Stachera: Chciałbym, żeby moje nazwisko zostało dobrze zapamiętane w Głogowie

Marcin Kaźmierczak
Marzeniem Rafała Stachery na najbliższy sezon jest awans do półfinału i gra o medale
Marzeniem Rafała Stachery na najbliższy sezon jest awans do półfinału i gra o medale Marcin Kaźmierczak
Rafał Stachera, uznany najlepszym bramkarzem fazy zasadniczej ubiegłego sezonu, już od pięciu lat broni głogowskiej bramki. Teraz ma szansę zagrać o coś więcej, niż siódme miejsce

W ostatnim sezonie, wyłączając z zestawienia drużyny z Kielc i Płocka, Chrobry stracił najmniej bramek w lidze. Duża w tym zasługa podstawowego bramkarza głogowskiej siódemki, Rafała Stachery, który został uznany najlepszym bramkarzem zasadniczej części ubiegłego sezonu - Cieszę się z tego wyróżnienia, choć pracowała na to cała obrona - zaznacza bramkarz Chrobrego.

Mało kto jednak wie, że na początku swojej przygody ze szczypiorniakiem pochodzący z Końskich zawodnik grał na rozegraniu i kole, a bramkarzem został przez nadwagę. - Gdy poszedłem na pierwszy trening do klubu miałem lekką nadwagę. Trener zarządził, że jedna z drużyn będzie grała bez koszulek. Postanowiłem stanąć na bramce, żeby nie było śmiechu - wspomina Rafał. - Trener po tym meczu powiedział mi, że widzi we mnie bramkarza. Pomyślałem, że skoro nie będę musiał zdejmować koszulki, to się zgodzę - śmieje się.

Jak pokazują ostatnie sezony, bronienie wychodzi mu bardzo dobrze, nawet pomimo nie najwyższego wzrostu, który nadrabia refleksem - Przydałoby się mieć te dziesięć centymetrów wzrostu więcej i ten sam refleks - mówi R. Stachera. - Czasami jednak warunki są ważniejsze. Szybkość przy sytuacjach sam na sam czasami nie pomaga. Gdybym miał większy zasięg, byłoby mi łatwiej. Nie ma jednak co płakać. Tyle lat sobie z tym radzę i nadrabiam to innymi cechami, choćby gibkością czy cwaniactwem - dodaje.

Na parkiecie głogowski bramkarz sprawia wrażenie spokojnego, choć sam niezupełnie się z tym zgadza. - Często mam z tym problemy i zdarza mi się kopnąć, czy uderzyć ręką w słupek po nieudanej interwencji. Staram się jednak tłumić w sobie emocje i cały czas pracuję nad tym, żeby tego spokoju było we mnie więcej - mówi.

Jak podkreśla, od zawsze jego idolem był Sławomir Szmal. - Pamiętam, że gdy jeździłem na mecze do Kielc na Iskrę i przyjeżdżała Warszawianka, czy Płock, w których grał Sławek, bardzo lubiłem patrzeć na jego grę. Cenię też i lubię podpatrywać Thierrego Omeyera, który od lat jest chyba najlepszym bramkarzem na świecie.

Dobra gra bramkarza Chrobrego zaowocowała w przeszłości powołaniami do kadry B, które jednak nie przełożyły się na grę w pierwszej drużynie. - Cieszę się, że mogłem zobaczyć, jak to wygląda od środka. Trenerzy również byli ze mnie zadowoleni i mówili, że przy następnych powołaniach na pewno mnie nie pominą. Niestety zaraz po ostatniej przygodzie z kadrą złapałem kontuzję, a dodatkowo zmienił się selekcjoner, który miał inną koncepcję wobec bramkarzy- tłumaczy Rafał.

Nie ma on jednak pretensji o brak ponownych powołań. - Rozumiem decyzję sztabu reprezentacji. Jest dwóch, trzech bramkarzy grających w lepszych klubach, którzy są obeznani z kadrą i są na odpowiednim poziomie. Byłbym w stanie spróbować powalczyć z nimi, ale w tym momencie jest już zbyt późno - wyjaśnia. - Jestem za tym, żeby stawiać na młodzież. Jest choćby Mateusz Kornecki, również wychowanek Końskich czy Adam Morawski i to oni zasługują przede wszystkim na grę w kadrze - dodaje.

Jak mówi, kadra jest już dla niego dalszym tematem. - Nie spinam się, żeby pokazywać, że należy mi się powołanie. Robię teraz wszystko dla klubu, dla Głogowa, żebyśmy jak najlepiej grali i żeby moje nazwisko też zostało dobrze zapamiętane - zaznacza.

Nad tym by zapaść w pamięci głogowskich kibiców szczypiorniaka Rafał będzie miał okazję pracować już szósty sezon. Jest on obecnie zawodnikiem z drugim stażem gry w Chrobrym. - Na razie nie myślę, żeby wybierać się do innego klubu. Przez te pięć lat otrzymywałem różne, nawet ciekawe, propozycje, ale miałem na uwadze to, że dobrze czuję się w Głogowie i lepiej tego nie zmieniać - podkreśla.

Przez te lata bramkarz przeżywał z drużyną zarówno wzloty jak i upadki. - Za każdym razem, gdy rozpoczynaliśmy sezon, walczyliśmy o coś więcej, niż utrzymanie. Ostatnio przychodziło nam grać tylko o siódme miejsce, ale zarówno przed rokiem jak i dwa lata temu byliśmy bardzo blisko nawet piątej pozycji - zauważa.

Najtrudniejszym momentem w Chrobrym, poza kontuzją, był dla Rafała ostatni mecz ubiegłego sezonu. - Musieliśmy wtedy pożegnać kilku świetnych chłopaków, z którymi byliśmy bardzo zżyci. Kiedy odchodzący zawodnicy byli wyczytywani i wychodzili na środek, bardzo mocno się wzruszyłem. Po raz pierwszy z Głogowa odchodziła tak duża grupa zawodników, co było ciężkim przeżyciem - wspomina.

Między innymi za sprawą Rafała od kilku sezonów w głogowskim klubie powiększa się grupa zawodników z Końskich, jego rodzinnego miasta. Poza nim, w klubie są jeszcze Rafał Biegaj, Wiktor Kubała i Kamil Sadowski. - Jeszcze przyjdzie trzech i będziemy samowystarczalni - śmieje się Rafał. - To na pewno ciekawe doświadczenie i wyróżnienie dla naszego rodzinnego miasta. Dwa lata temu nalegałem, żeby Rafał i Wiktor przyszli do nas. Chyba nie żałują tego, tak samo jak i nasza drużyna. Teraz przyszedł Kamil Sadowski, mój rówieśnik, z którym grałem zarówno w Końskich, gdzie zdobywaliśmy mistrzostwo Polski juniorów jak i w Śląsku - kontynuuje.

W przeciwieństwie do klubu, którego jest wychowankiem, w Głogowie nie ma zbyt wielu rodzimych zawodników. Jednym z wyjątków jest trenujący bramkarski fach u boku Rafała, Michał Kapela. - On ma spory potencjał. Przez ostatnie dwa lata, gdy wrócił ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego, zrobił ogromny postęp. Przyszedł jako nieopierzony bramkarz, który miał warunki, a teraz wyrasta już na ligowca, z którego klub będzie miał pociechę. Jeszcze chyba za bardzo przejmuje się nieudanymi interwencjami. Podziwiam go natomiast za to, że przy wielu sytuacjach nie podpala się i wyczekuje przeciwników do końca nie podejmując pochopnych decyzji - opowiada.

Zdaniem Rafała w Głogowie buduje się ciekawa drużyna, której chce być częścią. - Mamy skład z dużym potencjałem. Fajnie wyglądają przygotowania. Teraz najważniejsze, żeby dopisywało zdrowie i żebyśmy się jak najszybciej zgrali. Mamy spore nadzieje, ale nauczeni doświadczeniem wiemy, że wszystko i tak zweryfikuje sezon - zaznacza. - Moim marzeniem byłby awans do półfinału i gra o medale - kończy Rafał Stachera.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie