdę to skandalicznie zaniedbany cierpiący pies w średnim wieku” - napisali na swoim profilu na Facebooku. - „Zwierzę ma otwartą ranę na ciele, w chwili odbioru miało ograniczoną świadomość i trzęsło się z zimna. Można przypuszczać, że tej nocy pies już by tam nie przeżył. Stan ogólny psa poprawił się po podanych lekach i kroplówkach. Pies rzuca się na jedzenie i wodę jakby nie jadł i nie pił od dawna”.

Nasz rozmówca z Szewc przekonuje, że on i ojciec dbają o swoje zwierzęta. Mówi, że suka, odebrana przez Ekostraż, była przez nich uratowana. Wcześniej ktoś chciał się jej pozbyć i odwieźć do schroniska dla zwierząt. Opowiada jak leczyli suczkę, kiedy uciekła im z posesji i uległa wypadkowi. - To był stary pies, miał 11 lat – mówi syn oskarżonego mężczyzny. Pokazuje dwa psy, które zostały im na posesji. - Niczego im nie brakuje. Wodę mają, karmę zawsze. Nie są na żadnym łańcuchu, biegają po całym terenie. Jak gdzieś wyjeżdżamy, to sąsiad zawsze im wody doleje.

„Wszyscy lekarze, którzy dotychczas leczyli psa wyrazili jednoznaczną opinię, że jest on rażąco zaniedbany przez właściciela” - czytamy tymczasem na profilu Ekostraży. - „Ponieważ właściciel psa twierdzi, że psa leczył, nie będziemy mu ułatwiać obrony i wskazywać z jakiego powodu jego pies cierpiał. Skoro go leczył, powinien to wiedzieć. W związku z odleżynami i zanikami mięśniowymi z psem pracuje także codziennie jego prywatna rehabilitantka” - napisali w listopadzie 2016, niedługo po odebraniu zwierzęcia.

Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy złożyła już w sądzie zapowiedź apelacji w sprawie suczki z Szewc. Złoży ją jak sąd dostarczy jej pisemne uzasadnienie wyroku uniewinniającego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Reportaż Śląski Związek Rolników Strajk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska