Strażnicy zamiast karać ostrzegają przez megafon

Ewa Chojna
Jan Pomykała, komendanta Straży miejskiej w Złotoryi przyznaje, że monitoring ma działać przede wszystkim prewencyjnie
Jan Pomykała, komendanta Straży miejskiej w Złotoryi przyznaje, że monitoring ma działać przede wszystkim prewencyjnie Fot. Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Czterech strażników, 26 kamer i dziewięć głośników rozlokowanych na peryferiach miasta - tyle wystarczy strażnikom miejskim ze Złotoryi by pilnować porządku w 18-tysięcznym mieście.

Komendant straży, Jan Pomykała, przyznaje, że takie wyposażenie pomaga w pilnowaniu miasta. - Cel był taki, żeby nie jeździć co chwilę na peryferie miasta, ponieważ jest nas niewielu. Kamery i głośniki są montowane przy budowie nowych obiektów, takich jak boiska czy place zabaw. Teraz możemy ustrzec się wandali i ludzi którzy w tych miejscach piją alkohol, śmiecą czy nie sprzątają po psach – mówi.

Szef strażników przyznaje, że działania mają głównie charakter prewencyjny. Złotoryjanie, którzy zostaną zauważeni, kiedy np. piją alkohol w miejscu publicznym, zostają pouczeni przez megafon. Zdecydowana większość z nich oddala się z miejsca zdarzenia i to w bardzo szybkim tempie. Jednak kilka dni temu panie, które przez megafon zostały poinformowane, że już jedzie do nich patrtol, by wystawić mandat, spokojnie poczekały na miejscu. - Tu przede wszystkim chodzi o prewencję - mówi komendant Pomykała. - Panie zorientowały się, że zostały nagrane przez monitoring. Nie było po co uciekać. Złotoryja jest na tyle małym miastem, że jesteśmy w stanie ustalić, kto dopuszcza się łamania prawa.

W 2016 roku złotoryjscy strażnicy interweniowali w sumie 1988 razy. 505 interwencji zostało zgłoszonych. Reszta to akcje własne strażników. Aż 752 osoby zostały tylko pouczone.

Jednak Jan Pomykała zaznacza, że w Złotoryi strażnicy miejscy stawiają na to, by ludziom pomagać, a nie ich karać. - Wiadomo, że nie będziemy kochani, bo jesteśmy służbą od nakazywania i zakazywania. Ale przez 25 lat naszej działalności udało nam się wypracować dobre relacje z mieszkańcami – dodaje.

I faktycznie, ma to przełożenie na postrzeganie strażników i ich pracy przez złotoryjan. - Jako mieszkanka Złotoryi postrzegam to bardzo pozytywnie - powiedziała nam Sylwia Dudek-Kokot. - Ludzie nie niszczą obiektów monitorowanych. Jest to też element wychowawczy, ponieważ kiedy zostaniesz upomniany za śmiecenie, nie zrobisz tego po raz drugi. A, co również ważne, jest to bardzo łagodny sposób traktowania mieszkańców. Wystarczy krótki komunikat przez megafon i nie trzeba nikogo karać mandatem.

Pani Sylwia przyznaje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie dodatkowych kamer również w podwórkach między blokami.

- Co roku przeznaczamy pieniądze na rozbudowę monitoringu miejskiego i takie plany obejmują też przyszłe lata - zapowiada komendant Jan Pomykała.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
julka
ludzie tysiąc mediów już to ostatnio pisalo i przed laty też.. bokami wychodzi, piąta woda po kisielu nie wstyd wam? brak oryginalnych tematów ?
S
Sauron:
Sauron: You cannot hide. I see you. There is no life in the void. Only death.
L
Lepszy swiat
O tym samym pomyslalem :) Pozdrawiam
S
Sa
Całkiem jak powieści Orwella... czysty faszyzm, totalna inwigilacja, permanentna kontrola... Twórcy tego czyliby się dobrze w Korei Płn..... Obłęd, tego nie było w III Rzeszy ani za Stalina...
W
Wielki Brat
Orwell wciąż żywy
Dodaj ogłoszenie