Stefan Müller: Wrocław? Po wojnie wygląda jak kurnik

    Stefan Müller: Wrocław? Po wojnie wygląda jak kurnik

    Bartłomiej Knapik

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z prof. Stefanem Müllerem, architektem miejskim za czasów prezydentury Bogdana Zdrojewskiego.
    Uważa Pan, że wyburzanie Solpolu to dobry pomysł?

    Tak.

    Poważnie?

    Nie no, kpię sobie z pana. Uważam, że to zbrodnia.

    Tak ostro? Dlaczego?


    Ulica Świdnicka i Powstańców Śląskich, aż do ronda, a właściwie nawet trochę dalej, była pomyślana jako wrocławskie Champs Élysées. To nasza najważniejsza aleja. To na niej, a nie w Rynku, biło serce Wrocławia. Przy niej właśnie stawiano najbardziej reprezentacyjne budynki najbogatszych mieszkańców miasta czy najważniejszych firm. Każdy z nich był inny, wyjątkowy, na swój sposób wspaniały. Podobnie było z Solpolem.

    Twierdzi Pan, że Solpol był wyjątkowy?


    To pan tak napisał w waszej gazecie i ja się z tym zgadzam.

    Pisaliśmy, że był symbolem lat 90., a to też nie moje słowa, ale cytat z Przemysława Filara, prezesa Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

    Solpol był pierwszym budynkiem stylu pop w Polsce. To od niego zaczęło się stawianie obiektów zabawek. To trochę tak, jak poważni mężczyźni zaczynają nosić kolczyki w uszach albo nosić na głowie kok. Pamięta Pan taki samochód renault twingo?

    Pamiętam.


    To było auto zaprojektowane według właśnie takiej filozofii. Jako samochód zabawka. Solpol był właśnie taką zabawką architektoniczną. I jako taki jest zabytkiem kultury. I jako świadek historii powinien zostać. Mam pretensję do władz, że nie wpisały go na listę zabytków.

    Jest chyba za młody na zabytek, a do tego bardzo brzydko się starzeje.

    Bo Solpol wykraczał poza swoje czasy. Wtedy w Polsce nie było takich technologii budowlanych, żeby go postawić. I powiem więcej. Dziś Pan Solorz, czy jak się ten właściciel nazywa, powinien raczej odnowić fasadę tego budynku według dzisiejszych możliwości. Najlepiej, żeby zrobił to dla niego właśnie Wojciech Jarząbek (szef projektantów Solpolu - przypis BK), bo on jako jedyny czuje ten budynek. Więc niech sobie właściciel zmienia w środku wszystko, co chce, bo ma takie prawo. Ale nie powinien wyburzać całego budynku.

    Mówił Pan, że ciąg ulic Świdnicka - Powstańców Śląskich to wrocławskie Champs Élysées. To ja zapytam o inny budynek przy tej ulicy, którego już nie ma. Pana zdaniem wyburzanie Poltegoru też było błędem?

    Absolutnie nie. To był budynek niefunkcjonalny. Z winy ówczesnych normatyw, nawet nie architekta, był źle zaprojektowany. Przecież tam sufit był niżej niż u mnie w domu.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    niepewność

    aj-aj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 100 / 100

    Nie wiem czy Mueller broni Solpolu jako projektu - wartości samej w sobie, czy jako projektu... kolegów Jarząbka, Jaszczuka i in.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    muller

    jana (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 109 / 112

    Muller jest fachowcem. Ma klasę.

    Świetny materiał do przemyśleń dla inwestorów i gospodarzy miasta.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    błąd

    wrrr (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 117 / 89

    Ossowicz przez dwa "s" a nie jedno...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo