Steffen Freund: Robert Lewandowski nie odejdzie do Realu. W Bayernie jest nie do zastąpienia [WYWIAD]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Robert Lewandowski
Robert Lewandowski CHRISTOF STACHE/AFP/East News
Robert Lewandowski jest dziś najlepszym napastnikiem świata - przekonuje Steffen Freund. O nadchodzących meczach Pucharu Niemiec, Polakach w Bundeslidze, wyzwaniach w powrocie do gry po pandemii i przyszłości futbolu z mistrzem Europy i zwycięzcą Ligi Mistrzów, a dziś ekspertem DFB i komentatorem rozmawia Tomasz Dębek.

Tomasz Dębek: We wtorek i środę czekają nas półfinały Pucharu Niemiec. W obu meczach faworyci są wyraźni. Spodziewa się pan niespodzianek?
Steffen Freund: Nie. 1. FC Saarbrücken to drużyna z czwartej ligi. Przed wybuchem pandemii byli liderem, dzięki czemu awansowali do trzeciej. Ale nie grali od 7 marca, bardzo trudno będzie im się przygotować na mecz z Leverkusen. Bayer to mocny faworyt. Są w formie, trener Peter Bosz znalazł równowagę pomiędzy ofensywą i obroną. Zwłaszcza ich atak wygląda fantastycznie, wyróżnia się Kai Havertz. Saarbrücken czeka trudne zadanie. Jeszcze większe może mieć jednak Eintracht. Wszyscy widzą, kto jest obecnie najlepszym klubem Bundesligi. Pokonać Bayern, zwłaszcza na ich terenie, będzie piekielnie ciężko.

Bawarczycy nie zapewnili sobie jeszcze tytułu, Bayer walczy o Ligę Mistrzów. Trenerzy mogą dać odpocząć gwiazdom pomiędzy trudnymi meczami Bundesligi?
Nie wydaje mi się. W Niemczech każdy traktuje rozgrywki pucharowe bardzo poważnie. Jeśli Bayern wystawi rezerwy na Eintracht, pewnie przegra. Podobnie może być z Leverkusen. Teoretycznie łatwy mecz z czwartoligowcem może zamienić się w drogę przez mękę. Decyduje jedno spotkanie, kto przegra nie zagra w finale. Dlatego nikt nie będzie kalkulował. Wszystkie drużyny zagrają najmocniejszymi składami. W końcu są o krok od finału w Berlinie. Gra o trofeum to coś wyjątkowego dla każdej drużyny. A przy tym najkrótsza droga do gry w europejskich pucharach.

ZOBACZ TEŻ:

Po zwycięstwie nad Borussią Bayern ma siedem punktów przewagi w tabeli. [rozmawialiśmy przed weekendową kolejką - red.] Wierzy pan jeszcze w jakiś zwrot akcji?
Moim zdaniem wszystko już rozstrzygnięte. Bayern pokonał największego rywala, Borussię, i wydaje się nie do zatrzymania. Klub z Dortmundu jest blisko. „Der Klassiker” był wyrównany, obie drużyny miały po dwie świetne sytuacje. Borussia mogła wygrać, ale to Bayern wykorzystał błąd bramkarza i zgarnął trzy punkty. Teraz ich przewaga jest już zbyt duża. Żeby dać się wyprzedzić muszą przegrać trzy mecze. Ale cuda zdarzają się bardzo rzadko.

Skoro jesteśmy przy Bayernie, to nie mogę nie zapytać o Roberta Lewandowskiego.
Jeśli zapyta mnie pan, kto jest dziś najważniejszym zawodnikiem Bayernu, odpowiedź może być tylko jedna. Zwłaszcza patrząc na jego formę. Hansi Flick ma wielu dobrych piłkarzy. Na „dziewiątce” mogą grać Mueller, Gnabry czy Zirkzee. Ale gdyby miało zabraknąć kogoś z podstawowej jedenastki, najbardziej odczuwalny będzie brak Polaka. Bez niego drużyna straci najwięcej jakości.

Wierzy pan w to, że pobije rekord Gerda Muellera?
To możliwe. Wystarczy, że będzie strzelał po dwa-trzy gole w meczu. Każdy kibic wie, że go na to stać. To też pokazuje, jaką wyrobił sobie markę. Macie jednego z najlepszych piłkarzy ostatnich lat. Jako były reprezentant Niemiec mam pewną skalę porównawczą. Dla mnie Lewandowski to najlepszy napastnik świata.

Ostatnio znów pojawiły się pogłoski o jego transferze do Realu. Coś jest na rzeczy?
Myślę, że decyzja została podjęta w zeszłym roku, kiedy przedłużył kontrakt do końca czerwca 2023. W ostatnich latach interesowały się nim wielkie kluby. Ale nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek wyłożył 100 mln euro za 31-letniego gracza. A tyle może oczekiwać za niego Bayern. Myślę, że Robert zakończy karierę w Monachium. Może za kilka lat będzie chciał spróbować sił w innej lidze albo wrócić do Polski. Ale dopóki gra na najwyższym poziomie, zapewne zostanie w Bawarii.

ZOBACZ TEŻ:

O pozycji „Lewego” może na razie pomarzyć Krzysztof Piątek z Herty Berlin.
Przede wszystkim musi podejść do swojej sytuacji na spokojnie. Po odejściu Juergena Klinsmanna, który ściągnął go do klubu, nie jest mu łatwo. Ale czasami nowym zawodnikom lepiej gra się wchodząc z ławki na zmęczonego rywala. Hertha zapłaciła za Piątka duże pieniądze, to oznacza ogromną presję. Ale myślę, że będzie on dobrą inwestycją. Pokazał już, że potrafi zdobywać bramki „z niczego”. Rola jokera nastawionego na kontrataki w końcówce może być obecnie dla niego idealna. Vedad Ibisević jest w formie, ale ma już 35 lat. Za trzy lata nie będzie już grał na najwyższym poziomie. A Piątek tak, jestem tego pewien.

35 lat ma też Łukasz Piszczek, z którym Borussia przedłużyła kontrakt na kolejny sezon. Pana zdaniem za rok może dojść do podobnej sytuacji?
Dortmund to dla niego idealne miejsce. Piszczek to doświadczony zawodnik, jeden z najlepszych na swojej pozycji w Bundeslidze. Nawet jeśli przyjdą wahania formy czy kontuzje, w Borussii i tak będą go wysoko cenić. Obecnie prezentuje się jednak z bardzo dobrej strony. Jest też świetnym kapitanem. Na tyle, że Borussii może być trudno go zastąpić. Myślę, że kolejny sezon wcale nie musi być jego ostatnim w Dortmundzie. To już jego miasto, jest tam szczęśliwy. Ostatecznie wszystko będzie zależało od niego. Klub i kibice będą go wspierać niezależnie od tego, co zadecyduje.

Bundesliga wróciła po pandemii jako jedna z pierwszych na świecie. Na razie nie widać problemów. Co poradziłby pan ligom, które dopiero szykują się do restartu?
Niemcy są doskonałym przykładem tego, że można grać w piłkę nawet bez kibiców. Oczywiście każdy wolałby pełne trybuny. Ale to jedyna droga, by wznowić rozgrywki i uratować kluby przed bankructwami. Zrozumienie tego było pierwszym krokiem. Kolejnym - perfekcyjne dopracowanie procedur meczowych przez DFL. [Niemiecka Liga Piłkarska - red.] Trzecim - wcielenie ich w życie i wzięcie za to odpowiedzialności. Mam nadzieję, że inne ligi wezmą z nas przykład. Najwięcej zależy od piłkarzy. Ostatnio głośno było o wizycie fryzjera bez maseczki u sześciu piłkarzy Borussii. Nie rozumiem takiego zachowania. Niemcy słyną z dyscypliny, a nawet u nas zdarzają się takie sytuacje. Nie jestem pewien, czy w innych krajach uda się tego uniknąć. Zwłaszcza tam, gdzie mają zupełnie inną mentalność niż niemiecka.

ZOBACZ TEŻ:

Mnóstwo problemów jest w Anglii. Łamanie zasad izolacji, piłkarze, którzy nie chcą wrócić do treningów czy zgodzić się na obniżki pensji... Jako były piłkarz Tottenhamu i Leicester City jest pan choć trochę zdziwiony tym, co się dzieje na Wyspach?
Sytuacja w Anglii jest zupełnie inna niż u nas. Tamtejsze kluby są bardzo mocne pod względem finansowym. Często mogą wydawać pieniądze na lewo i prawo, a nie grozi im bankructwo z dnia na dzień. Choćby Chelsea - mówi się, że transfer Timo Wernera za 60 mln euro jest już dogadany. A przecież nie wiedzą jeszcze nawet, czy dokończą sezon! W Niemczech to nie do pomyślenia. Na przykład Schalke nie kupi nikogo, bo ich na to nie stać. W pewnym sensie jestem w stanie zrozumieć piłkarzy Premier League, którzy nie zgodzili się na obniżki pensji. Jeśli klub jest w stanie wydać miliony na transfer nowego zawodnika, to dlaczego ma oszczędzać na pensjach? W Anglii spodziewam się problemów z przestrzeganiem restrykcyjnych zasad. Do tego trzeba ogromnej dyscypliny. Piłkarze muszą zdać sobie sprawę z tego, że tylko przy ich rozsądnym zachowaniu na boisku i poza nim da się dokończyć rozgrywki. Szczerze mówiąc, mam jednak pewne obawy. Oby wszyscy zrozumieli, że ważą się losy międzynarodowego futbolu.

Jak widzi pan przyszłość piłki? Stadiony mogą jeszcze długo pozostać puste?
Dopóki nie mamy szczepionki, trzeba żyć z koronawirusem. Nie wiem, jak długo to potrwa. Możliwe, że mecze jeszcze długo będą grane przy pustych trybunach. Tylko tak będzie bezpiecznie. Nie zgadzam się z pomysłami na wpuszczanie na trybuny ograniczonej liczby fanów. Zbyt wcześnie na tak optymistyczne decyzje. Trzeba być bardzo ostrożnym.

Półfinały Pucharu Niemiec 9 i 10.06 na żywo tylko w Eurosporcie 1.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Kto jest najlepszym napastnikiem ostatnich lat?

ZOBACZ TEŻ:

Jerzy Brzęczek zostaje na stanowisku

Wideo

Materiał oryginalny: Steffen Freund: Robert Lewandowski nie odejdzie do Realu. W Bayernie jest nie do zastąpienia [WYWIAD] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3