Strzelali do terrorystów i odbijali zakładników. Ćwiczenia obrony cywilnej na WSOWL

Marcin Kaźmierczak

Wideo

Strzały, wybuchy granatów, jęki rannych, a także odbicie i ewakuacja zakładników - to wszystko można było zobaczyć i usłyszeć w piątek w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych podczas ćwiczeń dla służb obrony cywilnej.

We Wrocławiu w 273 formacjach obrony cywilnej służy 1673 osób. To przede wszystkim żołnierze, policjanci, ale także strażacy czy ratownicy medyczni. O ewentualnych zagrożeniach wrocławian informuje 35 syren alarmowych rozmieszczonych głównie na dachach wieżowców. W ewidencji budowli ochronnych Wrocławia figuruje z kolei 312 budowli ochronnych, zakładowych jak i przeznaczonych dla pozostałej ludności. Wśród nich 16 to budynki wolnostojące - m.in. poniemieckie schrony przy ul. Stalowej, Słowiańskiej, Ładnej i pl. Strzegomskim.

– Zadaniem osób zaangażowanych w obronę cywilną jest przede wszystkim ochrona ludności, zakładów pracy, dóbr kultury, a także pomoc poszkodowanym podczas wojny, zamachów terrorystycznych czy klęsk żywiołowych – wyjaśnia płk Witalis Pellowski, dziekan wydziału nauk o bezpieczeństwie WSOWL. – Każdy z ratowników, którzy służą w ramach obrony cywilnej w ciągu pięciu lat musi zdobyć 180 punktów, potwierdzających kwalifikacje – dodaje.

Punkty można zdobyć m.in. podczas ćwiczeń, jakie dziś odbyły się w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych. Na poszczególnych stanowiskach można było poćwiczyć m.in. zakładanie opatrunków w kompletnych ciemnościach, ratowanie rannych w górach. Co ciekawe, stanowiska były dostępne także dla cywilów.

Punktem kulminacyjnym ćwiczeń była ewakuacja żołnierzy przy pomocy transportera Rosomak oraz odbicie zakładników porwanych przez terrorystów. Wzięli w nim udział zarówno żołnierze, strażacy jak i ratownicy medyczni.

– Chodziło o wyćwiczenie i skoordynowanie działań wszystkich służb zaangażowanych w obronę cywilną. Teorii można się wyuczyć na pamięć, sprzęt jest ogólnodostępny, ale zdarzają się sytuacje, które nie znalazły się w podręcznikach, bo są trudne do opisania lub występują na tyle rzadko, że są po prostu pomijane – twierdzi płk Pellowski. – Poza tym nie możemy stać w miejscu, bo choć zagrożenia pozostają mniej więcej podobne, to zmieniają się dostępne środki i metody, również wykorzystywane przez napastników – dodaje.

Ważne jest też wyrabianie prawidłowych nawyków. – Żołnierz w czasie akcji nie myśli, a reaguje. Dla przykładu ćwiczyliśmy dziś ewakuację rannych przy pomocy transportera opancerzonego Rosomak. Żołnierze musieli zwracać uwagę choćby na to, w którą stronę ustawią nosze, tak by lekarz mógł łatwo podać rannemu kroplówkę – wyjaśnia kpt. Artur Żelichowski z WSOWL.

Kolejne ćwiczenia służb obrony cywilnej pod kryptonimem „Kryzys 2017” odbędą się we Wrocławiu na początku czerwca. Wezmą w nich udział służby, które będą zabezpieczały w lipcu The World Games.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

v
vitek
Oby nie musieli nigdy w realu doświadczać.
e
ex_wojskowy
podczas wymiany ognia nie jest celem zabic przeciwnika, ale zranic go tak aby zaangazowac innych w pomoc. martwy nie potrzebuje pomocy
Dodaj ogłoszenie